Większość zainteresowanych branżą marzy o byciu CEO znanego polskiego startupu. Nielicznym te marzenia się spełniają. Nie zawsze jednak udaje się pozostać przez wiele lat szefem takiego przedsięwzięcia z wielu powodów.

Jednym z nich jest brak doświadczenia, czy pomysłu na dalszy rozwój projektu. Kolejnym, według relacji osób, które już nie kierują firmami jest aspekt finansowy. Wiele innych czynników wpływa na to, że pomysłodawca i szef przestaje być częścią zespołu tworzącego startup. Dzieje się tak nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Postanowiliśmy sprawdzić, co robią byli CEO polskich startupów.

Tomasz Popów

Już na studiach stworzył jednoosobową działalność, firmę XOFTO tworzącą gry na telefony komórkowe. W 2007 roku dotarł do osób decyzyjnych w Polsacie i zaproponował im wyłączną licencję na grę pt. Włatcy Móch, która okazała się później najlepiej sprzedającą się grą roku. Produkował też gry na podstawie postaci z kanału 4fun.tv, ale też komiksu i filmu pełnometrażowego pt. Jeż Jerzy. Całą firmę sprzedał spółce e-muzyka S.A.. Później, wraz ze znajomym, otworzył kolejną firmę stojącą za storino.pl - platformą do przechowywania danych w chmurze. Był jednym z jej udziałowców, ale też prezesem spółki.

Na zdjęciu Tomasz Popów | fot. Tomasz Kuc - instagram.com/wroclawski

Kolejnym przedsięwzięciem, w które zaangażował się Tomasz Popów była spółka KMP Group, która powstała w 2010 roku. Zajmowała się tworzeniem oprogramowania web i mobile. Przez dwa lata pełnił w niej funkcję prezesa zarządu. Nadal jest udziałowcem tej wrocławskiej spółki, którą zespół przygotowywuje do debiutu na rynku New Connect. W kolejnych latach, w 2012 roku, Tomasz Popów powołał spółkę stojącą za Taxi5 - aplikacją do zamawiania taksówek. Zainteresował nią inwestorów, którzy wsparli projekt kwotą 2 160 000 złotych inwestycji. Wówczas żadna polska aplikacja nie pozyskała takiego wysokiego finansowania.

Mogłoby się wydawać, że historia Tomasza Popów, seryjnego przedsiębiorcy, który był pomysłodawcą wielu przedsięwzięć, nadal będzie kierowała się ku prowadzeniu swojej firmy. Popów poszedł jednak krok dalej i postanowił stworzyć akcelerator przedsiębiorczości. Jest pomysłodawcą i szefem wrocławskiego akceleratora LIFT-OFF, który powstał we współpracy z RST Software (dawniej KMP Group). Zamiast tworzyć więc własne biznesy pomaga robić je innym. W rozmowie z nami sprzed roku mówił, że ceni przegranych, czyli tych, którym nie udało się wcześniej samodzielnie stworzyć dobrego startupu. Takich ludzi szuka do swojego akceleratora.

Patryk Strzelewicz

Przez blisko dziesięć lat kierował firmą Q-workshop zajmującą się produkcją kostek do popularnych gier. Jego firma powstała w 2004 roku i nadal jest czołowym producentem zdobionych kości oraz akcesoriów do kości na świecie. To przedsięwzięcie Patryk Strzelewicz stworzył mając dwadzieścia lat. Na jego powstanie pozyskał pieniądze od rodziców, którzy również wspierali go w organizowaniu produkcji. Firma zatrudnia dziś około 49 osób, a jej przychody w 2013 roku wyniosły 4,5 miliona złotych. Strzelewicz zrezygnował z funkcji prezesa na rzecz kolejnego przedsięwzięcia, jakim jest dziś Dice+.

Na zdjęciu (od lewej): Michał Bąk i Patryk Strzelewicz

Swój kolejny pomysł na biznes zrealizował z kolegą z liceum - Michałem Bąkiem. To do niego zadzwonił po dziesięciu latach pracy nad firmą produkującą kostki do gier. Kolejne dzieło -elektroniczne kostki - produkowane są pod szyldem Dice+ i zdobyły uznanie na całym świecie. Dzieło Polaków zostało docenione przez Apple, które pośredniczy w sprzedaży kostek. Firma powstała za przysłowiowy milion złotych i jak mówią jej twórcy przeszła drogę krzyżową do tego, by wyglądała i działała jak powinna. Patryk Strzelewicz postarał się również o wsparcie finansowe i merytoryczne znanego przedsiębiorcy - Krzysztofa Trzebuniaka.

Dotarł do niego przez swój upór. Od wielu tygodni starał się o spotkanie z tym przedsiębiorcą, który nie prowadzi funduszu inwestycyjnego ani nie inwestuje w nowe przedsięwzięcia. Strzelewicz przekonał go jednak do współpracy nad elektroniczną kostką Dice+. Przedsiębiorca, tak jak i w przypadku poprzedniej firmy Q-workshop, zrezygnował z fotela prezesa na rzecz swojego przyjaciela, który dziś kieruje tym przedsięwzięciem. Sam Strzelewicz zaangażował się w projekt Zoom.me, tworzony wraz z Mateuszem Kusznierewiczem. Nie kieruje już spółkami, ale doradza i pomaga w ich rozwoju.

Konrad Latkowski

Konrad ‘ksy’ Latkowski zadebiutował w sieci w 1999 roku. Przez wiele lat był odpowiedzialny za promocję mobilnej elektroniki. Obsługiwał PR-owo m.in. marki iriver, Cowon, VEDIA. Współtworzył też od podstaw sklep MP3storepl. Na pomysł stworzenia Manubii wpadł w 2010 roku podczas rozmowy ze znajomymi. Dwójka z nich zajmowała się handlem tłumikami i zastanawiała nad sprzedażą ich w sieci. Obawiali się jednak inwestować w tego typu kanał sprzedaży, zanim nie sprawdzą, czy produkt sprzeda się w internecie. Wtedy powstał pomysł na stworzenie aplikacji prześwietlającej światowe platformy aukcyjne, które charakteryzują się niższym niż e-sklep progiem wejścia.

Na zdjęciu (od lewej): Aleksander Puzyna i Konrad Latkowski

Manubia.pl oferowała raporty sprzedaży w sieci. Dzięki niej producenci mogli porównywać sprzedaż swoich produktów i tych konkurencji, a sprzedawcy wielkość sprzedaży innych. Latkowski, współwłaściciel Manubii, wraz z zespołem stworzył kolejny produkt jakim był Aukcjolog, a później PricePanorama. Zajmował się on monitorowaniem cen w sklepach internetowych, dzięki czemu łatwiej mogliśmy ustalić cenę naszego produktu. Na rozwój Grupy Manubii zespół pozyskał 600 tysięcy złotych od HardGamma Ventures.

Od lat Konrad Latkowski jest też czynnym uczestnikiem środowiska startupowego w Warszawie. Współorganizował wcześniej eComBeer Warszawa, ale też lokalne edycje Startup Weekendów. W chwilach wolnych od pracy doradza startupom. Od kwietnia 2014 roku odpowiada za strategię w Grupie Banfi, stojącej m.in. za startupem pudelkonagwarancje.pl. Latkowski nadal czynnie wspiera środowisko startupowe. Jest współtwórcą fundacji Startup Poland, która “jest głosem społeczności polskich startupów”. Pozostał też udziałowcem spółki Manubia, zasiada w radzie nadzorczej James Button i współtworzy projekt N4D.

Główne zdjęcie artykułu by stokpic.com

Komentarze (0)