- Wiele osób nie ma pojęcia z czym przyjdzie im zderzyć się [tworząc startup - przyp.red.] - napisał w odpowiedzi na mój poprzedni wpis Krzysztof Skrok, członek grupy “Rozmowy o startupach”. Jego zdaniem mało o robieniu biznesu wiedzą szczególnie ci, którzy nigdy nie szukali klientów.

To nie jedyna osoba, która odradzała mi hurraoptymistyczne podejście do startupów.

Artykuł jest częścią cyklu “Mam startup”. Przybieram w nim postać Marka, który chce wziąć sprawy w swoje ręce i spróbować sił w startupie. Ma doświadczenie w pracy nad projektami, umiejętności i pomysł. Celem artykułów jest stworzenie przykładowego scenariusza dla początkującego przedsiębiorcy. Pomóżcie mu znaleźć drogę do sukcesu, podpowiadajcie, gdzie ma się udać, kogo prosić o pomoc. Z propozycji wybierzemy najciekawsze i postaramy się im przyjrzeć od strony Marka.

Niespełna tydzień temu, napisałem apel z prośbą do czytelników o pomoc w ruszeniu z własnym biznesem. Jestem absolwentem informatyki na politechnice (specjalność: aplikacje mobilne), pracowałem też rok w software housie i postanowiłem rzucić pracę dla startupu. Części czytelników nie spodobało się to podejście, co starali się w komentarzach mi wyjaśnić. - Powinieneś pójść popracować do start-upu, ale takiego, który dopiero startuje, żeby zobaczyć jak wygląda codzienność. Mimo wszystko praca w software house to co innego niż praca w early stage startup - pisze Katarzyna Żórawska, z którą po jej komentarzu rozmawiałem chwilę na czacie.

Startupowiec na koszt rodziców

Katarzyna pisze mi, żebym mądrze zaplanował swoją przygodę ze startupami, znalazł mentora i rozpisał biznes plan. Podobne zdanie ma też Bartosz Duchiński. - Bardzo niedobrze, że pierwszym krokiem nie jest analiza, czy "powinienem robić startup" - pisze na facebookowej grupie Rozmowy o startupach. W dalszej części jego komentarza mogłem dowiedzieć się, że jego zdaniem początkujący startupowcy są bardzo roszczeniowi. - Zamiast popracować chcą być na swoim, bo to cool i takie startupowe historie wydają się ekscytujące - dodaje.

Konsekwencją zbyt optymistycznego podejścia, jego zdaniem, jest to, że nie ma chętnych do pracy, nauki, a jest życie startupowe na koszt rodziców. Przez to, na końcu młody przedsiębiorca budzi się z ręką w nocniku, tworząc nikomu niepotrzebny startup. - Nie wszyscy muszą być przedsiębiorcami. Praca u kogoś ma mnóstwo zalet i to nie jest uwłaczające. Poza tym kto będzie pracować w Twoim startupie jak nie Ty? - kwituje Duchiński. Wśród wypowiedzi znalazłem też wiele propozycji, których pewnie nie dostałbym, gdyby nie artykuł na MamStartup.

Siadaj do pracy i naciskaj

Moja przygoda nie zatrzymuje się jednak na rzuceniu pracy i mimo wielu odradzających komentarzy nadal chcę spróbować swoich sił. Co mi szkodzi? Najwyżej stracę te pieniądze i wrócę do pracy na etacie. Nadal jednak potrzebuję miejsca, które pomogłoby mi przesiąknąć życiem startupowca. Paweł Nowak, seryjny przedsiębiorca, doradzał mi, abym zamieszkał w jego mieście. - W Krakowie przeżyjesz za 20k ok. 5 miesięcy. Wg mnie to najlepsze miasto teraz do robienia startupów ze względu na społeczność, ale najgorsze do życia jeśli chodzi o jakoś powietrza - pisze w komentarzu do poprzedniego artykułu.

Okres, o którym mówi wydaje mi się krótki, ale jego zdaniem przez ten czas powinienem zdążyć zwalidować pomysł i być może znaleźć anioła biznesu, który pozwoli na szybszy rozwój. - Miasto nie ma takiego znaczenia jak to, jak szybko będziesz się poruszał. Siadaj do pracy i naciskaj - dodaje Nowak. To samo zdanie ma Marcin Szeląg, partner inwestycyjny krakowskiego funduszu Innovation Nest, któremu serce podpowiada, że powinienem zamieszkać w Krakowie. Przyznaje jednak, że patrząc obiektywnie, rozsądnym wyborem jest Warszawa. Dlaczego? - [Przekonuje - przyp. red.] dostępność podstawowych zasobów: VC, korporacje i uczelnie - pisze.

Wkręceni

Marcin dodaje, że w Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu czy w Trójmieście też znajdę te zasoby, ale będą one zdecydowanie mniej skoncentrowane. - Koszty życia pomiędzy tymi miasta chyba są podobne - dodaje Szeląg. Najbardziej przekonała mnie jednak kolejna propozycja od czytelnika artykułu. - Tylko clipster - pisze Justyna Mockus, zaangażowana w trójmiejskie centrum biznesowe. Pytam ją dlaczego warto skorzystać akurat z tej oferty. - A w którym coworku możesz mieszkać i jeszcze dostaniesz mentora własnego?;) już od 9 stów - odpowiada. - Normalnie to ledwo pokój za tyle wynajmiesz a gdzie miejsce do pracy i jakieś wsparcie merytoryczne - dodaje.

Wtóruje jej współtwórca tej inicjatywy, przekonując mnie kilkoma argumentami. - [W Clipsterze] masz: własny mikroapartament, świetną lokalizację do mieszkania w budynku w stylu Warsaw Campus/Koneser + dodatkowe atrakcje (obok bouldering, siłownia, kawiarnie, park, itp) i coworking 24/7 - pisze Jan Wyrwiński. Dodaje, że w ramach miesięcznego “czynszu” uczestnik zostaje zaproszony do programu preakceleracji, otrzymuje dostęp do szkoleń, publicznych pitchy, mentorów i networkingu. Najważniejszy dla mnie, teraz, gdy dopiero zaczynam tworzenie startupu, wydaje się ostatni argument. W Clipsterze będę pracował obok kilkunastu współmieszkańców, wkręconych w budowanie własnego biznesu tak jak ja.

Jak rozmawiać z mentorami

Na tym mi najbardziej zależało. Zanim podjąłem decyzję o własnym projekcie, prawie w każdym artykule na ten temat czytałem, że w pewnym momencie dopadnie mnie samotność, zniechęcenie do dalszej pracy. To zagrożenie wydawało mi się realne, dlatego chciałem się przeprowadzić do miejsca, w którym będzie kreatywna atmosfera, do miejsca, gdzie wszyscy będą pracowali nad czymś swoim, co będzie mnie codziennie motywować do pracy. Dlatego ostatnia propozycja wydaje mi się idealna dla osoby w mojej sytuacji. Teraz pozostaje mi jednak zastanowić się o co pytać mentora, któremu pokażę swój pomysł. Jak wyciągnąć od niego jak najwięcej?

Nie wiem, jak rozmawiać z mentorami. Jak wybrać najlepszego dla mnie? Jak wygląda przykładowe spotkanie z nimi? Jak się do niego przygotować? A może skontaktować się z nim jeszcze przed spotkaniem, pokazać mu pracę jaką dotychczas wykonałem nad startupem? Nie chcę stracić okazji rozmowy z osobą bardziej doświadczoną niż ja, która może pchnąć mój biznes do przodu, ale też nie chciałbym, aby poczuł się, że on stracił czas na mnie. Dlatego proszę Was o pomoc. Powiedzcie mi, co zrobić, aby wypaść przed mentorem jak najlepiej? Odpowiedzi zostawcie w komentarzach.

Wykorzystane cytaty pochodzą z komentarzy pod artykułem oraz tych znalezionych w grupie “Rozmowy o startupach”. Pisownię tych wypowiedzi zachowałem oryginalną.

Aktualizacja -

Cykl pt. Mam startup został zakończony. Jego podsumowanie znajdziesz pod tym adresem.


Komentarze (0)