Natan stanął za biurkiem na auli wykładowej. Za nim wisiała ogromna ciemnozielona, trójdzielna tablica ze smugami źle startej kredy. Nad tablicą wisiało zdjęcie Jelcyna i Lenina, którego nikt nie miał odwagi ściągnąć ze ściany.

Fragment pochodzi z książki pt. "19 dołków" autorstwa Adama Guza

Rozejrzał się po sali, która nie wypełniła się nawet w połowie. Kilkanaście rzędów pięło się ostro w górę. Wszystkie ławki były wykonane z ciemnego drewna, mocno już zniszczonego. Parkiet źle zniósł codzienną eksploatację. Lakier wytarły setki tysiące stóp, jakie przeszły po nim od początku istnienia uczelni. Źle ułożone klepki odchodziły od siebie, odkrywając betonowe podłoże. W wielu miejscach drewno przybrało szary kolor.

Natan miał poprowadzić wykład o braku łączności między teorią względności, w której zawiera się teoria czarnych dziur, a mechaniką kwantową cząstek. Fascynujący temat, który zaprząta umysły kolejnemu pokoleniu naukowców. Zawsze wchodził na salę z dreszczykiem emocji, że może wśród studentów znajdzie się jakiś geniusz, który zaszczepiony problemem będzie starał się zunifikować fizykę. Po latach rozwiąże największą zagadkę ludzkości i za wkład w rozwój fizyki dostanie nagrodę Nobla. A podczas przemówienia przed Akademią wspomni ten wykład Natana, który go natchnął, aby zajął się tym zagadnieniem.

Tym razem rozmyślał cały czas, w jaki sposób odkupić od tysięcy robotników wielkiego kombinatu przysługujące im akcje pracownicze. Postanowił zacząć w niecodzienny sposób swoją mowę. Popatrzył na tych szarych studentów marzących o lepszym życiu i zamiast o fizyce kwantowej zrobił im wykład o giełdzie.

– Dzisiaj chciałbym wam przybliżyć miejsce, gdzie w praktyczny sposób ludzie ujarzmili prawa matematyki. Zmieszali je z emocjami, dodali szczyptę fizyki. Tym miejscem jest giełda. Akcje spółek są tam notowane codziennie. Rynek jest efektywny, przy zapewnionej odpowiedniej płynności. To znaczy, kiedy siły popytu i podaży się równoważą za pomocą ceny równowagi rynkowej. Jednak zdarzają się sytuacje nietypowe, które wykorzystują najlepsi gracze, zwani z pejoratywnym zabarwieniem, spekulantami. Są to sytuacje, gdy rynek nie zauważa szczególnych okazji. Gdy cena nie odpowiada wartości spółki.

– Z czego to wynika? – padło pytanie z sali.

– Sądzę, że przyczyn może być cała masa. Mnie interesuje przypadek, kiedy atrakcyjna spółka z dużym majątkiem jest wyceniana poniżej jej wartości realnej, bo jej akcjonariusze potrzebują gotówki na zaspokojenie innych potrzeb.

– To jak u nas. Mamy bogactwa, a nie ma gotówki na pensje. I moja matka otrzymała ostatnio zapałki zamiast rubli. Nie muszę dodawać, że pracuje w fabryce zapałek. I teraz muszę te zapałki wymienić na inne dobra – żalił się jeden ze studentów.

– Na przykład na wódkę – dodał ktoś i cała sala się zaśmiała.

– I właśnie takich sytuacji poszukują najbardziej wyrobieni inwestorzy. Distressed asset, które muszą być wyprzedane. Gdzie właściciel sprzedaje akcje, gdy tylko pojawi się popyt, nie patrząc na cenę.

– Czemu o tym rozmawiamy, profesorze?

– Bo mam wrażenie, że przez najbliższe lata ta wiedza będzie dla was ważniejsza niż fizyka. Na pewno praktyczniejsza.

Po sali przeszedł szmer. Zaskoczyła ich otwartość wykładowcy, który słynął ze swojej surowości. I teraz nagle dowiadują się, że ważniejsze od fizyki kwantowej będzie coś tak banalnego, jak cena akcji. Studenci zaczęli coraz głośniej dyskutować między sobą i zrobił się harmider.

– Proszę o spokój. – Natan postukał wskaźnikiem w biurko. – Wróćmy do naszego wykładu. Potrzebuję ochotników do pracy przy tworzeniu zrębów kapitalizmu. Efektywnej giełdy nie zbudujemy, ale staniemy przy wyjściach z fabryk i niczym maklerzy z Wall Street będziemy namawiać, aby pracownicy sprzedali nam przysługujące im akcje. Nie będziemy namawiać! Będziemy ich zmuszać, żeby oddali nam swoje akcje. Bo jeżeli nie my, to robotnicy zamienią je na dwie butelki wódki. A my im damy żywą gotówkę, by mogli odkupić od naszego kolegi zapałki.

Po sali rozniósł się gromki śmiech i większość patrzyła w stronę kolegi, który skarżył się na nadmiar zapałek.

– Rozstawimy stoliki przy wyjściach z fabryki i tam będzie nasz parkiet! Dam wam dwa procent prowizji od zakupionych akcji. Chcę na to wydać miliony. I to dolarów. – Sala odpowiedziała głośnym szmerem. – Kto namówi kolegę lub koleżankę, dostanie ode mnie dodatkową półprocentową prowizję. Możecie zarobić kasę, na którą wasi rodzice tyrają przez całe życie. Najlepsi kupią sobie mieszkania lub samochody. Idźcie i czyńcie kapitalizm! Tutaj w sercu Syberii wykorzystajmy szansę, jaką nam daje życie w czasie przełomu! Kto chce wziąć udział, proszę do mnie!

Wtedy cała aula podniosła się z ław i tratując się wzajemnie, studenci podbiegli do Natana. On spokojnie przyjmował deklaracje i spisywał dane. Na koniec dnia miał ponad stuosobową armię, ale potrzebował więcej żołnierzy i liczył, że zachęta dodatkowej prowizji zrobi swoje.

-

Autor: Adam Guz

Tytuł: 19 dołków

Wydawnictwo: NOVAE RES

Komentarze (0)