To nie gra słów, ale kilka wniosków dla marzących o swoim biznesie, od tych, którzy fazę startupu mają za sobą. Po prawie pięciu latach, startując od zera, chcielibyśmy podzielić się wiedzą, o tym, co nam pomogło działać, tworzyć i czerpać z tego radość. Poznajcie doświadczenia zespołu dogadamycie.

Zdjęcie główne artykułu by picjumbo.com

To o czym piszemy, to nie podsumowanie publikacji, których jest mnóstwo, ale nasze doświadczenie i spostrzeżenia z prowadzenia firm i projektów, z badań prowadzonych jako inwestorzy, z działalności dydaktycznej prowadzonej pro bono.

1. Dlaczego to nie pomysł jest kluczowy?

Pomysły na miarę Instagrama czy Slacka nie pojawiają się codziennie. Nie liczcie więc na to, że Wasz pomysł odniesie taki sam spektakularny sukces i staniecie się w ciągu trzech lat milionerami. Jednorożców jest mało, to elitarny klub dla jednostek. Jeżeli Wasz projekt będzie takim sukcesem, to radość będzie większa. Nie miejcie oczekiwań, miejcie założenia ciężkiej i systematycznej pracy. Zakładamy, że pomysł macie. I co dalej? Pewnie jesteście nim zachwyceni, ale tak naprawdę na razie zachwyceni sami sobą.

Niektórzy pozostają w fazie wymyślania przez całe życie. Mają pomysły, których nie są w stanie zrealizować. Bo faza realizacji jest znacznie trudniejsza od wymyślenia. Zauważcie, że nie ma serwisu, który byłby agregatorem tylko pomysłów. Takiej platformy, na którą wrzucacie pomysł i czekacie na kogoś, kto się nim zainteresuje. Nie ma rynku na prestartupów – bo to produkty, które nie mają żadnych parametrów. Pomysł nie mający parametrów jest ideą, którą pomysłodawca musi potwierdzić dowodami z rynku, czyli przeprowadzić rzetelną i krytyczną ocenę własnej kreatywności. Jeżeli jest pozytywna i potwierdza przypuszczenia, że pomysł jest szansą na biznes, może przejść do fazy ciężkiej pracy.

2. Dlaczego tylko niewielki procent startupów staje się biznesami?

Startupy są w modzie. Fajnie jest pochwalić się na forach własnym startupem i przedstawić pomysł na kilku startupowych konferencjach. Jasne – tylko to nas nie przybliża do sukcesu w biznesie. Nasz pomysł nie może być wiecznym startupem, bo nie taki jest jego cel. Dawno, dawno temu, w czasach bez internetu, startupami nazwaliśmy firmy, o których mówiło się, że powstały w garażu. Jest całe mnóstwo takich „garażowych” firm na polskim rynku, które dzisiaj są ogromnymi biznesami, a ich właściciele są na listach Forbesa najbogatszych Polaków. Dlaczego? Powiecie, bo inne czasy, bo mniejsza konkurencja, bo popyt był na wszystko, dlatego, że na rynku nie było nic. Jasne – ale to tylko połowa historii.

Ci ludzie nie mieli takiego wsparcia, jakie dzisiaj mają startupy. Nie mieli dostępu do inwestorów, funduszy, aniołów biznesu – ale mieli cierpliwość, wytrwałość i umieli liczyć. No właśnie – problemem dzisiejszych startupów nie jest kreatywność, ale brak umiejętności dodawania i odejmowania. Trudno jest też o systematyczną, ciężką codzienną pracę - tego wymaga biznes. Nie kilkusekundowych wodotrysków i godzin bezczynności spędzonych na szukaniu kolejnej idei pasującej do definicji amerykańskiego jednorożca, czy azjatyckiego smoka.

3. Dlaczego serwis dla startupów, które były porażką nie będzie hitem w środowisku startupowym?

Bo wow-nastrój startupu nie pasuje do krytycznej analizy. Duża ilość niedziałających startupów to nie wina pomysłu, ale wina pomysłodawców. Pomysł miał szansę, położyli go pomysłodawcy i wykonawcy. Autor startupu musi chcieć się uczyć – samodzielnie i od innych. Zadawanie pytań nie świadczy o braku wiedzy, wręcz przeciwnie, daje znak, że osoba, która je zadaje szuka rozwiązań. Nie lekceważy doświadczeń innych, potrafi docenić mentora i krytycznie odnieść się do swoich umiejętności. Wiele z dzisiejszych startupów byłoby ciekawymi przedsięwzięciami, gdyby udało się ich pomysłodawcom poszerzyć swoje horyzonty o te elementy, na których sami niekoniecznie się znają.

W tym miejscu chodzi o twarde zasady ekonomii, ale też miękkie umiejętności takie jak praca nad sobą, definiowanie własnych celów, planowanie, realizacja zadań i pracowitość. Nikt nie osiągnie sukcesu, bez ciężkiej i systematycznej pracy, chyba, że wygra w Totolotka i potraktuje wygraną, jako życiowy sukces.

Nie chcieliśmy naszym pisaniem zburzyć wartości marzeń, wizji, misji i kreatywności. Chcieliśmy opowiedzieć o tym, że marzenia wymagają pracy.

Agnieszka Chmielewska

Współwłaściciel dogadamycie.pl

Absolwentka Wydziału Neofilologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, studiów podyplomowych EMBA w Wielkopolskiej Szkole Biznesu przy Akademii Ekonomicznej w Poznaniu we współpracy z The Nottingham Trent University w Wielkiej Brytanii oraz The Strategic Leadership Academy w ICAN Institute w Warszawie we współpracy z Harvard Business Publishing. Posiada wieloletnie doświadczenie na stanowiskach zarządczych w przedsiębiorstwach produkcyjnych z udziałem kapitału zagranicznego w Polsce i za granicą.

Komentarze (0)