Projekt KRKbot usprawniający działalność urzędów dzięki systemowi sztucznej inteligencji wygrał KrakHack. To pierwszy w Polsce miejski hackathon, który pomógł w przygotowaniu strategii rozwoju miasta.

Na zdjęciu: Jacek Woźniak | fot. materiały prasowe 

154 osoby, 120 litrów kawy, 24 godziny – tak wydarzenie KrakHack prezentuje się w liczbach. Pierwszą nagrodę w wysokości 10 tys. zł (od Banku PKO BP) zdobył KRKbot. To internetowy system umożliwiający zautomatyzowanie załatwiania spraw urzędowych. Odpowiedzi wykorzystujące sztuczną inteligencję wyeliminują kolejki w urzędach. Wyróżnienie zdobyli też członkowie zespołu Kraków Zdrój. To studenci, którzy chcą wykorzystać potencjał studni artezyjskich, na których stoi Kraków. – Stworzymy nowy „magnez” miasta – żartowali twórcy projektu. Kolejne wyróżnienie trafiło do pomysłodawców systemu zabawnej komunikacji miejskiej m.in. na autobusach miejskich. Znalazłyby się tam np. podpisy „Przepraszam za spóźnienie” (z przodu) bądź „Nie płacz kiedy odjadę” z tyłu. 

 – Mieszkańcy zaczynają coraz bardziej gromkim głosem mówić, co im się nie podoba, co chcą zmienić i co chcą usprawnić. Kraków jest trendsetterem, zapraszając młodych ludzi do zmieniania miasta – powiedziała minister Jadwiga Emilewicz z Ministerstwa Rozwoju na poniedziałkowej gali finałowej. Wśród gości znaleźli się też prezydent Jacek Majchrowski i Piotr Woźny (Ministerstwo Cyfryzacji).

Przed poniedziałkową galą młodzi krakowianie przez ponad 24 godziny poszukiwali pomysłów na Kraków przyszłości. Spotkali się w Krakowskim Parku Technologicznym. Uczestnicy, czyli studenci i uczniowie, przedstawiciele startupów oraz osoby działające w NGO-sach, dostawali liczne zadania od organizatorów. – Mieli opisać swój projekt oraz znaleźć sprzymierzeńców na hackathonie i poza nim – tłumaczy Jacek Woźniak, wicedyrektor Wydziału Rozwoju Miasta, który jest odpowiedzialny za powstanie Strategii Rozwoju Krakowa 2030. Aby każdy mógł przetrwać dobę pracy, nie zabrakło jedzenia, napojów energetycznych (400 opakowań), masaży i zajęć sportowych. 

Po weekendowym tzw. hackathonie – czyli burzy mózgów rozwiązującej konkretny problem –wybrano 10 zespołów finałowych, które zaprezentowali się w poniedziałek wieczorem w krakowskim magistracie. – O przyszłości miasta powinna decydować młodzież. My – jako starsze pokolenie – jesteśmy przyzwyczajeni do utartych szlaków. Państwo macie świeże spojrzenie i będziecie „użytkownikami” tego miasta za 10 czy 20 lat – mówił uczestnikom prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.

Jakie były pomysły? Studenci AGH zaproponowali aplikację ułatwiającą zaplanowanie ścieżki kariery przez uczniów szkół wyższych. Inni chcieliby postawić samowystarczalne szklarnie na dachach krakowskich budynków. Nie zabrakło pomysłów angażujących osoby niepełnosprawne i mieszkańców Krakowa niemówiących po polsku.

Niektóre projekty prezentowały się dość futurystycznie. – Ale idea hackathonu nas nie zawiodła, choć na początku wszyscy byli bardzo zdziwieni, że sięgnęliśmy po taką formę – powiedziała Elżbieta Koterba, wiceprezydent Krakowa. – Gdy przystąpiliśmy do budowy strategii, wiedzieliśmy, że będzie to dokument opracowany metodą partycypacyjno-ekspercką. Okazało się, że uczestnicy hackathonu znakomicie wyczuli materię i poradzili sobie z rozwiązywaniem pewnych problemów miejskich – powiedziała. 

– Kraków staje się pierwszym polskim miastem, które, przygotowując strategię na kolejne lata, organizuje nie tylko zakrojone na szeroką skalę badania, warsztaty, konsultacje i kampanię, ale pyta też mieszkańców o konkretne rozwiązania podczas hackathonu – spotkania dotąd kojarzonego raczej z kreatywnymi środowiskami programistycznymi – dodał Woźniak.

Komentarze (0)