Przez długi czas broniłem się przed ocenianiem innych startupów. Jednak chyba czas na pierwszy wyjątek, który też nie będzie o samym projekcie, a o jego komunikacji.

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

Każdy, kto mnie zna choć troszkę wie, że skromny nie jestem. Motto mojego bloga „najwięcej o skromności mówią ci, którzy boją przyznawać się do porażek, dlatego nie chwalą się też sukcesami" przyświeca mi od dawien dawna w moich działaniach, często sprzecznych z zasadami „dobrego PRu".

Tak, jestem świadom, że w kontekście tego tekstu, o mnie i moich projektach można by napisać wiele. Jednak tak sobie patrzę na komunikację wielu projektów i zapala mi się lampka - „coś jest nie tak". I tak milczałem sobie z tą świecącą się lampką, aż pojawiło się Taxi5 i zmotywowało mnie do napisania tego tekstu.

Doskonale rozumiem pewność siebie i „zahaczanie" konkurencji jako sposób na promocję czy generowanie buzzu. Dość ciekawym przykładem może być tutaj Brand24 i działania Michała Sadowskiego, który bezpośrednio zachęcał do „porównania konkurencyjnych serwisów i przekonania się, że B24 jest najlepsze". Sądzę, że było to skuteczne. Nie atakował, ale nie wprost sugerował, że jest najlepszy. I fajnie. Mniej fajnie, według mnie, wygląda sprawa tak jak ta poniżej:

W moim odczuciu, nazywanie się liderem rynku w wywiadzie u Przemka, brzmi dość zabawnie. Dlaczego? Ot dlatego, że szybkie wyszukanie mówi, że aplikacji na iOS brak, a wersja z Google Play została pobrana między 100 a 500 razy. WOW... Oczywiście można założyć, że autorowi tych słów chodzi o dostępność korporacji w aplikacji. Jest ona faktycznie imponująca zarówno w ilości oferowanych miast (ponoć 13), jak i taksówek (ponoć 2300). Tylko co z tego, skoro mało kto z tej aplikacji korzysta? To, że wyprodukuję najwięcej telefonów na świecie nie znaczy, że jestem liderem rynku telekomunikacyjnego...

Bezpośrednia konkurencja Taxi5, o której sami wspominają – iTaxi – ma mniejszą bazę taksówek i miast, ale pobrań 20 razy więcej. Czyli są liderem? Szybkie przejrzenie Google Play (trzymam się platformy Andorid) pokazuje, że nie. Wychodzi na to, że liderem jest aplikacja Taxity. Ma ogromną bazę numerów taksówek w wielu miastach Polski. Od pewnego czasu oferuje zamawianie taksówek przez telefon, a do tego Taxity pobrano już między 10 a 50 tysięcy razy.

Tak zwana „propaganda sukcesu" to niby nic złego. Jednak przed napisaniem tego tekstu postanowiłem zapytać kilka osób, jak odbierają taką butność. I każdy nawet bez podpowiedzi wiedział o kogo mi chodzi. Nie wątpię, że Taxi5 może znaleźć swoje miejsce na rynku, mimo dla mnie kilku braków (np. nie wiem ile zapłacę za przejazd). Ale drogie Taxi5 – nie ma co mówić, że jest się najlepszym. Po prostu pokażcie, że nimi jesteście, bo póki co mimo, że nie testowałem żadnej w powyższych aplikacji, to o Waszej appce nie można poczytać lub usłyszeć zbyt wiele dobrego. A od powtarzania, że jest się liderem niestety nie staniecie się nim...

PS A tak swoją drogą, to mam takie poczucie, że ani ilość pobrań, ani ilość korporacji nie powinna świadczyć o tytule „lidera". Najważniejszym wskaźnikiem powinno być ile osób faktycznie korzysta z aplikacji, a co za tym idzie ile się zarabia.

Konrad ‘ksy’ Latkowski

Z internetem związany od 10 lat, za to zaledwie 1,5 roku z branżą startup. Od 2010 współtwórca systemu Manubia.pl. Fan social media i Scuderii Ferrari. Nie doszły kucharz i dziennikarz. Współtworzył serwis DVA.pl, obsługiwał i wprowadzał do Polski m.in. marki iriver, Cowon, MPstore, VEDIA. Miłośnik networkingu czego efektem jest serwis EventCookie.

Komentarze (0)