Estończycy są niezwykle introwertyczną nacją. Język rozwiązuje im się w dwóch sytuacjach: po alkoholu i gdy zaczynasz mówić o startupach i biznesach. Naprawdę, ten kraj żyje startupami. Estonia plasuje się w czołówce krajów z najwyższym odsetkiem startupów przypadających na obywatela.

Nie przeczytacie ode mnie mocnej rekomendacji odnośnie założenia firmy w Estonii lub omijania szerokim łukiem tej nadbałtyckiej republiki. Spółkę założyłem tam około miesiąc temu i nie był to do końca mój własny wybór, a wymóg akceleratora, który zaprosił nas do swojego programu.

Wraz z dwójką partnerów rozwijamy YOSO – mobilną aplikację, która zamienia smartfony w aparaty analogowe. Wiemy jak dużo frajdy sprawia nam oglądanie wspomnień na wydrukowanych fotografiach i chcemy umożliwić znów to doświadczenie. W maju uczestniczyliśmy w infoShare 2016, podczas którego podszedł do nas Indrek Rebane – jeden z partnerów akceleratora Buildit. Powiedział, że powinniśmy spróbować szans i aplikować do ich programu. By nie przedłużać, na początku października wchodziłem z wielką walizką do małego lokum na poddaszu, które miało być moim nowym mieszkaniem na następne półtora miesiąca.

Jednym z wymogów udziału w programie akceleracyjnym było założenie spółki w Estonii. Mieliśmy trochę obaw z tym związanych, ale i rozumieliśmy, że Buildit jako inwestor, chciał być naszym partnerem w otoczeniu prawnym, które dobrze znał. Tyle jeśli chodzi o tło, a teraz garść informacji o tym czego możecie się spodziewać zakładając firmę w Estonii.

Miejsce

Myślę, że to istotne by wspomnieć, iż program miał miejsce w Tartu, drugim co do wielkości mieście w Estonii (ok. 100 tys. mieszkańców). Jak dla mnie idealne miejsce. Bardzo kompaktowa miejscowość. Mieszkałem 15 minut od centrum, 15 minut od biura. Generalnie każdą odległość w Tartu podaje się w minutach na piechotę. Ciekawostka – autobusy nie jeżdżą w systemie A-B-A. Nigdy nie wracają tą samą trasą. Tartu jest nowoczesnym miastem. Oczywiście posiada stare miasto, ale centrum powstało od nowa około 5 lat temu.

Jeśli chcielibyście się dostać do Tallina to podróż niezwykle wygodnymi autobusami zajmuje około 2,5 godziny (kosztuje od 5€). Można również wybrać się pociągiem lub samochodem, ale czas jest praktycznie taki sam (kierowcy bardzo poważnie podchodzą do ograniczeń prędkości, a na trasie Tartu-Tallin ulokowanych jest ponad 20 fotoradarów). Druga ciekawostka – oficjalna flaga Tartu jest biało czerwona. Takie barwy miejskie nadał nasz król Stefan Batory.

W Tartu organizowanych jest sporo wydarzeń okołostartupowych. Hackathony, konferencje (najbliższa 9. grudnia) Ale i w ciągu miesiąca odbywają się networkingowe spotkania dla ludzi związanych z środowiskiem startupowym.

Ciekawostka trzecia – Tartu jest jedyną miejscowością na świecie, która wpisuje się w słowo sTARTUp.

Ludzie

Estończycy są niezwykle introwertyczną nacją. Język rozwiązuje im się w dwóch sytuacjach: po alkoholu i gdy zaczynasz mówić o startupach i biznesach. Naprawdę, ten kraj żyje startupami. Estonia plasuje się w czołówce krajów z najwyższym odsetkiem startupów przypadających na obywatela.

Jeśli chodzi o moje subiektywne odczucie – praktycznie każdy rozmawia po angielsku. Nie miałem problemu z dogadaniem się w żadnym sklepie, na poczcie, banku, urzędzie. To naprawdę niezwykła sprawa.

Tartu jest miastem akademickim, bardzo chętnie odwiedzanym przez studentów w ramach programu Erasmus. Ja na tym skorzystałem szukając niemieckiego stażysty, który pomógłby mi w rozeznaniu rynku naszego sąsiada. Bez problemu znalazłem taką osobę w jeden dzień.

Koszty mieszkania

Jako, że przebywałem w Estonii tylko półtora miesiąca, zdecydowałem się wynająć apartament znaleziony dzięki Airbnb. Jednak ceny w Tartu za kawalerki zaczynają się od około 300 € (bardzo blisko centrum) za miesiąc przy wynajmie długoterminowym. Jeśli chodzi o Tallin to za podobny metraż zapłacimy od 500 €. Kablówka wraz z dostępem do Internetu jest praktycznie wszędzie.

Koszty biura

Tak jak wspomniałem wcześniej, biura nie musiałem wynajmować ze względu na przestrzeń, którą zapewnił mi akcelerator. W Tartu koszty wynajmu metra kwadratowego to ok. 3,5€ wzwyż. W zależności od standardu. W Tallinie cena wynajmu metra zaczyna się od 5€. Więcej informacji odnośnie wynajmu powierzchni biurowej jak i mieszkań znajdziecie np. tutaj.

Jedzenie

Generalnie jest ok. 10-20% drożej, porównując do cen warszawskich. Zarówno jeśli chodzi o jedzenie z supermarketów czy restauracji. “Śmieciowe jedzenie” jak pizzę kupisz od 5€, wrapy 3€, piwo w knajpie od 2,8€. W Tartu nie zaobserwowałem żadnych dyskontów.

Prowadzenie firmy

Nie wiem czy nie powinienem poruszyć tego wątku na początku tekstu, ale warto powiedzieć, że niezwykłym plusem założenia firmy w Estonii jest fakt, że możemy ubiegać się o e-rezydencję (koszt aplikacji 100€), która umożliwia nam załatwienie wszystkich formalności przez Internet – rozliczanie podatków, założenie konta w banku, inne formalności. Jako e-rezydent dostajemy id-card, która podłączona do komputera pozwala nam na cyfrowe podpisywanie dokumentów, ograniczając do minimum potrzebę podróży do Estonii.

To chyba największa zaleta prowadzenia tutaj firmy. Jej założenie nie wymaga podróży do tego kraju! Korzystając z usług np. Leapin jesteście w stanie założyć firmę, nie ruszając się zza biurka w Polsce. Polecam odwiedzenie tej sekcji, by dowiedzieć się dokładnie wszystkiego na temat kosztów prowadzenia działalności i systemu podatkowego.

Co przeszkadza w Estonii?

Ograniczenia prędkości na drogach. Wiem wiem, bezpieczeństwo przede wszystkim. Ale jeżdżenie dokładnie 50 km/h w mieście potrafi zirytować. Wielu z Was może przeszkadzać pogoda. Jest chłodniej niż w Polsce. Od połowy października leżał już śnieg. Deszczu nie jest dużo, ale za to słoneczne dni to wielkie wydarzenie.

Co zachwyca w Estonii?

Przedsiębiorcze nastawienie i to, że mówiąc startup od razu możesz liczyć na merytoryczną rozmowę, na feedback i dobre rady. Największym plusem jest jednak to, że firmę bez problemu możemy prowadzić z Polski.

Jeśli masz startup, (szczególnie w obszarze hardware) i lubisz chłody północy to gorąco polecam zgłoszenie się do kolejnej tury programu akceleracyjnego BuildIt.

Łukasz Kępiński

CEO YOSO

Ma rudą brodę i podobno rude włosy. Przygodę z marketingiem rozpoczynał w agencji interkatywnej K2 gdzie był dyrektorem działu social media. Dwa lata temu współzałożył agencję interaktywną Central Park. Robi zdjęcia w (za)dużej ilości, których część publikuje na Instagramie (@ukkesz) To właśnie uzależnienie od pstrykania było przyczynkiem do rozpoczęcia prac nad jego najnowszym startupem - YOSO, który z radością współtworzy z Klaudyną Kwiecińską i Janem Lipmannem.

Komentarze (0)