... ... ...

Y-grek, czyli jak zdobyć 10 bilionów dolarów?

Pressroom MamStartup
Tekst, który zaraz przeczytasz jest informacją prasową. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za jego treść
Dodane

12-10-2016

Informacja prasowa
Według magazynu Fortune specjaliści ds. pokolenia millenialsów w największych korporacjach zarabiają nawet 20 tys. dolarów. Za GODZINĘ pracy. Kwota wydaje się zawrotna, ale jest ona tak wysoka nie bez powodu: firma, która znajdzie klucz do pokolenia Y, może wiele wygrać.

Jest ich w Polsce około 8 milionów, 70% z nich posiada własnego laptopa, a ponad 80% jest aktywnych przynajmniej w jednym kanale social media. Y-greki - pokolenie, które właściwie nie doświadczyło życia bez komputera i pustych półek w sklepach. Dlaczego tak dużo się o nim mówi i dlaczego wciąż tak niewiele firm potrafi do niego dotrzeć? Odpowiedź jest prosta: Y-greki mają ogromną siłę nabywczą, stają się kołem zamachowym przedsiębiorstw, ale nie łatwo do nich dotrzeć. Argumenty, które doskonale działały na wcześniejsze pokolenia, zdają się zupełnie bezwartościowe dla millenialsów. Na pracę, dobra materialne patrzą oni bowiem z nieco innej perspektywy. 

Y-grek społecznie odpowiedzialny 

Jeszcze 10 lat temu pracodawcy mieli łatwe życie: na rynku pracy wystarczyło mieć dobrą markę, zaoferować konkurencyjne wynagrodzenie i określić jasną ścieżkę rozwoju, a kandydaci do pracy– mówiąc kolokwialnie – walili drzwiami i oknami, oferując firmie lojalność na wiele lat. Dziś jest inaczej. Nie tylko dlatego, że na rynku brakuje specjalistów. Dla pokolenia Y perspektywa pracy w jednej firmie przez całe życie wydaje się po prostu abstrakcyjna, a pieniądze – choć istotne – nie są wcale najważniejsze. A to wiele zmienia. Czym więc zachęcić millenialsa do pracy? Biurem w stylu Google i Facebooka, elastycznymi warunkami zatrudnienia?

To nie wystarczy. Jak przekonuje Anna Węgrzyn, wieloletni praktyk zarządzania zasobami ludzkimi ze śląskiej firmy BPSC, millenialsi potrzebują celu. - Jeżeli poczują, że stoją w miejscu i że firma nie daje im perspektyw, nie będą się długo zastanawiać i zmienią miejsce pracy na bardziej atrakcyjne. I co najważniejsze zrobią to pod wpływem impulsu. Z raportu Gallupa wynika, że aż 60% z nich jest otwarta na taką zmianę w każdej chwili.  – zauważa. Dla pracodawców kluczowe jest więc nie tyle zrozumienie całego pokolenia millenialsów, ile umiejętność wyłapania tych z największym potencjałem i zatrzymania ich w firmie, zanim ci podejmą decyzję o zmianie. - Przy tym nie chodzi tutaj wyłącznie o podwyżkę, bo pieniądze choć ważne, nie są najważniejsze. Dla millenialsów nie są one bowiem wartością samą w sobie, a jedynie środkiem do realizacji określonego stylu życia – tłumaczy Anna Węgrzyn z BPSC. 

Rzeczywiście, badania pokazują, że Y-greki nie przywiązują wagi do stałych dóbr, które ich rodzice uważali za wyznacznik sukcesu i dostatniego życia. Celem nie są pieniądze. Ważniejsze jest poczucie, że ich praca ma sens i jest spójna z wyznawanymi przez nich wartościami. Dowodzi tego raport „The 2015 Deloitte Millennial Survey. Mind the gaps” opublikowany w ubiegłym roku przez Deloitte. Aż sześciu na dziesięciu przedstawicieli pokolenia Y przyznało w nim, że poczucie celu, misja i pozytywny sens pracy były jednym z powodów, dla których zdecydowali się na zatrudnienie w tej, a nie innej firmie. Co ciekawe, z tych samych danych wynika, że aż 27% badanych jest zdania, że celem biznesu jest poprawa sytuacji lokalnego społeczeństwa. Dla porównania, na generowanie zysku wskazało 34% osób. To ważna wskazówka dla przedsiębiorstw. – Y-greki wychodzą z założenia, że na firmach w dużej mierze spoczywa odpowiedzialność za świat, w którym żyjemy. Choć mają świadomość tego, że biznes działa przede wszystkim dla zysku, to z ich punktu widzenia każda firma ma obowiązek rozglądać się wokół w poczuciu pewnej odpowiedzialności i zmieniać świat na lepsze. Dlatego decydując się na wybór pracodawcy Y-greki zwracają uwagę nie tylko na perspektywy rozwoju, ale też na to, czy firma jest odpowiedzialna społecznie. To fundamentalna zmiana, bo dla starszych pracowników ma to dużo mniejsze znaczenie - tłumaczy Anna Węgrzyn z firmy BPSC, dla której działania CSR są nieodłącznym elementem firmowej strategii. 

Od kilkunastu lat śląska firma informatyczna realizuje program „Ułatwiamy start”, którego celem jest wspieranie lokalnej społeczności. Jednym z działań jakie podejmuje jest wspieranie młodych artystów śląskiej Akademii Sztuk Pięknych, którzy wybrali niełatwy sposób na zdobywanie przysłowiowego kawałka chleba. BPSC organizuje konkurs na Najlepszy Dyplom i odkupuje od studentów i absolwentów najlepsze prace. -  Przestrzeń firmowa wypełniona jest obrazami i grafikami, które razem tworzą galerię ponad 60 dzieł polskich artystów.  Taka przestrzeń sprzyja nie tylko kreatywności.  Buduje kulturę organizacyjną i jest namacalnym dowodem na to, że angażujemy się w działania, które są istotne dla Y-greków – zwraca uwagę Anna Węgrzyn z BPSC. 

Działania realizowane przez firmę w zakresie społecznej odpowiedzialności biznesu mogą być dla Y-greka wskazówką i rodzajem zachęty do tego, by związać się z pracodawcą, ale pod warunkiem, że są one realizowane konsekwentnie i długofalowo. Zapewne nie tylko chęć niesienia pomocy była powodem dla którego właściciel Facebooka, który zabiega dziś o najlepszych kandydatów i konkuruje o nich z takimi gigantami jak Google czy Apple, zdecydował się przekazać na cele charytatywne 99% wartości swoich akcji czyli niebagatelną kwotę 45 mld dolarów.

Y-greki kupują impulsywnie

 Ale nie tylko społeczna odpowiedzialność biznesu jest ważna dla Y-greków. Z tegorocznej analizy Facebooka - Millennials and  Money wynika, że aż 86 proc. amerykańskich millenialsów stara się oszczędzać pieniądze. To dość istotna informacja, bo dla niemal połowy z nich brak długów i kredytów jest najważniejszym wskaźnikiem sukcesu finansowego. Millenialsi starają się nie kupować na kredyt tego, czego kupować nie muszą i nie lubią przepłacać.  Jak zatem przekonać millenialsa, że warto kupić jakiś produkt lub usługę? Najlepiej zaoferować mu produkt z wartością dodaną (np. stworzony z poszanowaniem praw pracowników czy też ekologiczny) i koniecznie udostępnić go online, bo to naturalne środowisko Y-greka, przy tym jednak nie zapominając o cenie jako o istotnym kryterium wyboru. 

- Wyniki wyszukiwarek skonstruowane są tak, że w pierwszej kolejności wyświetlane są zdjęcia wraz z ceną. To kluczowy moment, w którym sprzedawcy internetowi mogą zainteresować swoją ofertą potencjalnego klienta, dla którego to wciąż cena jest jednym z najważniejszych czynników decydujących o zakupie u konkretnego sprzedawcy. Impulsywność zakupowa Y-greków nie polega na tym, by podejmować decyzje zakupowe nagle i bez zastanowienia, ale w momencie kiedy pożądany produkt osiągnie najkorzystniejszą cenę – wyjaśnia Jakub Kot, CEO Dealavo, firmy dostarczającej narzędzie do monitoringu cen w Internecie– Z tej perspektywy kształtowanie świadomej, a przede wszystkim opartej na aktualnych danych polityki cenowej jest niezbędne do zachowania konkurencyjności i skutecznej sprzedaży – dodaje Jakub Kot. 

O portfel Y-greka warto zabiegać z jednego, za to bardzo ważnego powodu: jak twierdzi Rita Lobo z The New Economy, odwołując się do badań przeprowadzonych przez Advertising Age, pokolenie millenialsów przez całe swoje życie wyda aż 10 bilionów dolarów. To uczyni wydatki tej generacji największymi w historii. 

To ja, Ygrek

Komu uda się pozyskać ten budżet? Na pewno nie tym firmom, które podchodzą do marketingu i sprzedaży w tradycyjny sposób. Pokolenie Y-greków nie lubi uogólnień, lubi czuć się wyjątkowo i być traktowane indywidualnie. To cenna podpowiedź dla marek. Jeśli chcą one dotrzeć do millenialsów, muszą zmienić cały marketing i sprzedaż. Y-grek nie znosi bowiem tradycyjnej reklamy. Jak pokazuje raport firmy Cloud Technologies, która stworzyła największą hurtownię danych o preferencjach i zainteresowaniach internautów, z wtyczek lub rozszerzeń blokujących reklamę w przeglądarce korzysta około 7 mln z nich. Co ciekawe, dominującym przedziałem wiekowym wśród blokujących internautów jest grupa od 16 do 24 lat. Reklamę online blokuje w niej ponad 60 proc. użytkowników. Generalnie zasada jest dość prosta: im starszy internauta – tym rzadziej blokuje reklamę. W grupie wiekowej 25 – 34 lata częściej niż co drugi internauta z Polski (52 proc. badanych) sięga po wtyczki blokujące. Dlaczego?

- Wśród głównych powodów, dla których polscy internauci blokują reklamę, na czoło wysuwają się dwie kwestie. Po pierwsze: nadmiar reklam w Sieci. Na ten problem zwraca uwagę aż 64 proc. wszystkich blokujących internautów. Po drugie: zbyt częste wyświetlanie się reklam. To irytuje 42 proc. internautów. Kluczem dotarcia do Y-greków jest bez wątpienia personalizacja reklamy. Internauci względem takich, dopasowanych reklam i ofert, zachowują się zdecydowanie przyjaźniej. Nie tylko je tolerują, lecz nawet uznają za przydatne. Z badań przeprowadzonych przez instytut Research Now wynika, że 70 proc. internautów, którzy mieli styczność z reklamami spersonalizowanymi, ocenia je jako pomagające w zakupie – przekonuje Piotr Prajsnar z Cloud Technologies.

Firmy, które w porę zdiagnozowały styl życia i kupowania milennialsów oraz zainwestowały w narzędzia analityczne zauważyły znaczną różnicę. Na wzrost sprzedaży wskazało aż 74 proc. ankietowanych a zyski zadeklarowało 61 proc. firm. W tym kontekście wysokie płace specjalistów ds. millenialsów nie powinny nikogo dziwić. 

fot. pixabay.com

Komentarze (0)