Prezentujemy drugi odcinek z nowej serii w naszym magazynie. Pokazujemy w nim, jak pracują polscy startupowcy i jak wygląda ich organizacja pracy. Dzięki temu możecie zainspirować się ich sposobem wykonywania obowiązków i poznać narzędzia, które im w tym pomagają.

Anna Ryś od ponad dwóch lat jest CEO w TurboTłumaczenia, firmie która zajmuje się szybkimi, profesjonalnymi tłumaczeniami i korektami online 24/7. Jest rodowitą krakowianką, ale na studia wyjechała do Brukseli, a następnie do Manchesteru. Po studiach wróciła do rodzinnej miejscowości. Trafiła do AdTaily, gdzie przez 2,5 roku była Community/Marketing Managerem. W marcu 2013 roku razem z Grzegorzem Miklaszewskim i Robertem Siemińskim zaczęła rozwijać TurboTłumaczenia.pl.

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

Opis stanowiska pracy:

Żyję w lekkim chaosie i moje biurko pewnie nie jest najlepszym przykładem próby jego ogarnięcia – ale posprzątałam je trochę przed zrobieniem zdjęcia.

Z całą ekipą TurboTłumaczeń siedzimy w przestrzeni coworkingowej hub:raumu, gdzie wynajmujemy sześć biurek. Na szczęście są one szerokie i dużo się na nich mieści. Jak pewnie w przypadku każdego startupowca, moim najważniejszym narzędziem pracy jest komputer – u mnie jest to 13-calowy MacBook Pro. Ostatnio postanowiłam wyprostować postawę, stawiając laptopa na składanej podstawce. Niestety ekran MacBooka nie odchyla się wystarczająco i sama podstawka nie wystarczyła, aby był na odpowiedniej wysokości, więc dodatkowo podstawka stoi na pudełku po jakimś innym sprzęcie.

W związku z powyższym przyniosłam do biura swoją klawiaturę Apple i bezprzewodową myszkę Logitech, która śmiga sobie po wielgachnej podkładce. Niedawno dorobiłam się także 24-calowego monitora HP, dzięki któremu mogę otwierać jeszcze więcej zakładek w jednym oknie przeglądarki. ;) Przydaje się też do pracy w Photoshopie i ogólnie sprawia, że mam poczucie większego luzu mojej elektronicznej przestrzeni pracy. Z elektroniki jest też drukarka, stojąca częściowo na moim i częściowo na sąsiednim biurku, oraz słuchawki Creative, z których korzystam tylko wtedy, kiedy mam do zobaczenia jakiś filmik. Jestem chyba startupowym ewenementem, bo nie słucham muzyki podczas pracy: można do mnie mówić bez obawy, że nic nie usłyszę z powodu słuchawek na uszach.

Poza tym w (i na) szufladkach z IKEA mam wszystko, co może mi się przydać w pracy, np. zszywacz, karteczki samoprzylepne, linijkę, długopisy czy ołówki, a także rzeczy mniej przydatne, takie jak przyprawy czy ciemną czekoladę. Na wyciągnięcie ręki mam również zdrowe przekąski: jabłko oraz niesolone orzeszki. Cytrynę wyciskam do wody w półlitrowej szklance, tworząc zdrową lemoniadę, którą pije się o wiele przyjemniej niż samą wodę. Po prawej stoi kubek pomagający mi utrzymać odpowiednią temperaturę kawy oraz olej kokosowy, który do tej kawy dodaję (zrezygnowałam z cukru i mleka, a olej kokosowy podobno przedłuża działanie kawy).

Uf, to z grubsza chyba wszystko. Już nie będę pisać o różnego rodzaju przypominajkach i inspiracjach, które przyklejam sobie na ściance pomiędzy biurkami, czy o pantoflach leżących pod biurkiem. Oczywiście do samej pracy potrzebny mi jest tylko laptop z dostępem do internetu, ale na biurku – jak widać – jest o wiele więcej rzeczy.

Czas pracy:

Jeśli pracuję z biura, to siedzę głównie przy biurku. Większość z tego czasu staram się spędzić na piłce gimnastycznej, mając nadzieję, że to mi pomoże utrzymać prosty kręgosłup… Ale zazwyczaj siedzę na niej w tak wymyślnych pozycjach, że nie jestem pewna, czy nie działa to wręcz odwrotnie.

Z biura pracuję ok. 8 godzin dziennie. Wcześniej i później już z domu czy podczas różnych eventów i spotkań. Nie potrafię wysiedzieć przy biurku dłużej niż 2 godziny non stop – chyba że robię coś, co wymaga dużej koncentracji i wtedy zupełnie zapominam o tym, że minuty płyną. Co jakiś czas przechadzam się po coworku: do kuchni po kawę czy wodę albo do toalety. Przenoszę się z laptopem gdzie indziej, jeśli chcę się oderwać od moich codziennych zadań i muszę myśleć kreatywnie, np. na kanapę, na hamak… albo w ogóle pracuję z domu, bo u mnie mocno kreatywne myślenie wymaga silnej koncentracji, o co bardzo trudno w rozpraszającym coworku.

Miejsce:

W biurze bardzo dobrze pracuje mi się przy biurku, ale kiedy jestem w domu, bywa, że o wiele lepiej jest np. w pozycji półleżącej w łóżku. Wiem, że to kiepski pomysł, bo sypialnia nie powinna się kojarzyć z pracą, ale i tak myślę o pracy z 20 godzin na dobę, więc w sumie wszystko jedno.

Czego brakuje na Twoim biurku:

Jest tu chyba wszystko, czego potrzebuję, i w tej chwili nie wyobrażam sobie, że mogłoby być tu coś jeszcze. Raczej odwrotnie: powinnam ograniczyć wcześniej wspomniany chaos i sprawdzić, czy nie wpłynie to pozytywnie na moją produktywność.

Z czego byś nie zrezygnowała:

Tak jak mówiłam: z laptopa. No i z mojej szklanki wody oraz przekąsek, bo w pracy podjadam bardzo często. Wszystko inne jest jedynie ułatwieniem czy dodatkiem, który zdecydowanie nie jest niezbędny.

Komentarze (0)