... ... ...

Nie daj się zwieść. Poznaj 7 najczęstszych zachowań kontrahentów, którzy chcą Cię oszukać

Dodane

26-10-2016

Adam Łopusiewicz
Jak najczęściej zachowują się oszuści? Jak uchronić się przed nierzetelnym pracodawcą, kontrahentem czy wykonawcą? Jak odzyskać pieniądze od osoby, która nas oszukała? Na te i na wiele innych pytań odpowiedzi znajdziecie w tym artykule, który powstał we współpracy z oszukanymi.

Na Facebooku istnieje wiele zamkniętych grup, których członkowie wymieniają się nazwami firm mających oszukiwać klientów, kontrahentów. Postanowiliśmy zebrać najciekawsze historie z nich i przedstawić je na łamach MamStartup. Autorów postów poprosiliśmy o komentarz i przekazanie rad dotyczących tego, jak uchronić się przed oszustem. Poniżej efekt naszej wspólnej pracy.

Historia Kasi* – zleceniodawcy

– Potrzebowałam grafika do ciekawego projektu, bo w mojej firmie brakowało mocy przerobowych. Na jednej z grup na Facebooku dla freelancerów napisałam post. Odezwało się kilka osób, ale wybrałam jedną, z całkiem fajnym portfolio – opowiada Kasia, która często zleca prace freelancerom. Grafik, o którym mowa okazał się nierzetelnym wykonawcą.

Z historii tej "współpracy" udało nam się wspólnie z Kasią wyciągnąć trzy wnioski.

1. Bardzo zależy mu na zleceniu


X pisał do Kasi mnóstwo wiadomości, zanim wybrała kandydata do wykonania zlecenia. Przekonywał, że już coś naszkicował, że bardzo chciałby zrealizować to zlecenie. – Dziwne było to, że kilka razy dopytywał mnie, kiedy zaczynamy współpracę, choć umowę dotyczącą zlecenia miał dawno na mejlu i czekała na podpisanie – wspomina Kasia.

2. Umowę chce podpisać później


No właśnie, problem z podpisaniem umowy to kolejny element tej historii. Kasia zdecydowała się na Grafika X, przedstawiła zakres prac, termin wykonania i wynagrodzenie. X przystał na te warunki. Kasia przygotowała umowę, wysłała mu na mejla i prosiła o podpisanie. Długo zwlekał. – Najpierw chciał zaliczkę, a później mial przesłać umowę. Nie zgodziłam się – opowiada.

3. Urywa kontakt


Gdy Grafik X podpisał umowę i przesłał jej skan, Kasia przelała mu tysiąc złotych zadatku. Kontakt się urwał. Choć wcześniej X był bardzo aktywny, pisał o swoich pomysłach, pytał o różne kwestie, po przelaniu zadatku, zamilkł. Po tygodniu od podpisania umowy odezwał się z prośbą o dwa dni na doszlifowanie projektu (od początku mówił, że uwinie się w tydzień, choć umowa opiewała na dwa tygodnie).

Kasia się zgodziła. Kontakt ponownie się urwał. – Na kilka dni przed końcem terminu powiedziałam mu, że zaczynam się denerwować, bo nie ma wieści od niego. Dzwoniłam, nie odbierał. Zaczęłam już na wszelki wypadek szukać zastępstwa, bo na szczęście termin w stosunku do klienta miałam nieco dłuższy, ale kontaktu z grafikiem nie było do końca terminu w umowie – mówi zleceniodawczyni.

Dzień po terminie, Kasia napisała do niego, że przekazała temat innej osobie, a Grafikowi X wysłała wypowiedzenie umowy. W końcu odezwał się pisząc, że "już kończy" i prosi, żeby jeszcze poczekała. Przez uciekający termin i brak kontaktu z Grafikiem, Kasia nie mogła czekać. Zażądała zwrotu dwukrotności zadatku. Historię tego, jak odzyskała prawie całą kwotę znajdziecie na końcu artykułu. 

Historia Marka* – wykonawcy

Miał przygotować dla Firmy Y kilka "styli" ekranów. – Okazało się, że Firma zlecenie skierowała do kilku designerów, którzy nie wiedzieli, że równocześnie pracują nad jednym projektem. Zleceniodawca wprowadzał wiele zmian podczas trwania projektu. Tłumaczył to tym, że 4/5 pracowników firmy uznało, że dany styl ekranów źle wygląda – wspomina Marek.

Gdy już pracownicy wybrali, spośród kilku grafików, kto wykonał najlepszą pracę, rezygnowali z pozostałych (mimo że podpisali umowę na całość prac, a wstępem miały być pierwsze ekrany). Zaproponowali opłacenie małej części zlecenia, a raz stwierdzili, ze żadnej umowy nie podpisali i nic nie zapłacą. Ta historia pozwoliła Markowi na wyciągnięcie kilku wniosków związanych z kontaktem z zleceniodawcą.

4. Rozmawia tylko przez telefon


Historia Marka, który natknął się już na kilku "Januszy Biznesu" pokazuje, że warto zwracać uwagę w jaki sposób kontaktuje się zleceniodawca. Odradza współpracę z tymi, którzy unikają kontaktu pisanego - np. mejlowego. W jego przypadku, oszuści często tłumaczyli się tym, że są bardzo zabiegani i nie mają czasu na pisanie wiadomości. Najlepsze rozwiązanie: kontakt mejlowy i telefoniczny.

5. Wprowadza chaos


Zdarza się jednak, że podejrzany zleceniodawca da się przekonać do kontaktu mejlowego, który ma służyć m.in. do przygotowania zakresu prac do wykonania przez wykonawcę. – Polecam zwrócić uwagę w jaki sposób pisze taka osoba. Jeśli w sprawie jednego zlecenia zakłada różne wątki na poczcie, pisze chaotycznie, z błędami i byle jaką czcionką, warto zastanowić się nad współpracą – radzi Marek. 

6. Ciągle zmienia ustalenia


Częsty przypadek, który jednoznacznie wskazuje, że dany zleceniodawca może mieć "swoje za uszami" dotyczy ciągłej zmiany ustaleń. Już nie chce prostego projektu strony internetowej (tzw. wizytówki firmy), ale rozbudowanej wersji. Po przedstawieniu szkiców, zmienia zdanie i chce jeszcze czegoś innego, choć umowa wyraźnie mówi, co jest przedmiotem zlecenia.

7. Coś jeszcze
 

Nie daj się też namówić na wykonanie innych, dodatkowych zadań, niż w umowie. Jeśli zleceniodawca będzie Cię namawiał na dorysowanie kolejnej podstrony, za darmo, bo przecież "tak dobrze nam się współpracuje", nie bój się wspomnieć o warunkach z umowy. Możesz przystać na jego prośbę, ale pod warunkiem zapłaty za dodatkową pracę. Jeśli tego nie powiesz, będzie domagał się dokończenie obu zadań, za tę samą kwotę.

Jak uchronić się przed oszustem

Z historii opisanych powyżej przygotowałem krótki poradnik o tym, jak uchronić się przed oszustem. Ma on służyć podjęciu decyzji o wybraniu dobrego zleceniobiorcy. Mam nadzieję, że się przyda.

1. Sprawdzaj kto to


Na grupach na Facebooku, w wyszukiwarce, ale i wśród znajomych. Zawsze sprawdzaj, z kim masz do czynienia. Wielu freelancerów prowadzi swoje strony firmowe, ale i ma profile na portalach społecznościowych i biznesowych. Sprawdź czy wśród jego znajomych nie ma Twojego kolegi/koleżanki. Nie polegaj jednak tylko na ich opinii. Spróbuj dowiedzieć się jak najwięcej o przyszłym zleceniobiorcy.

2. Zawsze podpisuj umowę


Zanim dogadasz się z zleceniobiorcą na wykonanie danego zlecenia, przygotuj umowę. Zawrzyj w nim dokładny zakres prac do wykonania, termin, kwotę zadatku (jeśli taką planujesz) oraz kwotę całego zlecenia. Nie zapomnij zamieścić zapisu, o tym co się stanie, gdy któraś ze stron nie wywiąże się z podpisanej umowy. Nie daj się też zwieść na prośby zleceniobiorcy dotyczące tego, że umowę podpisze później.

3. Nie wpłacaj zaliczki za szybko


Nigdy nie wpłacaj zaliczki przed podpisaniem umowy przez zleceniobiorcę. Pewnie zleceniobiorca będzie narzekał, że nie zacznie pracy jeśli nie zobaczy zaliczki (i słusznie), ale umowa to podstawa do ewentualnych roszczeń przed nierzetelnym wykonawcą. Dlatego najlepszy układ dla zleceniobiorcy jest taki: najpierw podpisana umowa, potem przesłanie zaliczki.

4. Wystawiaj fakturę na zadatek


To jeden z ciekawszych pomysłów. Jeśli za zlecenie, które chcesz wykonać liczysz 5 tys. złotych, poproś o wpłacenie zadatku w wysokości np. 2 tys. złotych. – Jeśli wystawisz fakturę na zadatek, to jestem pewien, że w większości przypadków zleceniodawca nie będzie robił dalej problemów. Jak nie opłaci tej faktury, to kolejnej pewnie też nie – radzi Marek.

5. Rozmawiaj z klientem


Rozmawiaj z wykonawcą mejlowo (moi rozmówcy odradzają kontakt np. na Messengerze, ponieważ to nieprofesjonalne) czy telefonicznie. Ten ostatni sposób jest dobry na wykrycie oszusta. Trudniej kłamać przez telefon i łatwiej wyczuć, że coś jest nie tak. Pamiętajmy jednak o historii Marka, która pokazała, że nie wszyscy mają problem z mówieniem nieprawdy przez telefon.

6. Śmiało rezygnuj


Jeśli Twój kontrahent bądź zleceniobiorca zachowuje się co najmniej dziwnie (np. urywa kontakt albo nie dotrzymuje terminów) śmiało rezygnuj z zawartej umowy. Nie trać czasu na nierzetelnego wykonawcę (chyba, że uzasadni swoją nieobecność, choć trudno uwierzyć, że przez dwa dni nie mógł odpisywać na mejle i odbierać telefonów). Dobrze też mieć w zanadrzu drugiego wykonawcę, który przejmie zlecenie po oszuście.

7. Pilnuj schematu


Marek, oprócz poświęcenia czasu na sprawdzenie, kim jest zleceniobiorca, poleca zabezpieczać swoją pracę na kilka sposobów. – Należy mieć się na baczności i nigdy nie przesyłać plików ostatecznych. Najlepiej stosować różne zabezbieczenia: znaki wodne, małą wielkość plików i hasła itp. I zawsze, zawsze wysyłać pliki dopiero po wpłaceniu zadatku – mówi.

Jego zdaniem schemat idealnej współpracy z zleceniobiorcą wygląda tak: Przychodzi firma A do firmy B. Zleca usługę, firma B przystępuje do jej wykonania, ale dopiero po podpisania umów, w której zamieszczono dokładne wytyczne do usługi. Pobiera też opłatę zadatkową/ zaliczkową (na podstawie faktury). Firma B wykonuje usługę i zdaje ją firmie A. Firma A wpłaca drugą część.

– Odstępowanie od tego modelu w 80 % przypadków kończyło się u mnie stratami (stratą czasu i pieniędzy). Dlatego ważne jest, by tego pilnować i dbać o każdy z elementów powyższego schematu – dodaje.

Jak odzyskać pieniądze

Pamiętacie historię Kasi, która zleciła Grafikowi X prace, a ten okazał się nierzetelnym wykonawcą? Kasia przelała mu zadatek w wysokości 1 000 zł. Zobaczcie, jak udało jej się odzyskać prawie całą kwotę (800 zł). 

Gdy Kasia przesłała Grafikowi X wypowiedzenie umowy, zaczął mieć pretensje do zleceniodawczyni. – Pisał, że szansy mu nie dałam, że on wykona zlecenie, ale potrzebuje jeszcze kilku dni. Zarzucał, że gdybym była bardziej cierpliwa, to szybciej mogłabym pokazać projekt klientowi – opowiada Kasia. Nie zmieniła zdania, szybko znalazła innego wykonawcę.

Zażądała jednak od Grafika X dwukrotności wpłaconego zadatku (żeby go przestraszyć). Wiedziała, że "ma plecy", bo podpisała umowę i łatwo byłoby wyegzekwować należną kwotę (choć musiałoby się to wiązać z pozwem). X upierał się, że nie zapłaci. Kasia poinformowała go o tym, że współpracuje z dobrą kancelarią prawną i nie widzi problemu w rozwiązaniu sprawy właśnie w ten sposób.

Wysyłała do byłego zleceniobiorcy wezwania do zapłaty, ale niewiele sobie z nich robił. W końcu po wielu wiadomościach i mejlach, X postanowił zwrócić część zadatku (przy okazji mówiąc, że Kasia naraziła go na koszty i uszczupliła jego rodzinny budżet). Do podpisania umowy doszło w listopadzie ubiegłego roku, a Kasia do dziś otrzymała tylko 800 zł (w dwóch ratach: 500 zł i 300 zł).

– X długo ociągał się z podpisaniem umowy, ale często mówił o zaliczce. Mówiłam mu wtedy, że najpierw umowa, potem zaliczka. Teraz sobie myślę, że powinna mi się wtedy żarówka zapalić. Koniec końców odzyskałam jednak 800 z 1 000 zł, które mu wpłaciłam, więc źle nie jest. Od tego czasu jestem jeszcze bardziej czujna i po prostu zawsze mam wątpliwość – dodaje. 

 -

* Imiona bohaterów zostały zmienione

Komentarze (0)