Wpadłeś na pomysł, który zmieni świat i przyniesie Ci fortunę. Potrzebujesz tylko kapitału na sfinansowanie swoich marzeń. Chcesz rozmawiać z inwestorami, ale boisz się, że ktoś ukradnie Ci pomysł albo oszuka, prawda?

Wielu młodych przedsiębiorców boi się dwóch rzeczy: kradzieży pomysłu i podstępnego przejęcia spółki przez inwestora w przypadku sukcesu. Pozwólcie, że wyjaśnię, dlaczego akurat tych dwóch rzeczy nie ma powodu się przesadnie bać.

Co robić?

To zupełnie naturalne, że jesteś nastawiony do swojego pomysłu entuzjastycznie. To bardzo dobrze, wiara w sens przedsięwzięcia to Twój ogromny kapitał. Uwierz mi jednak na słowo – każdy, kto mówi, że pomysł to zaledwie 1% sukcesu, wie co mówi. To absolutna, niepodważalna prawda. Zatrzymaj się w tym miejscu i przetraw tę myśl – pomysł to tylko 1% sukcesu.

Na pozostałe 99% składają się Twoje umiejętności, Twoja praca, Twoja motywacja, Twój zespół i ich umiejętności, praca i motywacja, plus kapitał i inne zasoby, plus niezbędny łut szczęścia, plus praca, praca i jeszcze praca. Inwestorzy wiedzą to doskonale. Wiedzą, że sam pomysł nie ma niemal żadnej wartości. To najważniejszy powód, dla którego nie kradną pomysłów. Co by z nimi mieli robić?

Bliźniacza branża

Możesz oczywiście budować w głowie różne scenariusze – a może mają akurat spółkę z bliźniaczej branży, do której „przetransferują” Twój genialny pomysł? A może akurat nie mają nic do roboty i sami się tym zajmą? A może podrzucą znajomemu i to on, a nie Ty, zbije fortunę?

Świat rządzi się regułami statystyki. Pewne zdarzenia są mniej, inne bardziej prawdopodobne. Wśród tych, które są teoretycznie prawdopodobne, ale nie przejmujesz się nimi, bo prawdopodobieństwo jest zbyt małe, znajdziesz deszcz meteorytów spadający Ci na głowę czy pomyłkowy najazd brygady antyterrorystycznej na Twoje mieszkanie. Obie te rzeczy są przecież możliwe i czasem się zdarzają, ale nie zabezpieczasz się przed nimi, bo ryzyko jest naprawdę minimalne.

Podobnie jest z kradzieżą Twojego pomysłu przez inwestora. Pewno kiedyś coś takiego się zdarzyło. Podobnie jak śmierć od uderzenia meteorytu.

Pomysł i ekipa

Inwestorzy po prostu nie mają czasu i kompetencji, żeby rozwijać Twój genialny pomysł samemu. Dlatego szukają pomysłu i ekipy, która odda temu pomysłowi całe swoje serce i płuca. Większość inwestorów prawdopodobnie podpisałaby się nawet pod zdaniem, że zespół jest jeszcze ważniejszy, niż pomysł. Wybitny zespół więcej wyciśnie z dobrego pomysłu, niż słaby zespół z genialnego pomysłu.

Wielu pomysłodawców oczekuje od inwestora podpisania umowy o poufności jeszcze przed spotkaniem. Nie próbuj tego. Inwestorzy niemal nigdy się na to nie zgadzają. Głównie dlatego, że nie mogą przecież wiedzieć, czy godzinę później nie będą mieli spotkania z kimś, kto przedstawi im niemal identyczny pomysł. Nikt nie lubi podpisywać zobowiązań w ciemno.

Podstęp

Drugi „czarny scenariusz”, który hoduje w głowie niejeden początkujący przedsiębiorca, to podstępne przejęcie spółki przez inwestora. To scenariusz odrobinę bardziej prawdopodobny, niż kradzież pomysłu. Takie rzeczy bardzo rzadko, ale się zdarzają.

Podejdź do tego spokojnie. Pamiętaj, że wielu inwestorów będzie się obawiało scenariusza odwrotnego – że to Ty po uzyskaniu finansowania nie będziesz wcale walczył o firmę i dawał z siebie wszystkiego. Albo że wręcz oszukasz inwestora – wypompujesz pieniądze ze spółki i zostawisz inwestora z nic nie wartą wydmuszką.

Inwestorzy oczekują jasnego podziału kompetencji i uprawnień. Ty jesteś odpowiedzialny za zarządzanie projektem. Inwestor ma prawo wglądu w to, co robisz i zabezpieczenia się przed działaniami niepożądanymi z Twojej strony. Pamiętaj, że inwestor wykłada pieniądze, a nieuczciwy przedsiębiorca ma szereg możliwości nadużycia zaufania swojego inwestora. Uprawnienia, które inwestor rezerwuje dla siebie, to z reguły uprawnienia blokujące, a nie bezpośrednio wpływające na sposób zarządzania spółką.

Weź prawnika

Autentycznym interesem 99% inwestorów jest po prostu wspólne zbudowanie dużej, zyskownej, wartościowej firmy. Mógłbym długo pisać o różnych niuansach prawnych w umowie, którą będziesz zawierał z inwestorem, ale to nie ma sensu. Po pierwsze ja i tak wiele możliwości pominę. Po drugie Ty zapewne nie będziesz ich umiał umieścić odpowiednio w kontekście swojej umowy. Po trzecie, i tak w umowie nie przewidzisz wszystkich scenariuszy.

Do negocjacji umowy weź prawnika, który zwróci Ci uwagę na najbardziej oczywiste rzeczy. Ale nade wszystko zaufaj swojej intuicji. Znakomita większość inwestorów to uczciwi, bardzo ciężko pracujący ludzie, gotowi pomóc Ci w odniesieniu wspólnego sukcesu. Kiedy tylko czujesz, że ten opis nie pasuje do osoby po drugiej stronie stołu, po prostu rozmawiaj z kimś innym. Jeśli Twój pomysł jest naprawdę dobry, będziesz miał z kim! Działaj i nie bój się deszczu meteorów!

-

Franciszek Migaszewski

Współwłaściciel i Prezes Efneo

Absolwent SGH z ponad 10-cio letnim doświadczeniem w pracy menedżerskiej. W wolnych chwilach chętnie pomagam za darmo młodym przedsiębiorcom pragnącym założyć startup. Zapraszam na moją stronę www.migaszewski.pl.

 

Komentarze (0)