- Po pewnej, szczególnie intensywnej chwili z moją partnerką zadałem sobie pytanie "Ciekawe, ile kalorii spaliliśmy?". Stwierdziłem, że na pewno jest już wearable, które może to zmierzyć… ale po krótkim researchu okazało się, że nie ma nic takiego - mówi Jakub Konik, CEO gadżetu erotycznego Lovely.

Inspiracja seksem, ludzka ciekawość i obiecująca branża sprawiły, że Jakub Konik, przedsiębiorca znad Wisły rozpoczął pracę nad innowacyjnym gadżetem erotycznym. Jak twierdzi, niegdyś większość zabawek dla dorosłych była kojarzona z paskudnie odwzorowanymi genitaliami, natomiast dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Są to ładne przedmioty, nie przypominają typowych produktów erotycznych oraz posiadają interesujące funkcje.

Na zdjęciu gadżet erotyczny Lovely | fot. materiały prasowe

Za sprawą książki i filmu „50 twarzy Gray’a” wiele par zapragnęło posiadać na szafce nocnej jakieś akcesoria erotyczne, ale co jeśli te mogłyby oferować znaczenie więcej korzyści niż tylko intensyfikacja przyjemności? - Przyjrzałem się tematowi, zaprosiłem do współpracy seksuologów i okazało się, że poza liczeniem kalorii Lovely może dać parom o wiele więcej: personalizowane porady, sugestie nowych pozycji, nowe techniki stymulacji, a wszystko to dopasowane do stylu danej pary - mówi Jakub Konik.

Gadżet zmieniający życie erotyczne

Przypominająca pierścień Lovely jest nakładką na penisa, która ma spełniać dwa podstawowe założenia. Po pierwsze wzmocnić erekcję, dzięki zatrzymaniu krwi w ciałach jamistych penisa oraz stymulować łechtaczkę poprzez bezpośredni kontakt z nią. Co ważne gadżet wykonany jest rozciągliwego silikonu medycznego, który zapewnia komfort i bezpieczeństwo użytkowania Lovely.

Ponadto stworzona przez polskiego startupowca zabawka erotyczna została wyposażona w sensory, które łączą się z aplikacją mobilną Lovely App. Dzięki nim oprogramowanie gromadzi i analizuje dane dotyczące ruchu ciał. Na ich podstawie generuje spersonalizowany raport, który zawiera porady seksualne, sugeruje nowe pozycje oraz pomysły na grę wstępną. Wykorzystując wskazówki przekazywane przez Lovely App, pary mogą urozmaicić swoje życie erotyczne.

- Jeśli parze zależy na bardziej namiętnych odczuciach podczas seksu, Lovely wybierze i zasugeruje jedną z setek zakodowanych w aplikacji porad, które prowadzą do bardziej namiętnych stosunków - przekonuje pomysłodawca projektu. Wówczas będzie można zdecydować się, na którąś z pozycji uwzględniających bliski kontakt cielesny. Jeśli natomiast preferujemy np. pieszczoty oralne, to Lovely i dedykowane urządzeniu oprogramowanie zapamięta ten fakt.

Odrzuceni przez Kickstartera, zyskali przychylność społeczności Indiegogo

Obecnie Jakub Konik wraz z zespołem Lovely prowadzi zbiórkę pieniędzy na Indiegogo, chociaż przedsiębiorcy początkowo planowali ruszyć z kampanią crowdfundingową na innej, popularnej platformie. - Próbowaliśmy wejść na Kickstartera, ale platfroma ta ma niepisaną zasadę nie wpuszczania do siebie zabawek erotycznych. Nie znajdziesz tej zasady w regulaminie, ale wiedzieliśmy o kilku projektach, które Kickstarter odrzucił tylko za to, że były zabawkami erotycznymi - mówi CEO Lovely.

Zgodnie z zamierzeniami przedsiębiorcy chcą zebrać 95 tysięcy dolarów. Wygląda na to, że wszystko idzie w dobrym kierunku, ponieważ w ciągu siedmiu dni trwania akcji na Indiegogo, startupowcy zostali wsparci przez internautów kwotą blisko 20 tysięcy dolarów. Jeśli przedsięwzięcie zakończy się sukcesem, zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na produkcję urządzenia, a wówczas będzie można rozpocząć sprzedaż, która będzie prowadzona głównie za sprawą oficjalnej strony Lovely.

Jakub Konik przyznaje, że rynkami, na których chce zaistnieć i znaleźć odbiorów dla Lovely są kraje dobrze rozwinięte i bogate, takie jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Chiny czy państwa skandynawskie. Mimo to przedsiębiorca obiecuje rodzimym klientom wyjątkowo korzystne warunki. - Polska będzie miała priorytetowe traktowanie i najniższe ceny, gdyż dzięki Lovely mamy nadzieję rozpędzić w kraju rynek zabawek erotycznych. Póki co, rynek ten trochę kuleje, a to przecież czysta zabawa - twierdzi właściciel spółki.

Komentarze (0)