Już co 3. Polak korzysta z możliwości blokowania reklamy internetowej. Nie jest to dobra wiadomość dla e-wydawców. W których miejscach, w jaki sposób wyświetlać, jakie formy i rodzaje reklam wybrać, aby zmaksymalizować przychody z e-reklamy, a jednocześnie nie zniechęcić internautów?

Według najnowszych badań, z programów do blokowania reklam w internecie korzysta już od 22 proc. (dane IRCenter) do nawet 34,9 proc. Polaków (dane Adobe i Page Fair). Co więcej, eksperci wskazują, że na tym polu polscy użytkownicy nie mają sobie równych – więcej zainstalowanych aplikacji do blokowania przekazów reklamowych mają tylko Grecy. Nie jest to dobra wiadomość dla e-wydawców, dla których przychód z reklam stanowi jeden z podstawowych źródeł monetyzacji serwisów. W jaki sposób wyświetlać przekazy reklamowe, nie zniechęcając użytkowników, a jednocześnie maksymalizując przychody z e-reklamy?

Złoty środek – wydawco, nie popadaj w przesadę

Wielu wydawców przesadnie wykorzystuje najbardziej znienawidzone przez większość internautów formaty reklamowe – wyskakujące reklamy typu pop-up czy auto-odtwarzające się video. – Wydawcy, którzy nie zdecydują się zaprzestać lub ograniczyć stosowania agresywnych formatów reklamowych, sami niejako prowokują użytkowników do korzystania z AdBlocka – mówi Jarosław Wisłocki z OptAd360.com. – Tymczasem w ich przypadku adekwatna jest zasada, powszechna w marketingu, „less i more”. Jeśli już z takiego formatu korzystamy, powinniśmy robić to rzadko, jednocześnie dbając o pozostawienie wyraźnych przycisków zamykających te reklamy oraz zrezygnować z automatycznego odtwarzania video – dodaje ekspert. Po drugiej stronie barykady mamy wydawców, którzy z kolei w obawie przed utratą czytelników serwisu, wręcz „boją” się reklam i minimalizują ich ilość do tego stopnia, że portal albo w ogóle nie zarabia, albo musi szukać źródeł dochodu gdzieś indziej np. w postaci płatnego dostępu do treści, który wcale nie jest łatwiejszym sposobem na monetyzację serwisu. – Ważna jest edukacja użytkowników, że treści w internecie są darmowe dzięki reklamom, na których zarabiają wydawcy. Internauta albo zablokuje możliwość ich oglądania, ale zacznie płacić za czytane treści, albo zaakceptuje obecność przekazów reklamowych na stronie. Innej drogi nie ma. – dodaje Jarosław Wisłocki.

Spójrz na serwis oczami użytkownika

Przystępując do zmian w ułożeniu siatki reklamowej portalu, warto w pierwszej kolejności dokonać gruntowej analizy tego, jak użytkownik porusza się po serwisie. Z jakich urządzeń korzysta przychodząc na stronę www? Na co zwraca uwagę w trakcie przeglądania witryny? W którym momencie kończy czytać znajdujące się w niej treści? Jak zmienia się ilość odsłon reklamowych w górnej części strony w stosunku do tych mieszczących się w dolnej części serwisu? – Reklamy na górze strony, czyli inaczej reklamy na pierwszym ekranie – ATF, zwykle mają średnio o 20-30 proc. więcej odsłon, niż te znajdujące się u dołu strony (tzw. BTF, reklamy na drugim ekranie), przez co również stawki za wyświetlenie reklamy w tym miejscu są nawet o 70-100 proc. wyższe. O te pozycje powinniśmy najlepiej zadbać – podkreśla ekspert OptAd360.com. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że użytkownik bardzo szybko przechodzi do poszukiwanej treści, a więc zamiast przeładowywać przekazami reklamowymi górną część strony, warto podążać śladem użytkownika. – Można przyjąć, że dla stron z artykułami na desktopie odsłony reklam spadają o 5-25 proc. wraz z przesuwaniem się czytelnika w dół strony na kolejne ekrany, a w przypadku stawek za reklamy w tych miejscach, to spadają o ok. 35-45 proc. – wymienia Wisłocki. – W przypadku boksu reklamowego umieszczonego po właściwej treści artykułu spadki w odsłonach i stawkach wynoszą już 50 proc. Są to miejsca na stronie, w których trzeba zaprezentować użytkownikowi coś ciekawego, aby zatrzymać go w serwisie. Z tego względu kluczową kwestią jest angażowanie użytkownika długimi treściami – podsumowuje ekspert OptAd360.com.

Kto szuka strony bez reklam, ten znajdzie

Reklamy są wszędzie? Niekoniecznie! Okazuje się, że na każdym portalu internetowym znajdziemy podstrony z niewykorzystanymi reklamowo obszarami. Wielu wydawców wpina kody w określonych miejscach w szablonach i spodziewa się, że wybrane przekazy reklamowe pojawią się na każdej podstronie – tymczasem niekoniecznie tak jest. Listingi, wyniki wyszukiwania – to przykłady miejsc, w których często nie znajdziemy żadnej reklamy. W celu znalezienia takich stron , warto porównywać statystyki narzędzi pomagających w monetyzowaniu serwisu z wynikami dotyczącymi ruchu na stronie pokazywanym przez Google Analytics. Do najlepszych narzędzi monetyzujących reklamy można zaliczyć AdSense i AdX. Uzupełniająco warto korzystać również z takich systemów jak Adform, Rubicon czy Criteo. Pomocne w zarabianiu na reklamach mogą być również dostępne na rynku programy afiliacyjne – niemniej jednak ich wybór wiąże się z przeprowadzeniem wielu testów w celu wybrania takiego programu, który w przypadku danej witryny przyniesie zadowalające efekty.

Nie zapomnij o mobile

Inaczej przeglądany serwis wygląda, gdy użytkownik odwiedza go korzystając z komputera, czy laptopa, a inaczej gdy dociera na niego za pośrednictwem kanału mobilnego. Siatka reklamowa w przypadku strony mobilnej jest prosta i pionowa – wystarczy rozmieścić reklamy w odpowiednich miejscach i odstępach. Według opinii ekspertów z OptAd360, z tego też względu na mobile’u spadki w ilości odsłon reklamowych przy przekazach ulokowanych wokół treści zmniejszają się łagodniej wraz z przesuwaniem się użytkownika w dół strony – średnio o 5-15 proc., a stawki za reklamy w granicach 10-15 proc. Należy pamiętać, że w przypadku stron tworzonych w modelu RWD (Responsive Web Design), czyli zaprojektowanych w sposób, który pozwala na ich samodzielną adaptację do wielkości ekranu, rodzaju urządzenia czy okna przeglądarki, w niemal 90 proc. przypadkach reklamy występują w dokładnie tych samych miejscach. Rozkładając reklamy dla strony „w desktopie”, zawsze należy sprawdzić jak docelowo będą wyglądały również w wersji mobilnej.

Umiejętnie rozlokowana, nieagresywna reklama nie powoduje porzucenia strony przez użytkowników. Dobrym przykładem są tutaj serwisy społecznościowe. Stosowane w nich w 79 proc. reklamy natywne, idealnie wkomponowujące się w otoczenie i właściwie rozmieszczone, nie przypominają upstrzonych krzykliwymi bannerami, wyskakującymi znienacka oknami reklamowymi czy autoodtwarzajacymi  się przerywnikami video portali internetowych. Wydawcy, chcąc zwiększać przychody z serwisów, powinni wykorzystywać najlepsze rynkowe wzorce. Zamiast całkowicie porzucać reklamy jako źródła zarobku, albo narzekać na wzrastającą grupę użytkowników AdBlocka, powinni skoncentrować się na minimalizowaniu irytujących formatów reklamowych i zastąpieniu ich spersonalizowanymi, odpowiednio rozmieszczonymi w serwisie reklamami, które będą przynosić zadowalające zyski. 

Komentarze (0)