... ... ...

Chcieliśmy ruszyć z posad całą branżę. Jak Prowly pozyskało rundę finansowania

Dodane

12-01-2017

Joanna Drabent
Minął już prawie rok, od kiedy w Prowly zamknęliśmy rundę pre-A. Ponieważ za każdym sukcesem stoi masa pracy i wyzwań, dziś podsumowuję to, co działo się za kulisami, zanim dotarliśmy do tego momentu.

To dziwne, ale gdy w 2013 r. zaczęłam myśleć o Prowly, branża PR była zupełnie przestarzała. Podczas gdy na innych rynkach upowszechniło się już korzystanie z nowoczesnych aplikacji webowych, większość polskich PR-owców nadal polegała na Wordzie i Outlooku.

Mój początkowy pomysł był prosty: stworzyć lekką, łatwo dostępną aplikację, która usprawniłaby pracę zespołową, jednocześnie zastępując toporne i czasochłonne narzędzia. Sebastian, mój przyszły wspólnik, przygotował specyfikację produktu w oparciu o trzy slajdy. Model SaaS był naturalnym wyborem.

Te same trzy slajdy pomogły mi pozyskać pierwsze finansowanie: fundusz IQ Partners wsparł nas 230 tysiącami złotych w ramach rundy seed. W świetle dzisiejszych rund seed wydaje się to nieznacząca kwota, ale nie jestem pewna, czy Prowly istniałoby dziś, gdybyśmy wtedy nie otrzymali tego wsparcia. Dzięki niemu udało nam się przynajmniej wystartować z wersją beta pod koniec 2013 r. i rozwijać produkt przez kilka kolejnych miesięcy.

Co ciekawe, niektórzy doświadczeni PR-owcy, których poprosiłam o feedback po starcie, twierdzili wtedy, że Prowly jest zupełnie nieprzydatne. Mówili, że Word i Outlook są ok i nikt nie potrzebuje zmiany. Na szczęście to były tylko jednostkowe opinie: pomysł spodobał się zdecydowanej większości, która wsparła nas swoimi poradami już na etapie budowy w pełni funkcjonalnej wersji 1.0.

Szybko zaczęło nam brakować gotówki na rozwój, a narzuciliśmy sobie mocne tempo w tym zakresie. Postanowiliśmy wtedy wstrzymać poszukiwania kolejnej rundy i zdecydowaliśmy się wziąć kredyt obrotowy, aby mieć środki na ukończenie wersji 1.0 aplikacji.

Takim sposobem, w drugiej połowie 2014 r. uruchomiliśmy Prowly 1.0. Start pełnej wersji był bardzo udany: użytkownikom spodobały się nowe funkcje, ale dla nas to nie był koniec. Nie chcieliśmy po prostu spełniać potrzeb znajomych PR-owców. Chcieliśmy ruszyć z posad całą branżę.

Kilka miesięcy później, nadal z mocno okrojonym budżetem, udało nam się uruchomić jedną z ważniejszych funkcji: Brand Journal. Zrobiliśmy to we współpracy z serwisem Spotify i agencją Hill+Knowlton Strategies Polska, co było dla nas wiatrem w żagle: obydwie firmy są bardzo rozpoznawalne w branży PR, podczas gdy my nadal byliśmy praktycznie nieznani.

Wkrótce znów zaczęło brakować środków na dalszy rozwój. Na nasze szczęście coraz szybciej zdobywaliśmy kolejnych klientów, a my wypuściliśmy kolejną większą funkcję: we współpracy z Allegro doprowadziliśmy do kolejnej dużej aktualizacji, w wyniku której Brand Journal stał się także platformą dla marek chcących budować własne media.

Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, myślę, że nie przetrwalibyśmy, gdyby nie błyskawiczna praca nad produktem. W fazie początkowej startupu technologicznego nie musisz przeznaczać znacznych środków na marketing czy sprzedaż (jako CEO sam musisz być sprzedawcą), aby osiągnąć wzrost, ale musisz mieć po prostu dobry, szybko rozwijający się produkt, bo to największa wartość Twojej firmy. Właśnie dlatego zespół programistów pracujących nad produktem powinien być integralną częścią firmy od samego początku.

Po pierwszych sukcesach na polskim rynku zdecydowaliśmy uderzyć globalnie. To właśnie wtedy poznaliśmy świetnych ludzi z Bluerank, agencji zajmującej się SEM i Digital Analytics. Rozumieli nasz biznes, dlatego postanowili nie tylko w nas zainwestować, ale też wesprzeć swoim marketingowym know-how.

Dobrze rzeczy działy się dalej. Zaraz po finalizacji umowy z Bluerank, rozpoczęliśmy rozmowy z największym VC w Polsce (Internet Ventures zarządzane przez Private Equity Managers Group). W ten sposób zakończyliśmy rok 2015 z dofinansowaniem 4,5 miliona złotych w rundzie pre-A series.

Myślę, że nic z tego, co opisałam, nie wydarzyłoby się, gdyby nie wiara w to, co robimy. Kochamy ten projekt. Potrzeba rozwiązania błahego problemu stała się zalążkiem czegoś większego. Dzięki temu, co przeszliśmy, dziś tworzymy zespół o wielu kompetencjach, który oferuje nie tylko oprogramowanie odpowiadające na istniejące potrzeby, ale i wytyczające nowe kierunki rozwoju komunikacji firm i marek.

Joanna Drabent

CEO i Co-founder w Prowly

Pomysłodawczyni Prowly, PR-owiec z doświadczenia. Jej ambicją jest tworzyć najlepszy SaaS dla PR-owców na świecie. Przez magazyn The Hundert uznana za jedną z najważniejszych kobiet w środowisku założycieli startupów w Europie.

 

Zdjęcie Joanny Drabent wykonał Filip Klimaszewski

Komentarze (0)