W ramach zawieszonej marki BrandStyle, często dostaję maile w sprawie obsługi PR dla różnych firm i marek. I jedna moja odpowiedź zadziwia wszystkich nieustająco.

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

Nauczyłem się już nawet uprzedzać na spotkaniu czy w mailach, że na pewno wiem co mówię i mówię to dla dobra klienta. Według mnie, zawsze powinno się mieć w teamie kogoś od PR-u, zamiast zlecać całość na zewnątrz. Wzbudzam tym zaskoczenie, bo deklaruję, że wolę kogoś wyszkolić w kilka miesięcy, niż samemu realizować umowę na pół roku czy rok.

Ale z czego to się bierze? Aby zostać pro gamerem w Quake'a czy Need For Speeda trzeba zrozumieć świat, w którym się porusza. Poznać i wykorzystywać fizykę jaka obowiązuje w danym wirtualnym świecie. Dzięki temu ci najlepsi wiedzą, gdzie można nie zahamować, odbić się od bandy, a i tak nie stracić.

Tak samo jest z PR-em. Najważniejszym orężem jest według mnie wiedza o firmie, produkcie, marce, pracownikach i konkurencji. Tylko ktoś, kto rozumie „fizykę” swojej branży może sprawnie analizować działania konkurencji i ich medialność oraz planować działania, które zainteresują grupę docelową. 

Jestem ogromnym przeciwnikiem stwierdzenia, że „dobry PR-owiec dzisiaj promuje ziemniaki, a jutro statki kosmiczne”. Bez znajomości produktu i rynku każde działanie może narazić firmę na śmieszność. Bo to, co dla mnie jest odkrywcze, dla zainteresowanych tematyką może być wtórne lub laickie. 

Zaraz, zaraz. Ale przecież nie każdy ma fajne pomysły, nie każdy umie pisać newsy, wpisy na bloga, a przede wszystkim nie każdy ma kontakty do mediów! Zgadzam się z tym w 100%. Jednak z mojego doświadczenia wynika, że szybciej można wyrobić kontakty i wczuć się w pisanie niż zarazić kogoś pasją do danego tematu.

Kilka razy udowodniłem już, że jeśli poprosimy pasjonata o opisanie danego tematu, może o nim mówić i pisać bez końca. Ważne jest, aby pokazać mu, jak powinien wyglądać news, jakie szczegóły pomijać, a jakie informacje uwypuklać. I nagle okazuje się, że z 2 stron tekstu powstaje spójny news o nowej serii czapek z rzadko spotykanej tkaniny.

Ktoś, kto rozumie fizykę branży, łatwiej może odnosić zwycięstwa. Ktoś, kto męczy się przy każdej akcji czy wpisie, na dłuższa metę nigdy nie będzie tak skuteczny. Do tego prawdopodobnie szybciej upomni się o większą kasę lub szybciej odejdzie, szukając mniej wymagającego zajęcia. Choć to oczywiście tylko moje zdanie.

Konrad ‘ksy’ Latkowski z internetem związany od 10 lat, za to zaledwie 1,5 roku z branżą startup. Od 2010 współtwórca systemu Manubia.pl. Fan social media i Scuderii Ferrari. Niedoszły kucharz i dziennikarz. Współtworzył serwis DVA.pl, obsługiwał i wprowadzał do Polski m.in. marki iriver, Cowon, MPstore, VEDIA. Miłośnik networkingu, czego efektem jest serwis EventCookie.

 

Komentarze (0)