... ... ...

Pomagał w rozwoju Brand24 i Sotrendera. Doświadczenia przełożył na startup - Zrzutka

Dodane

27-07-2015

Adam Łopusiewicz
Czy praca w startupie daje energię, którą da się przełożyć na własne przedsięwzięcie? Przykład Tomasza Chołasta i portalu Zrzutka.pl udowadnia tę tezę. Ten młody przedsiębiorca pomagał w rozwoju Brand24, Sotrendera i azjatyckiego startupu Finspi, a zdobyte doświadczenia przeniósł na startup.

Zrzutka na licencję

Zaczęło się dwa lata temu od problemu związanego z kupnem licencji programu do prototypowania stron internetowych. Potrzebował jej Tomasz Chołast, który prowadził małą agencję interaktywną. Nie chciał jednak od razu kupować i płacić za pięć sztuk programu, a producent tylko w takich pakietach sprzedawał licencję. Zaczął więc szukać po forach internetowych nabywców na pozostałe sztuki oprogramowania, z którymi mógłby się zrzucić na daną licencję. Okazało się to na tyle trudne, że postanowił znaleźć inny sposób na rozwiązanie tego problemu i przy okazji pomóc polskim internautom w rozwiązaniu go. Wraz z zespołem stworzył Zrzutka.pl.

Na zdjęciu: Tomasz Chołast, współtwórca Zrzutka.pl

Tomasz Chołast, Michał Starzyński, Krzysztof Ilnicki i Izabela Łazarska zaczęli wtedy pracę nad darmowym narzędziem dla organizatorów zbiórek pieniędzy, które ma ułatwić im życie. - To, co kiedyś spędzało im sen z powiek m.in.: udzielanie informacji o tym, kto bierze udział w zbiórce, kto wpłacił, a kto nie, ale też sprawdzanie konta bankowego, przypominanie o wpłacie, upominanie się o zaległe składki, z naszym narzędziem odchodzi w niepamięć - mówi Tomasz Chołast, współtwórca Zrzutka.pl. W tworzeniu tego narzędzia zespół wykorzystał wcześniejsze, startupowe doświadczenia.

Doświadczenie startupowca

Pomysłodawca projektu mocno działał w polskiej branży startupowej. Współtworzył m.in. Sendo i Mailingo - narzędzia do e-mail marketingu, DartTrax - system reklam na Facebooku dla wydawców i reklamodawców, czy SmartFood - pierwszą w Polsce aplikację t-commerce do zamawiania z restauracji przez Smart TV. - Wprowadziłem też na rynek indonezyjski polskie narzędzia do monitoringu (Brand24) oraz analityki (Sotrender) - mówi Chołast. Jest jeszcze zaangażowany w azjatycki oddział polskiego startupu o globalnych aspiracjach - Finspi. Michał Starzyński, jeden z członków zespołu Zrzutki, wcześniej tworzył sklep Fotolampa.

Dziś czwórka znajomych pracuje nad tym, by polskim internautom łatwiej było zebrać fundusze na swoje cele. Dla nich stworzyli bezpłatne narzędzie do zbierania funduszu na dowolne cele. Na stronie głównej, na tę chwilę, możemy zobaczyć trzy polecone zbiórki i wszystkie dotyczą celów charytatywnych, ale nie tylko te są dostępne na portalu. - Zdecydowana większość to zrzutki prywatne (prezenty, zakup biletów, wspólne wyjazdy). Jeśli chodzi o zrzutki publiczne, to przeważają charytatywne oraz te dotyczące realizacji marzeń - przekonuje współtwórca portalu.

Użytkownicy wpłacili już 2,5 miliona złotych

Blisko 35 tysięcy zarejestrowanych użytkowników narzędzia do korzystania z niego zachęciło wiele czynników. Przede wszystkim pełna swoboda tematu zbiórek. - Nie stawiamy żadnych (poza niezgodnymi z prawem) ograniczeń odnośnie akcji/celów, na które organizowane są zrzutki - mówi Tomasz Chołast. Kolejny dotyczy bezpieczeństwa, bo portal posiada status Biura Usług Płatniczych i podlega kontroli Komisji Nadzoru Fina­n­so­­wego. Nie ma więc mowy, że zebrane pieniądze trafią gdzieś indziej niż do autorów kampanii. Zalet tego narzędzia jest o wiele więcej, ale tą o której na pewno warto wspomnieć dotyczy konta bankowego.

- Nie znamy innego narzędzia, które do każdej akcji/celu/zrzutki oddawałoby dożywotnio dedykowane subkonto bankowe. Dzięki temu możemy podawać konto dedykowane zrzutce, a nie prywatne czy firmowe - przekonuje współtwórca portalu. Może to przekonało internautów, którzy prowadzą 7 140 zrzutek, ale i też wspierających, którzy dokonali już 44 tysiące wpłat na łączną kwotę dwóch i pół miliona złotych. Najwyższa z nich wynosiła dwadzieścia tysięcy złotych. Taką siłę na portalu ma blisko sto tysięcy unikalnych użytkowników, którzy w ciągu miesiąca odwiedzają Zrzutka.pl chcąc wesprzeć polskie zbiórki.

Model freemium jeszcze nie przyniósł efektów

Na bezpłatnym pomaganiu innym trudno zarobić, tym bardziej jeśli startup działa w modelu freemium, dlatego zespół musiał wymyślić jak rozwinąć dany model biznesowy. Internauci chcący zebrać jak najwięcej pieniędzy na dany cel mogą skorzystać z opcji premium, na którą składa się sześć opcji. Pierwsza dotyczy unikalnego aliasu zrzutki, druga statusu publicznego, dzięki któremu kampania będzie indeksowana przez Google i będzie dostępna w wynikach wyszukiwania. Kolejnymi płatnymi opcjami w Zrzutka.pl są wyróżnienia na liście zrzutek publicznych, reklama na stronie głównej czy w innych zbiórkach.

Ostatnia dotyczy stworzenia ciekawej reklamy na Facebooku. Model biznesowy startupu nie pozwolił jednak osiągnąć progu rentowności. - Jeszcze nie jesteśmy rentowni, ale z nieskrywaną dumą możemy stwierdzić, że już jesteśmy blisko - mówi Tomasz Chołast. Dodaje, że model freemium ma to do siebie, że generuje wysokie koszty, a niskie przychody. - Jednak, dzięki jego zastosowaniu, możemy liczyć na szybsze wzrosty. Sytuacja odmieni się przy osiągnięciu masy krytycznej, nad czym wciąż ciężko pracujemy - przekonuje współtwórca Zrzutki. Zespół w przyszłości planuje udostępnić globalną wersję serwisu, czyli mychip.in i integrację z kluczowymi partnerami.

Komentarze (0)