Działają na podobnych zasadach, ale to jeden z nich przoduje w Chinach. Tujia, konkurent Airbnb, systemu rezerwacji mieszkań, pozyskał właśnie 300 milionów dolarów i przyciąga kolejnych użytkowników. Oprócz rezerwacji online prowadzi także najem własnych pomieszczeń.

Zdjęcie główne artykułu pochodzi z pexels.com

300 milionów dolarów od inwestorów zespół Tujia planuje wykorzystać na część online'ową biznesu, czyli system do najmu pomieszczeń. Środki mają posłużyć na rozwój produktu oraz pozyskanie nowych użytkowników. Ci mogą wybierać spośród ofert 650 tysięcy miejsc do zamieszkania na krótki okres i wszystko wskazuje na to, że chętnie z nich korzystają.

Nienawidzą nazwy

Turyści wybierają Tujia nie tylko ze względu na to, że stworzyli go mieszkańcy kraju, ale i na wiele błędów giganta z Doliny Krzemowej. Gdy Airbnb ogłosił ekspansję na rynki azjatyckie, Brian Chesky, CEO Airbnb, zapowiedział, że jego serwis będzie działał pod inną nazwą. Podczas prezentacji ogłosił, że w Chinach będzie reklamował się hasłem "Aibiying, czyli otwarci z miłością do każdego".

Ten sposób promocji spotkał się z oburzeniem fanów, którzy uważali zwrot za obleśny. Na szczęście, albo i nie, Airbnb zarejestrował w Chinach także inną nazwę dla swojego serwisu: Jiazaisifang, co oznacza "dom jest wszędzie". Co prawda brzmi łagodniej, ale i tak nie spotkała się z dużym zainteresowaniem. Ponoć oburzenie nie minęło tak szybko, jak chcieliby założyciele Airbnb.

Firma warta 1,5 mld dolarów

Tujia wykorzystała szansę i skupiła swoje siły na promocji swojego produktu. Od 2011 roku firma rozwinęła się na tyle, że po czterech latach działania dotarła do wyceny w wysokości miliarda dolarów. Dziś, po pozyskaniu inwestycji na 300 milionów dolarów, wycena sięgnęła 1,5 mld dolarów. Wiele przemawia za tym, że to Tujia pozostanie liderem na chińskim rynku krótkoterminowego najmu.

Dowodem na to niech będą słowa Paula Hudsona, nowego inwestora w Tujia. – Widzimy znaczny wzrost zainteresowania krótkoterminowym najmem w Chinach i liczymy na penetrację rynku na takim poziomie jak to jest w Stanach Zjednoczonych i w Europie – mówił Hudson serwisowi TechinAsia. Warto zaznaczyć, że sam zainwestował wcześniej w Ubera i w... Airbnb. Jak widać, w Chinach woli rodzimego odpowiednika.

Podobne zasady

Tujia nawiązała współpracę m.in. z serwisem HomeAway, który także zbiera oferty najmu krótkoterminowego. Użytkownicy chińskiego serwisu mogą liczyć na ubezpieczenie swojej płatności. System działa na podobnych zasadach co Airbnb. Najpierw wybieramy miejsce, w którym chcemy zamieszkać, oznaczamy termin podróży, płacimy za pobyt, ale środki do właściciela trafiają dopiero, gdy dobrze go ocenimy.

Komentarze (0)