Nie mam danych ani kompetencji do oceny ich biznesów, ale jestem pewien, że ile firm by nie prowadził Skuza, Sadowski i Latkowski, to będzie o nich głośno. Wyjątków jest niewiele więcej - większość startupów jest szarobura i nudna.

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

Mam nadzieję, że koledzy z redakcji się nie pogniewają, jeśli zakulisowo podam Wam parę liczb dotyczących obecnie trwającego konkursu Startup Heroes.

Mija dwudziesty pierwszy dzień przyjmowania zgłoszeń, podstronę konkursu odwiedziło ponad 1500 osób, przeszło 30 zainteresowanych zespołów pytało o szczegóły techniczne i wyraziło chęć udziału. Na konkurs przesłano 1 (słownie: jeden) film. Zrobił to człowiek łączony przynajmniej z kilkoma markami, projektami, eventami, którego doba wydaje się mieć gumowy wymiar.

Złośliwie podejrzewam, że na tym się skończy.

Zapytacie co z tego? Oczywiście, że przebieg pojedynczego konkursu jest mało reprezentatywny do szerszej analizy, ale w tym wypadku tylko dopełnia moich obserwacji w temacie wizerunku polskich startupów. A dobrze nie jest. Problemy zaczynają się w głowach. Wśród młodych polskich przedsiębiorców nie ma wrodzonego ciągu do poszukiwania i wykorzystywania szans. Ma być dane, położone, dostarczone. Łącząc to z przeświadczeniem, że o moim startupie wiedzą już wszyscy znajomi i rodzina, przestaje potrzebna być promocja, marketing, PR. Skąd te wnioski? Kilka faktów:

  • Otrzymanie sensownej informacji prasowej od startupu to jak wizyta jednorożca w redakcji. W ogóle otrzymanie informacji często bywa nie lada zjawiskiem. Przecież my codziennie molestujemy zapracowanych startupowców, by opowiedzieli o swoim projekcie, pracy, osiągnięciach. Oni naprawdę nie czują potrzeby nawiązywania relacji z mediami.
  • W poprzednim roku mieliśmy możliwość rozmawiania z wieloma zespołami biorącymi udział w "akcelera-schoolo-kubatorach". Tam naprawdę niewiele osób wie "po co? jak? i co dalej?". Przygotowanie odpowiedzi dotyczącej fundamentów wizji to przecież podstawa. Prawdę wyśpiewał Łona - "to nie jest pokolenie odpowiedzi".
  • Biorąc pod uwagę to, że w tej chwili w Polsce siedzi nad swoimi projektami przynajmniej kilkaset zespołów, a my w kółko posługujemy się tymi samymi studiami przypadków ciekawej promocji startupów, które m.in. opisuje ostatnio Mediarun - wygląda to marnie.
  • Jakiś czas temu pisałem o pitchowaniu i prezentacjach, więc tylko odeślę do tamtego tekstu.
  • No i ten konkurs…

Co robią w tym czasie najlepsi? Znajdują czas, formułę i format, za pomocą których docierają do nas przy różnego rodzaju okazjach. SaveUp "pyka foteczki", o których przy porannej kawie czyta cała branża. Wojna czy afera bez raportu z Brand24 to rzadkość. Konrad Latkowski jest wszędzie i zna wszystkich - networking to ogromna siła. GoDeala cyklicznie dostarcza nam branżowych ciekawostek w swoich infografikach. Więc można.

A może przez siedem ostatnich dni zaleje nas fala zgłoszeń, a ja wszedłem w buty złego proroka? Oby, Samojlik, oby.


Michał Samojlik

Od 2003 roku związany z branżą internetową. Rozpoczynał jako grafik i projektant interfejsów webowych. Następnie założył agencję interaktywną Autentika, którą prowadzi po dziś dzień. Przez ostatnie kilka lat zaangażowany w wiele internetowych startupów: Goldenline, Navigeo, Gover, Jak Elvis, Admatik, Szukajauto, Misspolski.pl, Myguidie.com. Aktualnie pracuje nad Hotprice.pl. Pomysłodawca MamStartup.pl.

Komentarze (0)