Na początku zawsze jest problem. Potem jest pomysł na jego rozwiązanie. Następnie kupa perypetii. Jeśli ktoś czyta raz na jakiś czas to co pisuję, to wie, że freelancerzy i małe studia graficzne mają największe problemy z klientami na etapach produkcji i akceptacji. Mało kto może sobie pozwolić na ciągnięcie projektu, kiedy sami klienci przeciągają deadline z 3 tygodni do 3 miesięcy. W ten prosty sposób pojawia się istny chaos informacyjny.

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

Ostatnio zdarzyło mi się odebrać od klienta telefon i zacząć rozmawiać o projekcie zupełnie innej firmy, która akurat zrezygnowała z połowy widoków w zamian za zrobienie innych zadań. Nie zapomnę przerażenia w głosie klienta jak usłyszał, że przecież tydzień wcześniej zrezygnował z bloga i newsów :D

Znane mi CRMy nie są dostosowane do potrzeb studiów graficznych czy freelancerów zajmujących się projektowaniem. Zawsze są rozbudowane do granic absurdu, a ich wygoda użytkowania to fikcja. Sam jako grafik oczekiwałbym jakiegoś prostego sytemu: wgraj, wyślij, zapomnij.

W ten właśnie sposób prawie 2 lata temu powstał pomysł serwisu do udostępniania projektów. Wymyślony z własnej potrzeby. Jak większość moich pomysłów trafił na dysk archiwizacyjny i tam czekał, aż sam założyłem małą agencję i problemy zaczęły narastać. W ten sposób została podjęta decyzja o wdrożeniu. Jedyną zmianą w stosunku do pierwotnego pomysłu miało być udostępnienie go wszystkim freelancerom za darmo i agencjom za niewielką opłatą.

Projekt trafił znów do Photoshopa po to, by dostosować go do nowych potrzeb. Wbrew sobie, mimo że kusiło mnie, by narysować wszystko od początku, postanowiłem nie zmieniać grafiki, żeby jak najszybciej uruchomić wszystkie funkcje. Tak powstało approveapp.com. Serwis od końca grudnia zeszłego roku udostępniony jest w wersji beta. Jest to pierwsza część większego systemu dedykowanego grafikom i małym lub średnim studiom graficznym, który ma za zadanie rozwiązanie większości ich codziennych, zawodowych bolączek w prosty i przyjazny sposób.

W podobnym czasie powstaje też kolejny projekt, mniej może znany, bo skierowany na razie do jeszcze węższego grona użytkowników – edetailing.co. Tu też powodem jego narodzin był brak narzędzia dla klientów, a motywem działania chęć zrobienia czegoś fajnego i pokazania, że można zrobić coś ładnego, funkcjonalnego i działającego w odróżnieniu od systemów konkurencyjnych.

Te projekty powstają dzięki dość długiej historii mojej aktywności w sieci. Zebrane doświadczenia i wiedza (przy pracy w małej lub średniej agencji) najczęściej przydają się w niewielkim stopniu. Większość klientów nie przychodzi do mnie jako projektanta z problemem do rozwiązania tylko z rozwiązaniem do narysowania. Tak pojawia się frustracja i chęć zrobienia czegoś więcej – co u mnie jest głównym powodem, ale nie jedynym. Przyznaję się, że pieniądze wyłożyłem z własnej kieszeni tylko dlatego, że wierzę w sukces obu przedsięwzięć. Ich model finansowy ma spowodować przede wszystkim stały przypływ gotówki, pozwalający zrealizować kolejne przedsięwzięcia i pomysły.

Michał Galubiński – grafik, designer, projektant, prawie od samego początku (1994/95), polskiego internetu. Znany sporej grupie osób jako "misz". Twórca dva.pl, projektant wielu znanych i jeszcze większej części nieznanych projektów, których najczęściej nikt nie pamięta. Obecnie właściciel kliku marek, małej agencji kreatywnej oraz twórca dwóch nowych aplikacji approveapp.com i www.edetailing.co

Komentarze (0)