W Stanach Zjednoczonych można skorzystać z luksusowej usług Blade i zamówić helikopter. Polscy przedsiębiorcy idą dalej i stworzyli Flyover, dzięki któremu wynajmiesz samolot. Polecisz?

„Samolotowy Uber” z polskimi korzeniami

Ideę ekonomii współdzielenia (ang. sharing economy) można zawrzeć w prostym stwierdzeniu: „lepiej uzyskać wspólny dostęp, niż posiadać na własność”. Powyższy założenie sprawdza się w wielu przypadkach i jest wykorzystywane m.in. przez BlaBlaCar, platformę łączącą kierowców z pasażerami, którzy wspólnie mogą odbyć autem tańszą podróż, niż gdyby przemieszczali się w pojedynkę. Ponadto model biznesowy oparty o ekonomię współdzielenia jest nie tylko korzystny dla usługobiorców, ale również dochodowy dla właścicieli biznesów takich jak np. Uber i Airbnb. Nic więc dziwnego, że sięgają po niego przedsiębiorcy działający w różnych branżach, w tym twórcy polskiego startupu Flyover, dzięki któremu zorganizowane grupy mogą taniej, bo wspólnie wynająć samolot i podzielić się kosztami podróży.

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

fot. pixabay.com

Pomysł na Flyover narodził się jesienią 2014 roku, kiedy Tomasz Henel spotkał się z Błażejem Wojtyłą i przedstawił mu pomysł, nad którym pracował podczas kampanii marketingowej dla jednej z linii lotniczych. Wówczas przedsiębiorcy opracowali wstępną koncepcję, czym ma być Flyover. Następnie do współpracy nad przedsięwzięciem dołączyli Filip Mościcki (COO) i Joanna Pająk (CMO). - Wspólnie rozwinęliśmy i przekształciliśmy istniejącą ideę w funkcjonujący serwis internetowy - mówi Joanna Pająk, dyrektor zarządzający działem marketingu Flyover.

800 złotych za lot z Krakowa do Berlina i z powrotem

Portal działa od marca tego roku i kojarzy ze sobą czarterowe linie lotnicze z podróżującymi osobami. Wystarczy, że użytkownicy serwisu za pośrednictwem konta na Facebooku zalogują się do Flyovera, aby móc dołączyć do już zaplanowanych lotów albo samemu zaproponować termin i kierunek podróży. Poprzez formularz zgłoszeniowy zespół Flyover wypełnia pasażerami miejsca w samolocie. To czy rejs dojdzie do skutku zależy od liczby osób zainteresowanych wycieczką, a wystarczy zaledwie sześciu chętnych. Ten sam czynnik wpływa również na cenę biletu. Przykładowo siedemdziesięcioosobowa podróż samolotem w obie strony z Krakowa do Berlina może kosztować 800 złotych od osoby.

Zdaje się, że to więcej niż w przypadku „tanich linii lotniczych”. Należy mieć jednak na uwadze fakt, że korzystając z oferty standardowych przewoźników musimy dostosować się do ściśle zaplanowanego harmonogramu lotów, a w przypadku „tanich linii lotniczych” rzadko kiedy dotrzemy bezpośrednio w miejsce docelowe. Natomiast organizując wycieczkę z Flyoverm możemy wybrać lot na kilka godzin przed jakimś wydarzeniem np. meczem albo koncertem i zaraz po jego zakończeniu wrócić do domu.

Czy na sukces Flyovera trzeba czekać?

Dotychczas żaden samolot spod szyldu istniejącego cztery miesiące Flyovera nie wzbił się jeszcze w powietrze, ale jak twierdzą pomysłodawcy przedsięwzięcia projekt cieszy się duży zainteresowaniem. Potwierdza to liczba użytkowników korzystających z usługi, która co miesiąc wzrasta o 50 procent. Należy więc spodziewać się, że wkrótce będziemy mogli w pełni korzystać z oferty nowego przewoźnika. Ponadto zespół stojący za Flyoverem zamierza pozyskać liczących się na arenie międzynarodowej partnerów biznesowych. - Planujemy wejść w partnerstwo z dużymi, międzynarodowymi liniami lotniczymi - wyjaśnia Filip Mościcki, dyrektor zarządzający działem operacyjnym Flyover. Dzięki współpracy z Flyover przewoźnicy będą mogli efektywniej zarządzać flotą samolotów i maksymalizować zyski. Filip Mościcki, wyjaśnia, że samoloty które nie latają generują jedynie koszty związane z trzymaniem maszyny w hangarze.

W najbliższym czasie zespół stojący za Flyover zamierza również pojawić się na kolejnych rynkach. Zarząd spółki jest zainteresowany pozyskaniem klientów w Europie i Ameryce Łacińskiej. Czy pomyślność polskiego startup na globalnych runkach jest determinantem sukcesu? - W zależności od punktu odniesienia sukcesem mogą być pierwsze przeloty bądź udana ekspansja na rynki zagraniczne. Podążając za tym rozumowaniem pewien sukces został już osiągnięty, jednak nie spoczywamy na laurach - przekonują Joanna Pająk i Filip Mościcki.

Komentarze (0)