W lipcu, zespół internetowej platformy edukacyjnej Preply, zakwalifikował się do międzynarodowego programu akceleracyjnego Techstars. Co kryje się pod pojęciem akceleratora startupów, dlaczego są one potrzebne i dlaczego startupowcy to nie konkurencja, a braterstwo?

Na te i na wiele innych pytań odpowiedzi znajdziecie poniżej.

Na zdjęciu: zespół Preply

Szkoła dla startupów

Gdybyśmy zapytali uczestników programów akceleracyjnych czym ich zdaniem jest akcelerator startupów i w czym pomaga, każdy z nich zdziwiłby się i powiedział: “Pff, jak to, czemu służy? Akcelerator jest potrzebny i kropka. Do zainteresowania inwestorów, zwrócenia na siebie uwagi mentorów, uzyskania niezbędnej wiedzy i doświadczenia do dalszego rozwoju. Akcelerator to szkoła dla startupów”.

Na świecie istnieje wiele różnorodnych akceleratorów. W Stanach Zjednoczonych w czołówce znajduje się Y Combinator - dzieło legendarnego Paula Grahama, a także osławiony Techstars, w którym (w europejskim oddziale) przeszliśmy program minionego lata. Mieszkańcy Londynu mogą skorzystać z inkubatora biznesu Seedcamp, a Monachium z German Acceleratora, który pomaga wejść na rynek Stanów Zjednoczonych.

Na pierwszy rzut oka, wszystkie te programy są do siebie podobne: począwszy od złożenia wniosku o dopuszczenie do udziału w programie, kończąc na przygotowaniu biznesu na ekspansję. Jednak, każdy z nich na swój sposób różni się. Na przykład, akcelerator 500 Startups, którego filie rozciągają się od Mountain View w Kalifornii aż do malezyjskiego Kuala Lumpur, w zamian za 5% udziałów daje 125 tysięcy dolarów, ale pobiera też 25 tysięcy dolarów za sam udział w programie. Y Combinator, na przykład, na to nie pozwala.

Bonusy

Dlatego też, przed przyłączeniem się do danego akceleratora przedsiębiorczości, warto zwrócić uwagę na następujące punkty. Pierwszym z nich niech będą zasady dotyczące programu akceleracyjnego: trzeba przygotować się na to, że w zamian za pomoc w rozwoju biznesu (konsultacje projektu, przyciągnięcie inwestorów), akcelerator może wymagać kilka procent udziałów w spółce. W międzynarodowych programach takie sumy wsparcia biznesu mogą się wahać od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy dolarów w zamian za 5-10% firmy. W każdym przypadku cena pojedynczego biznesu zależy od jego wartości rynkowej, więc ważne jest, aby startupowcy dobrze ją znali.

Niemniej ważną rolę w każdym programie akceleracyjnym, bez względu na zasady jakimi się kieruje, odgrywa komponent społeczny, związany z imprezami i wydarzeniami, które potencjalnie ułatwiają kontakty niezbędne w ekosystemie wzrostu. Zanim złożymy jednak aplikację, warto przyjrzeć się mentorom, zaproszonych do wsparcia danego programu akceleracyjnego, poznać ich specjalizacje, dzięki czemu dowiemy się, czy może pomóc w rozwoju naszego biznesu.

Czynnik geograficzny jest również ważny. W zależności od planów wejścia na określony rynek, warto wybrać odpowiedni akcelerator, który pomoże to zrobić. Po opanowaniu rynków krajów WNP, platforma Preply skoncentrowała się na segmencie rynkowym Europy, dlatego też wzięliśmy udział w europejskim oddziale TechstarsBerlin. Należy również pamiętać o „niespodziankach” ze strony akceleratorów. W tym przypadku nie chodzi tylko o inwestycje, niezbędne kontakty i bezcenną wiedzę. Program oferuje również uczestnikom różne bonusy, ułatwiające rozwój danego produktu. Dla przykładu: niektóre oferują zniżki na reklamę za pomocą programu AdWords, czy też na płatności w AmazonWebServices.

Nie tylko lekcje, ale też zmiany

Jednakże programy akceleracyjne to nie tylko same „lekcje”, ale też „zmiany”. Kolejną ważną rzeczą jest to, że wszystkie zajęcia rekreacyjne – zarówno te poważne, jak i te mniej poważne – są przepełnione duchem twórczym. Weźmy na przykład sam PirateSummit w Kolonii, w którym ponad 70 startupów prezentuje swoje projekty przez trzy minuty każda i przez dwie minuty odpowiada na pytania. Sama część oficjalna, wykonana w stylu piratów, jest już elementem show, a świetną kontynuacją wieczoru są rozmowy w kuluarach i towarzyszący mu doskonały rum. Wszystko to odbywa się na terenie rozległych twórczych warsztatów w plenerze, utworzonych na terenie dawnego wysypiska.

Zgodnie z oczekiwaniami, w każdej szkole pod koniec roku szkolnego odbywa się bal. W przypadku startupowców również ma miejsce. To tradycyjny DemoDay, gdzie uczestnicy mogą pokazać swoje wyniki uzyskane w czasie trwania programu. Podczas tego wydarzenia, na pierwszy plan wychodzą umiejętności prezentacyjne danej grupy. Dlatego sporo czasu poświęca się na przygotowania, a także na próby końcowej prezentacji oraz na jej projekt – wszystko to po to, aby inwestor pokazał zatwierdzające skinienie głową i by otrzymał potrzebne na projekt inwestycje.

„Spotkania absolwentów" zwykle odbywają się spontanicznie, podczas różnych imprez specjalistycznych. Najczęściej pod koniec programów akceleracyjnych, tworzą się tak zwane grupy wspólnych interesów: ogólne zapoznanie się z uczestnikami grup oraz z mentorami, technikami i projektantami, którzy mogą się podzielić swoim doświadczeniem z kolegami. Następnie odbywają się rozmowy w oficjalnej formie protokołu. W taki sposób zazwyczaj prowadzone jest także kształcenie za pośrednictwem Internetu.

Braterstwo

Do opisania społeczności startupów najlepiej nadaje się słowo „braterstwo", w którym podstawą jest atmosfera otwartości, wzajemnej pomocy, a także wsparcia. Uczestnicy nie są zamknięci na drugich, dzielą się swoimi osiągnięciami i często bezpośrednio lub pośrednio angażują się w doskonalenie produktów i modeli biznesowych innych startupów. Brak chęci udzielenia pomocy, czy przekazania swoich sugestii nie są tu akceptowane. Wręcz przeciwnie, bardzo często można tu zauważyć głębokie uczestnictwo – począwszy od wyszukiwania rozwiązań na temat danego kontraktu, a skończywszy na pomocy wysoko wyspecjalizowanej kadry pomocy technicznej.

Kirill Bigai

Współzałożyciel i CEO platformy Preply 

Komentarze (0)