Mam startup

Usability jest kluczowe dla każdego biznesu w sieci.

Tomasz Karwatka, Ideacto, Divante

Felietony

Nie jestem innowacyjny

, Mam Startup Komentarze (5)

Chyba czasem miewam genialne, innowacyjne pomysły. Zdecydowanie jednak jestem miłośnikiem ewolucji, a nie rewolucji. Według mnie innowacyjność to skuteczność. Czyli solidny produkt, który spełnia potrzebę i z czasem odkrywa przed użytkownikiem nowe możliwości.

Z niezrozumiałego dla mnie powodu co jakiś czas czytam, że innowacja jest czynnikiem niezbędnym do tego, aby zaistnieć na rynku. Nie ma co ukrywać – jest tak, że coś rewolucyjnego promuje się łatwiej. Ja jednak obawiam się innowacji. Boję się innowacyjności jako podstawy działania. Mam poczucie braku odpowiedniej grupy osób do testów odważnych pomysłów. Bo co z tego, że stworzyłbym coś zupełnie nowego, kiedy byłbym jedyną osobą potrafiącą z tego korzystać albo dalszy rozwój projektu by mnie przerósł? Moje obawy  wynikają z kilku życiowych doświadczeń, przytoczę trzy:

ForumMP3store. Dawno temu, gdy zaczynałem pracę w MIP, było sobie forum marki iriver. Wraz z powstawaniem projektu sklepu MP3store stanąłem przed potrzebą zbudowania społeczności. Uważałem, że trzeba wprowadzić nowe forum, aby nie stracić tego, co się ma. Zdaniem mojego prezesa, Mariusza Bartnickiego, lepiej było ewaluować. „Ci, którym zmiany się nie spodobają odejdą, ale większość nie będzie przywiązana do jednej marki całe życie, więc i tak możemy ich stracić. Zróbmy forum dla miłośników (http://forum.mp3store.pl) przenośnego sprzętu” – powiedział mi Mario. Po burzliwej dyskusji i wielu przemyśleniach tak też zrobiliśmy. Był to strzał w dziesiątkę. Użytkownicy chętnie zaczęli rozmawiać o słuchawkach, sprzęcie stacjonarnym oraz o innych markach. O markach, które często kupowali u nas. I pozostawali z nami dalej. A ja miałem okazję budować jedną z najbardziej niezwykłych społeczności w swoim życiu.

VEDIA A10. W 2007 roku dość nagle postanowiłem przenieść się z MIPu do powstającej wtedy VEDIA S.A. Motorem zmiany była możliwość pracy nad „własnym” odtwarzaczem przenośnym. Pod moimi skrzydłami były trzy modele, ale o tym innym razem. Ważne jest, że tym razem nikt nie powstrzymał mnie przed zapędami rewolucyjnymi. Jako pierwszy na rynku pojawił się model A10  (http://a10.vedia.pl). Miał wszystko to, czego nie miał nikt więcej na świecie – czytnik kart, transmiter fm, długi czas pracy, dwa wyjścia słuchawkowe. Teoretycznie był to triumf, w praktyce okazało się, że praca nad oprogramowaniem do czegoś tak złożonego, dla firmy z tak małym knowhow i zewnętrznym developmentem, to droga przez mękę. Mimo, że odtwarzacz utrzymał się na rynku przez ponad 2 lata, świetny pomysł zepsuły problemy z softem, przez co raczej zabrakło pełni szczęścia i światowego sukcesu. 

Manubia. W pomyśle opracowanym przy piwie w 2010 roku, odnośnie monitorowania Allegro, podobało mi się szczególnie jedno. Nie robiliśmy rewolucji. Celem było zrobienie lepiej  tego, co już było na rynku. Dopiero po dopracowaniu jednego, następowało rozwijanie kolejnych, nowych kawałków kodu. Dzięki temu mieliśmy czas na naukę na własnych błędach, ale i na szybką reakcję. Od ponad roku ten model się sprawdza, tak jak do dzisiaj sprawdza się forumMP3.

Czy przy Manubia nie popełniliśmy błędów? Popełniliśmy przynajmniej trzy. Jednak nie były to błędy pokroju tych popełnionych przy Vedia A10, gdzie momentami traciliśmy kontrolę nad projektem. Udaje nam się wprowadzać i testować „na użytkownikach” ;) nowe funkcje i rozwiązania. Póki co z żadnych nie musieliśmy się wycofać , a kilka nadal oferujemy jako jedyni.

Aby jednak było jasne, nie uważam, że rewolucja to zły kierunek. Jednak droga Apple i uświadamianie klientom czego potrzebują. mimo że o tym jeszcze nie wiedzą, nie jest dla każdego. Dużo bezpieczniejszą metodą według mnie, jest rozwój poprzez ewolucję. Stabilne podstawy pozwalają zrobić krok w tył przy wykrytym błędzie i obrać nową drogę. Bez tracenia wszystkiego. Choć oczywiście ciągle jest obawa, że na rynek wejdzie ktoś, kto zrobi rewolucję… Ale cóż.

Konrad ‘ksy’ Latkowski - z internetem związany od 10 lat, za to zaledwie 1,5 roku z branżą startup. Od 2010 współtwórca systemu Manubia.pl. Fan social media i Scuderii Ferrari. Nie doszły kucharz i dziennikarz. Współtworzył serwis DVA.pl, obsługiwał i wprowadzał do Polski m.in. marki iriver, Cowon, MPstore, VEDIA. Miłośnik networkingu czego efektem jest serwis EventCookie.

  • Radosław Herka

    "Innowacyjny" - uwielbiam ten termin a zwłaszcza ludzi nim operujących. :] Ludzi, którzy na ogół nic o nim nie wiedzą. Choćby nawet tak, jak Mr. "Ksy" pisali o sobie z rozbrajającą szczerością, że nie są innowacyjni. Otóż przypomina mi się jakiś wykład prof. Rybińskiego w którym poruszył on ten temat - innowacyjności i tego, co nią jest, - na prostym przykładzie. Zadał mianowicie słuchaczom swej prelekcji pytanie, co uważają za innowację, czy 1) nowy sposób pakowania ogórków do słoika, że zmieści się weń jeden więcej, czy b) nowy blog na Twitterze, jaki sklep otworzył, a co pozwoliło zwiększyć sprzedaż? Otóż większość, nie tylko zwykłych ludzi, ale i "znawców" gotowa jest twierdzić, że innowacją jest nowy sposób pakowania ogórków a założenie bloga - co to za innowacja dla nich? ;) No i właśnie prof. Rybiński, moim zdaniem słusznie wskazuje, że tak długo,jak będziemy w Polsce tak myśleć, nic się na lepsze nie zmieni... U nas, szczególnie w Polsce, a z czym się spotkałem słuchając przemów na temat tego co jest innowacyjne (a co nie jest), strasznie pokutuje to "ogórkowe" pojmowanie innowacji. Zwłaszcza w sieci i w kontekście startupów różni "specjaliści" bredzą coś na ten temat. Nawet z Pana "Ksy" to "wyłazi" - że innowacją to jest nowy kod, coś tam, coś tam. Nie potrafi zrozumieć, że to akurat nie ma nic wspólnego z innowacją - że jest wiele projektów, które odniosły sukces i że właśnie dlatego odniosły sukces, bo są innowacyjne, choć większość ludzi nie określiłaby ich tym mianem. A wręcz nazwała "klonem, klona z klona";) Nie wspominając o standardach w3c, czy o layoucie;) Ech... Polecam wykład profesora:

    http://bankier.tv/rybinski-szy...

    rmh

  • Konrad Latkowski

    @Radosław Herka - Tak szczerze mówiąc to nic nie zrozumiałem z Tego wpisu. Jednak link do wykładu sporo wyjaśnił :) I w sumie całkiem ciekawe to to.

    Ale cóż. Dla mnie innowacyjność (jak i dla słownika PWN) to "wprowadzenie czegoś nowego; też: rzecz nowo wprowadzona". Ja nie wprowadzam rzeczy nowych, ja umiem (tak mi się wydaje) wyszukiwać aspekty produktu, które pozwalają budować coś lepszego. I umiem (tego jestem pewien) promować te aspekty, które przekładają się na sprzedaż.

    Nie rozpatruje innowacji pod postacią kodu,funkcji czy grafiki. To ma znaczenie na etapie projektowania. Dla klienta jest produkt. Produkt jako całość. Liczy się dla niego to, że o nim usłyszał. To, że to co usłyszał ma szansę mu się przydać. I że chce tego spróbować.

    To co prezentuje prof. Rybiński to jest gospodarcza interpretacja innowacyjności. Zresztą całkiem ciekawą, ale mimo wszystko jest to interpretacja. Nie ważne czy tworzysz coś niesamowitego, ważne czy to sprzedajesz i czy masz z tego zyski. Tylko dla mnie to jest "skuteczność", "egzekucja pomysłu" a nie innowacyjność. Bo klon klona też może być skuteczny i zarabia co nie znaczy, że jest innowacyjny.

  • Radosław Herka

    No i właśnie Panie Konradzie to jest "ogórkowy" sposób pojmowania przez Pana innowacji. Coś, z czym i ja się nie zgadzałem, na długo, zanim obejrzałem ten wykład i poznałem ww. anegdotę;) Innowacja, to rzeczywiście, wprowadzenie czegoś nowego. Tylko że, po pierwsze, co jest czymś nowym? Bo moim zdaniem wszystko, co przeprojektujemy, jest czymś nowym - z def. Choćby zawierało w sobie elementy od dawna już znane. Niewątpliwie innowacją jest otworzenie "nowego kanału komunikacji z klientem" za pomocą bloga na Twitterze. Powiem więcej, innowacją też jest ta nowa metoda pakowania ogórków do słoików. Pozostaje jednak taki drobny szczegół - opłacalności danej innowacji i w tym wypadku, większą, czy też może lepszą innowacją był ten durny blog, który "nic nie kosztował" a pozwolił zwiększyć zyski 5000% jak nowa metoda pakowania ogórków, której wdrożenie przemysłowe przecież kosztuje, a z której zysków nie ma żadnych - waga netto opakowania rośnie, a cena... przecież producent jej nie podniesie - ergo "skórka nie warta wyprawki". A z tym kodem etc., to chyba rzeczywiście nie rozwinąłem tego za bardzo, przepraszam. Otóż przypomniał mi się Cybulski i jego "Myśleć jak milionerzy". Cybulski pisał, że miał taką sytuację nie raz, że zarzucano mu "fuszerkę" a życzliwi pokazywali mu co i jak winien usprawnić, aby "było dobrze" a propos jego projektów internetowych. On te rady ignorował, za co owi życzliwi odwracali się od niego i psy na nim wieszali. W "Myśleć jak milionerzy" napisał, że robił to celowo, gdyż o ile tylko działał jego projekt, nie warto było podejmować prób jego unowocześnienia (czyli innowacji), gdyż koszt ich wprowadzenia nie rekompensował czasu i nakładów poniesionych na ich wdrożenie. Ot, i tyle chciałem wyrazić.

    Pozdrawiam i twierdzę, że jesteś Pan innowacyjny - na przekór Panu i Pana "ogórkowej" percepcji zjawiska innowacyjności.;)

    rmh

  • Konrad Latkowski

    A ja dalej obstaję przy swoim. Nie ważne czy nowe. Ważne czy faktycznie rozwiązuje problem jako pierwsze i przez to zarabia.

  • Radosław Herka

    Pierwszymi europejczykami, którzy odkryli Amerykę, byli Wikingowie (dzisiejsi Norwegowie i Islandczycy). Kilka wieków po nich Kolumb wybrał się na swą wyprawę, jak twierdzą niektórzy, inspirowany m.in. podaniami nordyckimi jak i mapami (rzekomo o pochodzeniu starofenickim) na podstawie których narysowano m.in słynną mapę tureckiego Admirała Piri Reis'a (patrz: http://en.wikipedia.org/wiki/P... ). Mimo to Kolumb odkrył w powszechnym mniemaniu Amerykę. Co z tego? Zmarł w biedzie i niesławie. Odkrytemu przez niego kontynentowi (kontynentom) nadano imię innego "odkrywcy" - kartografa Amerigo Vespucciego ;) A na samej Ameryce dorobili się jako pierwsi dopiero Konkwistadorzy.;) Bycie odkrywcą nie zawsze jest popłatne... A nawet z reguły nie jest - trzeba się wstrzelić ze swoim wynalazkiem/odkryciem w odpowiedni trend. Z drugiej strony ci, co umieją coś "przepakować"/przekonstruować i zmonetyzować - ci są innowacyjni właśnie. ;)