Dolina Krzemowa dla wielu programistów i osób zainteresowanych nowymi technologiami jest jak ziemia obiecana, to miejsce gdzie każdy chciałby dotrzeć, gdzie chciałby żyć, co byłoby spełnieniem dziecięcych marzeń. To też duma dla rodziców i niemały prestiż w środowisku. Jak wygląda w rzeczywistości?

Zdjęcie główne artykułu by pexels.com

Amerykański sen

To w Dolinie Krzemowej powstają najlepsze startupy, tam zmienia się świat i tam można pracować dla największych graczy takich jak Facebook, Google czy Apple. Do tego idealna do życia pogoda, tanie samochody i mityczne nieograniczone możliwości Ameryki. Istny raj na ziemi. Taki przynajmniej jest PR i wyobrażenie świata, które sprawdziłem na własnej skórze.

Nie ukrywam, że sam miałem podobne widzenie na ten temat do czasu aż tu nie zamieszkałem z rodziną. Żyję sobie w tej kalifornijskiej dolinie już prawie rok, podczas którego pznałem kilkaset nowych osób – różnych narodowości i różnych zawodów. Spotkałem dziesiątki a może i setki Polaków, przede wszystkim związanych z nowymi technologiami, w tym wielu programistów. I jak tak sobie z nimi rozmawiam to zazwyczaj na początku wszystko jest doskonałe, ale po kilku spotkaniach wielu z nich się otwiera i pojawiają się słowa klucze.

„Bardzo drogie życie”, „niebotycznie wysokie ceny domów”, „nie mam własnego mieszkania”, „jedzenie do kitu”, „nie ma ładnych dziewczyn”, „myślimy o powrocie do Polski”. Nie rozumiałem, dlaczego tak narzekają? Żyją w raju, o którym marzy 9/10 polskich programistów i zastanawiają się nad powrotem do pochmurnej Polski? No przecież gdzie na świecie można zarobić więcej niż w Google czy Apple? A może to tylko nasze (czytaj: osób spoza Doliny) myślenie?

Zobaczmy, ile się w tej dolinie faktycznie zarabia i na co możemy sobie pozwolić za te ciężko zarobione pieniądze. Czy możemy czuć się wyjątkowo czy raczej to życie dolarami usłane nie jest.

Założenia

W swoim badaniu skupiam się wyłącznie na kwestiach finansowych, odpuszczam pogodę i Trumpa. Pokażę, jak wygląda sytuacja dla różnych konfiguracji / sytuacji rodzinnych, zakładając poniższe scenariusze:

Przypadek 1. Junior Software Engineer. Młodzieniec około 23-25 lat bez większego doświadczenia, bez żony i dzieci. Singiel, który przylatuje do Doliny Krzemowej po studiach i chce tu rozpocząć swoją karierę.

Przypadek 2. – Software Engineer, 30 lat, min. 5 lat doświadczenia, żona, jedno dziecko w wieku przedszkolnym.

Przypadek 3. – Senior Software Engineer, 35-40 lat, 10 lat doświadczenia, dwoje dzieci, jedno w szkole podstawowej, drugie w przedszkolu.

Zacznijmy od wydatków czyli „Premierze – jak żyć?” Co i ile kosztuje w Dolinie?

To, że Dolina jest droga czuje się już na lotnisku. Za kanapkę z wodą zapłacisz jakieś 10-15 USD. No, ale to można sobie wytłumaczyć tym, że przecież to jest lotnisko i na Okęciu również jest piekielnie drogo (a jest drogo, że hej).

Mieszkanie

Zakładam, że planujemy pracę w dużej, znanej firmie, powiedzmy w Google. Sprawdzamy ceny wynajmu mieszkań w Mountain View:

  • studio (salon + kuchnia + łazienka / taka nasza kawalerka) od 2300 USD,
  • 1bd (salon + sypialnia + kuchnia + łazienka) 2700 USD,
  • 2bd (salon + dwie sypialnie + kuchnia + łazienka) 3300 USD.

Oczywiście górnej granicy nie ma. Na stronach www.trulia.com i www.zillow.com możecie sobie zobaczyć jak to wygląda.

Należy pamiętać, że atrakcji w Dolinie jest jak na lekarstwo i nawet w takim Mountain View poza niedużym Down Town (centrum) dzieje się mało. Dlatego bardzo dużo ludzi mieszka w San Francisco. Tam ceny są jeszcze wyższe :(.

O domu raczej zapomnij

Dlaczego nie wyliczam rat kredytów na dom? Dlatego, żeby w ogóle mieć możliwość kupienia domu na kredyt to trzeba pomieszkać jakiś czas w USA i wykazać bardzo dobry scoring kredytowy. Poza tym ceny domów w Dolinie zaczynają się od około 600-700 tys. USD za naprawdę marne nieruchomości. By myśleć o czymś w miarę ładnym (co i tak znacznie odbiega od polskich standardów), trzeba szykować około 1-1.2 mln USD. Do tego co roku płaci się około 1% podatku od nieruchomości. Dom za 1 mln USD – co rok podatek 10 tys. USD.

Może dlatego poznałem tylko z 5 osób, które mają swój dom. Pozostałe wynajmują, co dla większości jest jedyną możliwością na „własny” kąt.

Wyposażenie

90% apartamentów i domów wynajmowanych w Dolinie jest pustych. Tak, też myślałem, że to nie może być prawda, bo przecież w Polsce jest inaczej. W Dolinie jest cały przemysł wynajmu domów, są całe osiedla wyłącznie na wynajem i taki jest standard. Kuchnia, łazienki, wykładziny i gołe ściany.

Więc trzeba sobie kupić łóżko, sofę, biurko, szafkę itp. I to wszystko naprawdę kosztuje. Sofa dwuosobowa KARLSTAD z Ikea 399 USD + podatek (tu w sklepach praktycznie wszystko jest plus podatek około 7%-10%), Fotel tani około 80 USD + podatek, łóżko: 300 USD + materac 150 USD.

Biurko, krzesło – budżetowo około 120 USD, czajnik, żelazko, talerze – około 1500 USD.

Można też kupować używane rzeczy na www.craigslist.org i tam jest faktycznie taniej. Zdarza się, że ktoś wyjeżdża, musi natychmiast wszystko spieniężyć i faktycznie można kupić fajne rzeczy za grosze.

Na potrzeby tego tekstu założę, że średnia w ciągu roku na różne wyposażenie to około 150 USD dla singla + 85 USD na osobę w przypadku rodziny.

Telefon

Jak nie masz Social Security Number (taki odpowiednik polskiego numeru PESEL), to musisz kupić kartę bez kontraktu. Taka przyjemność w MetroPCS (najtaniej) kosztuje 60 USD (tu akurat nie jest doliczany podatek). Za dwa telefony płacimy 110 USD (drugi jest nieco taniej).

Internet i kablówka

Można podpisać kontrakt na 12 miesięcy i mieć 200Mb za 70 USD. Jeżeli chcemy mieć też kablówkę to za dodatkowe 50 USD możemy mieć 140 kanałów. Wystarczy.

Czyli zakładamy 120 USD za całość.

Prąd, woda i śmieci

Prąd to około 40 USD w przypadku singla i około 20 USD za osobę w przypadku rodziny. Woda i śmieci (na jednym rachunku) około 50 USD w przypadku singla i około 25 USD za osobę w przypadku rodziny.

Samochód

W Dolinie praktycznie nie ma komunikacji miejskiej (dlatego świetnie rozwija się Uber). Jest Bart (takie metro) do San Francisco i okolic, są jakieś autobusy, ale widzę je naprawdę sporadycznie. Dlatego każdy ma tu co najmniej jeden samochód. Jak to opowiadał mi jeden z managerów pracujących dla dużego gracza – idziesz do sklepu, przeciągasz kartę kredytową i wyjeżdżasz nowym BMW. Tak to tu działa :). Jeden swipe – i BMW w garażu.

Powiedzmy jednak, że nie lubimy BMW, chcemy być bardziej eko więc decydujemy się na Toyota Prius z 2015 za 20 000 USD (po podatku, ubezpieczeniu i opłatach jakieś 22 000 USD). Więc w takim przypadku swipe na dzień dobry to jakieś 2500 USD (pierwsza rata) i miesięcznie jakieś 600 USD (przy kredycie na 36 miesięcy).

Rozłóżmy to jednak wszystko na miesiące, by łatwiej było liczyć miesięczne wydatki: 670 USD miesięcznie za takie auto.

Aut można szukać na www.cargurus.comautotrader.com czy cars.com. Można też na craiglist.org.

Paliwo

Jak mamy Priusa to paliwo będzie nas kosztowało ok 50 USD na miesiąc i to z wypadem do San Francisco. Paliwo jest tanie. Obecnie w zależności od stacji 2.30 do 3.10 USD za galon, czyli około 3.8 litra.

Jedzenie

Jedzenie w USA dzieli się na tanie niezdrowe i drogie „powiedzmy, że zdrowe". Nigdzie na świecie nie spotkałem takiego odsetka ludzi z chorobliwą otyłością. I obawiam się, że to nie do końca jest wina tych ludzi. Obwiniałbym raczej system. Tych ludzi zwyczajnie nie stać na coś lepszego więc jedzą mięso nafaszerowane sterydami, warzywa nawożone tak, że świecą i piją colę niewiele droższą od wody.

Gdzieś słyszałem (nie mogłem tego potwierdzić żadnym linkiem), że do samej produkcji chleba w USA jest dopuszczonych około 50 składników, które w Unii Europejskiej są zabronione. A więc naprawdę nie jest dobrze. W takim Walmarcie 1/4 sklepu to lodówki z gotową żywnością. Można kupić wszystko – włącznie z jajecznicą ;).

Jeżeli ktoś chce być fit i dba o swoje zdrowie to wybiera sklepy: Whole Foods, Traders Joe’s czy Sprouts, gdzie sprzedaje się produkty organiczne (czytaj zdrowe), ale niestety za dużo większe pieniądze. Apeluję w tym miejscu, do przyszłych programisów z Doliny: kupujcie jedzenie w dobrych sklepach lub na ryneczkach (tak, tu też są fajne małe ryneczki, gdzie można kupić coś od rolnika). Mam obawy, że nasze polskie organizmy nie są gotowe na te spożywcze bomby z Walmartu. Co do cen. Załączam przykładowy rachunek z Whole Foods.

Polecam też stronę www.numbeo.com, ale mam wrażenie, że tam ceny są lekko zaniżone.

Upraszczając jednak i nie wynikając w poszczególne produkty – do naszych potrzeb zakładam, że w przypadku singla – co tydzień na „większe zakupy” wyda on około 100 USD (woda, napoje, jajka, płatki, konserwy, podstawowe owoce i warzywa i jakieś wino) + jeszcze co najmniej raz w tygodniu 50 USD na chleb, wędlinę, mleko i mięso (to ostatnie w odmianie organicznej jest naprawdę drogie).

Jak mamy rodzinę z jednym dzieckiem to zakładam 200 USD raz w tygodniu na „większe” zakupy i raz 100 USD na mniejsze. W przypadku dwójki dzieci odpowiednio 250 USD na większe i 150 USD na mniejsze.

Kosmetyki i detergenty

Skupmy się na rzeczach najbardziej potrzebnych: szampon kosztuje 4-15USD, płyn pod prysznic podobnie. Proszek do prania 15-20 USD. Płyn do mycia naczyń około 10 USD. Perfumy 40-50 USD. Przyjmijmy, że koszt kosmetyków na osobę to 50 USD miesięcznie.

Shopping

Coś dla ciała i duszy, zwłaszcza płci pięknej. USA słynie z outletów. Takie Factory tylko 3 razy większe i w naprawdę przystępnych cenach. Tu GAP jest takim naszym Reserved. Podobnie Tommy, Levi’s czy Abercrombie. Tu na nikim te marki nie robią wrażenia i są dobrem podstawowym. Załóżmy, że potrzebujesz w miesiącu dwóch t-shirtów (po 15 USD każdy), spodni (50 USD) i koszuli (40USD) + raz na jakiś czas buty, bielizna, itp. więc przyjmijmy 150 USD miesięcznie w przypadku singla, 100 na osobę w przypadku rodziny.

Zabawki

W przypadku rodzin z dziećmi trzeba brać pod uwagę to, że od czasu do czasu trzeba naszym podopiecznym sprawić jakiś prezent. Koszty są bardzo różne, ale załóżmy 30 USD na jedno dziecko na miesiąc.

Przedszkole, szkoła, niania

Przedszkola są bardzo drogie o czym sam się przekonałem. Ceny zaczynają się od 1000 USD i kończą na kilku tysiącach. Jeżeli chce się mieć pełne wyżywienie (z obiadem, a nie snackami) i całodniową opiekę to trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu 1200-1500 USD (w zależności od wielkości przedszkola, programu, placu zabaw, itp.).

Zakładam cenę 1300 USD na jedno dziecko.

Co do szkoły (zaczyna się od 6 lat), to państwowa jest z założenia „darmowa”, ale ta „darmowość” wygląda tak, że co tydzień dostajemy prośbę o jakieś dofinansowanie, co prawda dobrowolne, ale jednak. Załóżmy więc wydatek rzędu 50 USD na jedno dziecko.

(Update) Szkoła nie trwa cały dzień i za opiekę należy dołożyć kolejne 450 USD za pół dnia w świetlicy przyszkolnej. Razem 500 USD.

Niania około 30 USD za godzinę i to naprawdę jak się dobrze człowiek postara.

Usługi

Fryzjer męski jest tani. Za 15 USD można zostać całkiem dobrze ostrzyżonym. Jednak w przypadku pań ceny są dużo wyższe. Dobry fryzjer to około 150 USD, nowe rzęsy – 250 USD, oczyszczanie twarzy około 150 USD. Dziewczyny chcące mieć chwilę relaksu muszą liczyć się z dużymi kosztami.

Załóżmy więc, że w przypadku singla jest to 15 USD, ale już w przypadku rodziny jest to 150 USD na rodzinę miesięcznie.

Opieka medyczna i lekarstwa

Dosyć szybko przekonałem się, że najlepiej w USA nie chorować. Dlaczego? Spójrzcie na załączony rachunek. Miałem atak woreczka żółciowego. Trafiłem na ostry dyżur, konsultacja lekarska, USG, druga konsultacja, 2 zastrzyki, tabletka, 3 godziny pobytu. Cena SRP ponad 8500 USD :). Za 3 godziny. Skończyło się na 1900 USD po długich negocjacjach i deklaracji mojej żony, że więcej nie mamy na karcie.

Rachunek za ową wizytę możecie zobaczyć tutaj.

Oczywiście taka sytuacja, jak powyższa ma miejsce wyłącznie wtedy jak nie masz ubezpieczenia. A to kosztuje różnie, ale zazwyczaj około 400-500 USD za osobę na miesiąc. W przypadku rodzin cena nieco spada i za 3 osobową rodzinę to około 1200 USD za 4 osobową 1500 USD. Ale należy zaznaczyć, że znakomita większość firm pokrywa ubezpieczenia zdrowotne. Czasem trzeba płacić niewielką, miesięczną składkę, zazwyczaj trzeba też płacić niewielką kwotę za każdą wizytę, np. 20 USD. I to załatwia nam szeroko rozumianą opiekę medyczną. Natomiast poza największymi graczami rzadko się zdarza, by ubezpieczenie pokrywało stomatologa.

A tu ceny są również niepolskie. Plomba około 100 USD, leczenie kanałowe 400 USD, wyrwanie około 300 USD.

Lekarstwa także do tanich nie należą. Akurat te opłaca się kupować w Walmarcie. Co ciekawe, że w tutejszych aptekach Pani Magister jest na specjalne żądanie i leki bez recepty pakujemy do wózka :). Jeżeli chodzi o ceny to przykładowo Bayerowska Aspiryna (oryginalna) kosztuje około 10 USD, Ibuprofen niemarkowy około 3 USD.

Zakładając, że stomatologa odwiedzamy raz do roku, a lekarza rodzinnego raz na pół roku oraz że mamy ubezpieczenie to zakładam koszt 40 USD na miesiąc na osobę.

Rozrywka

Podstawowy cennik uciech w Dolinie wygląda tak:

  • lunch w tajskim barze (taki nasz chińczyk) 10 USD z napojem,
  • kolacja w trochę lepszej restauracji z alko jakieś 50 USD na głowę,
  • kino dla jednej osoby bilet + popcorn z colą około 25 USD,
  • uber do San Francisco: 100 USD w jedną stronę lub Bart około 10-15 USD w jedną stronę (w Mountain View nie ma barta, ale podaję dla przykładu),
  • kluby: około 10 USD za wejście (są i dużo droższe) + około 6 USD za piwko (spotkałem drinki po 15USD) + jakaś przekąska za 5 USD. Liczmy, że jedna osoba wypije 4 piwa, coś przekąsi i zapłaci za wejście – w sumie wychodzi około 40 USD za pobyt w pubie na osobę.

Czas na to co budzi największe emocje – ZAROBKI. A zatem ile w tej Dolinie możemy zarobić tych prawdziwych zielonych dolarów?

Przewertowałem dużo różnych stron, wypytałem wiele osób, w tym przedsiębiorców, inwestorów i programistów, by jak najdokładniej oddać faktyczny stan rzeczy. Według mojej wiedzy wygląda to następująco:

1. Junior Software Engineer (1-2 lata doświadczenia, po studiach) w dużej firmie zarobi około 110 tys. USD rocznie. Wygląda bardzo dużo. Ale w przypadku singli podatek wynosi około 37%. Tak więc zostaje około 5770 USD na miesiąc czystej gotówki do wydania.

2. Software Engineer (około 5 lat doświadczenia) w dużej firmie zarobi około 140 tys. USD rocznie. W przypadku, gdy ma rodzinę to podatek oscyluje w okolicach 33% więc zostanie około 7200 USD na miesiąc.

3. Senior Engineer (około 10 lat doświadczenia) – 160 tys. USD rocznie. Po podatku około 8900 USD na miesiąc.

WAŻNE: Engineer to programista, który ma wpływ na architekturę oprogramowania. Programista może też mieć stanowisko Developera, który dostaje bardzo dobrze rozrysowane zadanie do wykonania. Developerzy zarabiają 20-30% mniej i mają mniej benefitów.

Słowo o benefitach

W większości dużych firm są do dyspozycji restauracje, siłownie, korty tenisowe itp. W sumie można z firmy nie wychodzić. W mniejszych firmach jest dużo gorzej – są powiedzmy snacki, ale już lunch jada się na mieście. Nie ma też oczywiście siłowni i tym podobnej infrastruktury.

W Dolinie bardzo popularne jest wynagradzanie udziałami i opcjami. Udziały są domeną zazwyczaj dużych firm i traktuje się je jako bonus dla najlepszych pracowników. Udziały zazwyczaj dostaje się z tzw. vestingiem tj. fizycznie otrzymuje się je po np. trzech latach i dopiero wtedy można je spieniężyć. Jest to też rodzaj związania pracownika z firmą.

Opcje natomiast to możliwość kupienia akcji/udziałów po okazyjnej cenie, ale jednak kupienia, czyli jest to inwestycja, którą programista musi podjąć. W przypadku startupów takie udziały do momentu IPO (wyjścia na giełdę) nie są wiele warte, by nie powiedzieć, że są warte 0 USD. Oczywiście każdy liczy, że kiedyś firma się sprzeda, i że te udziały będziemy mogli upłynnić.

W przypadku dużych graczy ma to większy sens, bo tam są one warte od razu określoną sumę.

WAŻNE: Kwoty, które zawarłem w kalkulacji uwzględniają benefity. Do badania wziąłem pod uwagę wyłącznie duże firmy i opieram się na danych ogólnie dostępnych. Znam historię, że developer tuż po studiach w niedużym startupie dostaje 60-70 tys. USD rocznie + udziały, z którymi niewiele może zrobić. Znam też historię, że Polacy na początku, by niejako „odrobić wizę, za którą płaci pracodawca” zarabiają mniej niż ich koledzy z zieloną kartą na ręku. Przykre, ale prawdziwe. Poza tym na takiej wizie programista nie może zmienić pracy.

Więcej o zarobkach możecie poczytać w poniższych artykułach:

  • o tym, że młodym najwięcej płaci Facebook, ale później lepiej pracować dla LinkedIn przeczytasz w Huffington Post,
  • lista najlepiej płacących firm w Dolinie (sierpień 2016) via Business Insider.

Czas na rachunki. Sprawdźmy, ile może nam zostać w kieszeni na każdym etapie naszej programistycznej kariery

Przypadek 1 – Singiel

Wydatki:

  • Mieszkanie: studio za 2300 USD,
  • Wyposażenie: 150 USD, 
  • Telefon: 60 USD, 
  • Internet i kablówka: 120 USD, 
  • Rachunki (prąd, woda, śmieci): 90 USD, 
  • Samochód: 670 USD, 
  • Paliwo: 50 USD, 
  • Jedzenie: 600 USD, 
  • Kosmetyki: 50 USD, 
  • Shopping: 150 USD,
  • Usługi: 15 USD,
  • Opieka medyczna: 40 USD, 
  • Rozrywka. Załóżmy, że w miesiącu wychodzisz 4 razy, w tym 2 razy do restauracji, raz do San Francisco (Uberem, ale ze znajomym) na imprezę i raz do kina. Rachunek za miesiąc: 215 USD.

Razem: 4510 USD.

Zarobki: 5770 USD.

W kieszeni zostaje: 5770- 4510 = 1260 USD.

Przypadek 2. Rodzina z jednym dzieckiem w wieku przedszkolnym

Wydatki:

  • Mieszkanie: Apartament z salonem, kuchnią i jedną sypialnią: za 2700 USD, 
  • Wyposażenie: 255 USD, 
  • Telefon: 110 USD, 
  • Internet: 120 USD, 
  • Rachunki (prąd, woda, śmieci): 135 USD, 
  • Samochód: 670 USD, 
  • Paliwo: 50 USD, 
  • Jedzenie: 1200 USD, 
  • Kosmetyki: 150 USD, 
  • Shopping: 300 USD, 
  • Usługi: 150 USD, 
  • Przedszkole: 1300 USD, 
  • Zabawki: 30 USD, 
  • Opieka medyczna: 120 USD, 
  • Rozrywka. Załóżmy, że chcecie wyjść 2 razy w miesiącu do restauracji (raz w okolicy, raz w San Francisco). Uber: 200, kolacja 100, niania 120 (4 godziny). Razem w miesiącu: 200 + 2×220=640 USD. 

Razem wydatki: 7930 USD

Zarobki: 7200 USD

W kieszeni zostaje: 7200 – 7930 = -730 USD

To oznacza, że trzeba z czegoś zrezygnować.

WAŻNE: programiści zazwyczaj dostają wizy H-1B. I niestety z tą wizą ich żony nie mogą pracować w USA.

Przypadek 3. Rodzina z dwójką dzieci, z czego jedno w wieku przedszkolnym, drugie szkolnym.

Wydatki:

  • Mieszkanie: Apartament z salonem, kuchnią i jedną sypialnią: za 3300 USD, 
  • Wyposażenie: 340 USD, 
  • Telefon: 110 USD, 
  • Internet i kablówka: 120 USD, 
  • Rachunki (prąd, woda, śmieci): 180 USD, 
  • Samochód: 670 USD, 
  • Paliwo: 50 USD, 
  • Jedzenie: 1600 USD, 
  • Kosmetyki: 200 USD, 
  • Shopping: 400 USD, 
  • Usługi: 150 USD, 
  • Przedszkole: 1300 USD, 
  • Szkoła: 500 USD, 
  • Zabawki: 60 USD, 
  • Opieka medyczna: 160 USD, 
  • Rozrywka. Załóżmy, że chcecie wyjść dwa razy w miesiącu do restauracji (raz w okolicy, raz w San Francisco). Uber: 200, kolacja 100, niania 120 (4 godziny z założeniem, że niania zgodzi się posiedzieć z dwójką). Razem w miesiącu: 200 + 2×220=640 USD. 

Razem wydatki: 9780 USD

Zarobki: 8900 USD

W kieszeni zostaje: 8900 – 9330 = – 880 USD.

W tym przypadku również należy liczyć się z ograniczeniem budżetu.

WAŻNE: programiści zazwyczaj dostają wizy H-1B. I niestety z tą wizą ich żony nie mogą pracować w USA.

Wnioski

Patrząc na powyższe liczby, wnioski nasuwają się same. Dolina Krzemowa nie jest doliną miodem i mlekiem płynąca. Jeżeli jeszcze w przypadku singla można mówić o niezłych możliwościach finansowych, tak już mając rodzinę trzeba naprawdę mocno patrzeć na budżet i liczyć wydatki. Dodajmy do tego, że rzadko kogo stać na własny dom oraz większość dorosłych osób mocno odczuwa koszty edukacji swoich dzieci (średniej klasy uniwersytet to 15-20 tys. USD za semestr).

Żeby żyć dostatnio w Dolinie trzeba naprawdę bardzo dobrze zarabiać lub mieć trochę farta i być zatrudnionym w takim Facebooku, ale przed jego wejściem na giełdę. Wtedy faktycznie na otrzymanych/kupionych akcjach można zarobić krocie. To niestety przytrafia się nielicznym, tym którzy potrafią zaryzykować i będą trzymać się swojego wyboru aż do momentu IPO danej firmy.

Co poleciłbym młodym polskim programistom?

Poleciłbym pracę w dobrej, polskiej firmie z perspektywami oraz by pojechał sobie do doliny na wycieczkę lub szkolenie. Ale jeżeli naprawdę ktoś chce się przekonać, jak w tej Dolinie Krzemowej się żyje to niech z Polski szuka pracy w najlepszych firmach (tylko one zagwarantują przeniesienie, wizę i dobry start), niech jedzie na pare lat, dotknie, posmakuje, nacieszy się słońcem i niech wraca do Polski.

Tu także można dobrze zarobić, życie może nie jest prostsze, ale na pewno tańsze, a nic nie zastąpi bliskości rodziny i przyjaciół.

Natomiast co innego sugerowałbym przedsiębiorcom rozwijającym biznesy w nowych technologiach. Oni powinni tu być. Ale to temat na całkowicie inny artykuł.

PS podziękowania dla Wojtka Koszka za dużo cennych informacji, rad i swoich przemyśleń.

Tekst ukazał się po raz pierwszy na blogu patrykbrozek.com. Blog zawiera również inne artykuły związane z życiem przedsiębioorcy.

Patryk Brożek

Przedsiębiorca. 16 lat w IT. Od 12 lat w Wheel Systems (bezpieczeństwo) i od 4 lat Mobter (mobile). Fan jakości i dobrego stylu. Kibic polskiego biznesu! Obecnie rozwija Wheel USA w Dolinie Krzemowej.

Komentarze (0)