11 0 3

Na milionie pobrań da się zarobić? Sprawdziliśmy to na przykładzie polskich aplikacji

Dodane

03-06-2016

Adam Łopusiewicz
Czy da się z pracy nad aplikacją stworzoną po godzinach zarobić na swoje utrzymanie? Postanowiliśmy to sprawdzić. Zapytaliśmy kilku samodzielnych polskich twórców aplikacji mobilnych o to, czy wyświetlanie reklam w programach zwraca im koszty pracy.

W końcu ich aplikacje docierają milionów użytkowników.

Jedna z nich nazywa się Percentage Calculator i jest aplikacją webową i mobilną do liczenia. Dzięki niej możemy dokonać procentowych wyliczeń, ale też wielu innych kombinacji matematycznych. Twórcą tej aplikacji jest Mateusz Mucha, który prace nad nią zaczął po godzinach i od początku traktował jako poboczny projekt. Do czasu, gdy program Percentage Calculator, tylko na system Google Play, pobrano ponad 2,2 miliona razy, a na iOS 200 tysięcy razy. Czy taka liczba pobrań, czyli zdobycie takiej popularności pozwala na godziwy zarobek?

Mała inwestycja, średni zysk

– Nigdy się przesadnie nie spinałem w kwestii monetyzacji, zawsze było coś ważniejszego – mówi Mateusz Mucha, twórca Percentage Calculator. W jego aplikacji wyświetlane są reklamy AdMoba, uruchomione prawie od razu po premierze w Google Play. Jak mówi, zrobił to głównie po to, by zobaczyć, jakich kwot może się spodziewać. – Reklamy włączyłem przy niewielkim ruchu, który dopiero po kilku tygodniach pozwolił zarobić więcej, niż dolara dziennie – dodaje. Program na smartfony szybko zyskał na popularności, organicznie, czyli bez marketingu.

– Po kilku miesiącach mogłem sobie pozwolić na skupienie się wyłącznie na tym projekcie - był w stanie utrzymać moją rodzinę – mówi twórca Percentage Calculator. W startup Mateusza Muchy później zainwestował Axel Springer Plug and Play, co pozwoliło na zatrudnienie developera. Aplikacja przynosiła coraz większy dochód. – Wdrożyliśmy naszą kalkulatorową technologię w niemieckim banku i dochód z tego projektu w połączeniu z dochodem z aplikacji i nowo uruchomionego serwisu Percentage Calculator pozwala utrzymać trzyosobową firmę – dodaje.

Użytkownicy nie lubią reklam

Jego program jest udostępniony w wersji Premium, ale ten sposób zarabiania przynosi mały dochód. Zapytany o to, jaki jest stosunek zarobków z reklam do tych ze sprzedaży konta premium, odpowiada: 9 do 1. Jak zarabiają inne polskie aplikacje? – Sklep Play to ogromna baza aplikacji – nawet jeśli wydaje się nam, że stworzyliśmy coś świetnego to bez odpowiedniej promocji oraz marketingu aplikacja może pozostać niezauważona – ostrzega Jakub Flisiński, autor Aerobicznej Szóstki Weidera A6W, aplikacji pobranej 30 milionów razy.

Mimo tego, że po premierze jego aplikacji powstało wiele “klonów”, nie wpłynęło to na zyski z reklam. – Android to też specyficzny rynek: użytkownicy oczekują darmowych aplikacji, najlepiej bez reklam. Wersje płatne (+mikropłatności) są niechętnie kupowane – mówi. Dodaje, że wersje darmowe z reklamami mogą być używane w trybie offline. Może się więc okazać, że aplikacji nie uda się zmonetyzować, by chociaż częściowo pokryła koszt jej wytworzenia. Tak na pewno jest z niszowymi programami na smartfony.

100 tys. pobrań dziennie

Do niszowych programów nie można zaliczyć tego pt. “Aerobiczna Szóstka Weidera A6W”, który zna cały świat. Użytkownicy korzystają z niej od drugiego stycznia 2012 r., od początku oglądając reklamy w aplikacji. Początkowo zyski z nich nie pozwoliłyby nawet na pokrycie kosztów niższej składki ZUS dla nowych przedsiębiorców. Program był popularny głównie w Polsce, co ma duży wpływ na zarobki. – Na zyski z reklam ma wpływ rejon w jakim aplikacja jest popularna i ma aktywnych użytkowników wyświetlających reklamy – mówi Jakub Flisiński.

W maju 2013 roku po dokonaniu dwóch zmian marketingowych nastąpiło wybicie aplikacji na pozostałych rynkach. Pobrania z ok. 1,5 tys. dziennie podskoczyły do 50 tys., aby potem ustabilizować się na poziomie ok. 10 tys. instalacji dziennie. Wtedy aplikacja zaczęła na siebie zarabiać. Kolejny skok instalacji aplikacji nastąpił na początku 2014 roku, kiedy to program pojawił się w promowanej noworocznej sekcji Google Play zatytułowanej „Nowy Rok, Nowy Ja”. – Instalacje poszybowały do 100 tys. dziennie, aby następnie ustabilizować się na poziomie ok. 30 tys. – dodaje.

Trudno powtórzyć sukces

Dla Aerobicznej Szóstki Weidera A6W rok 2014 był najlepszym pod względem zysku z aplikacji. – Spora część zysku generowana jest podczas pierwszego dnia, kiedy to użytkownik posiada jeszcze połączenie z Internetem (dopiero co zainstalował aplikację) – tłumaczy twórca aplikacji. Zysk z reklam podaje się w formacie CPM – CostPerMille tj. zysk na tysiąc wyświetleń reklamy, najczęściej rozliczany w dolarach amerykańskich. Jedna z większych sieci reklamowych generowała średnie CPM na poziomie 0,76$ i 0,56$ w latach 2014 i 2015. Dziś wynosi ono zaledwie 0,27$.

Zarobki pozwoliły samodzielnemu programiście na dalszy rozwój ówczesnych aplikacji oraz rozpoczęcie prac nad kolejnymi. Te nie odniosły jednak sukcesu i nie pozwoliły zwiększyć zysków z pracy, choć jeszcze może nie jest na to za późno. Aplikacja Caynax A6W na osiągniecie sukcesu potrzebowała 1,5 roku. – Przyznam się, że co do kolejnych aplikacji wydanych po A6W były wielkie nadzieje – żadna jednak nie odniosła takiego sukcesu jak A6W – komercyjnie jak i finansowo – mówi Jakub Flisiński, założyciel studia Caynax, zajmującego się tworzeniem aplikacji.

Zyski od premiery programu

Katarzyna Jaszkiewicz, Marketing Manager aplikacji Blix, która wyświetla gazetki promocyjne dużych marketów, mówi, że reklamy w aplikacji funkcjonują od jej premiery. – Od początku model biznesowy zakładał wykorzystywanie reklam. Użytkownicy są bardzo wyczuleni na zmiany w aplikacji, dlatego nagłe pojawienie się reklam mogłoby nam przysporzyć negatywnych komentarzy – opowiada. Na początku były wyświetlane w trybie pełnoekranowym.

Taka forma promocji przynosiła większe zyski, ale odstraszała użytkowników, co nie opłacało się twórcom Blixa. Znieśli więc pełnoekranowe reklamy i wprowadzili standardowe banery, ale także reklamę natywną, czyli wkomponowaną w treść aplikacji. – W przypadku naszej aplikacji przykładem tego typu reklamy są promocje prezentowane przez partnerów – mówi Jaszkiewicz. Pierwsze zyski pojawiły się w pierwszym miesiącu działalności. Były to jednak bardzo małe kwoty.

Zarobki? Różne

Nie pokrywały kosztów działalności, ale z miesiąca na miesiąc zespół obserwował coraz większe zyski. Katarzyna Jaszkiewicz na pytanie, ile da się w ciągu miesiącu zarobić na reklamach w aplikacji, odpowiada, że zależy od tego, jaką skalę działania ma program oraz czy jego twórcy wykorzystują własne siły sprzedażowe, czy korzystają wyłącznie z reklam sieciowych. – Jeżeli aplikacja odniesie sukces to myślę, że wyniki na poziomie kilkuset tysięcy złotych nie są nieosiągalne – mówi.

Tylko na reklamy pochodzące z sieci (np. z Admoba) nie zamykał się Adam Staszak, twórca aplikacji McDonalds najnowsze kupony McD pobranej 383 tys. razy (Staszak tworzy jeszcze aplikację pt. Polskie Wyścigi, którą pobrano 495 tys. razy). Od premiery w aplikacji działały sieciowe reklamy, później informował o płatnych wartościach elektronicznych (tzw. IAP). – Zarobki oczywiście były różne, na początku niskie, następnie wzrastały w zależności od poświęconego na programowanie i prace czasu – mówi Adam Staszak.

Praca

Jego zdaniem najwięcej zarabia się na zwykłych reklamach, ponieważ mało ludzi chce płacić za aplikacje i produkty w aplikacji. Zarobki zależą też od tego z jakiego reklamodawcy usług korzystamy. Staszak nie chce podać dokładnych zarobków pochodzących z reklam wyświetlanych w aplikacji, bo mówi, że zawsze były różne. Zależały też od tego, jak dużo pracy włożył w aplikację w ostatnich miesiącach. – Mogę powiedzieć że zarobki bywają godne w tym zawodzie – mówi.

Za chwilę prosi, by nie zrozumieć tej deklaracji jako zachęty. – To nie jest tak, że nauczę się w pół roku programować i będę zarabiać X tysięcy złotych. Najpierw trzeba ciężko pracować, a potem jest szansa na dobry zarobek – mówi.

Komentarze (0)