I co z tego, że masz dobry pomysł, kompletny zespół i zbudowałeś świetny produkt? Nie pomoże Ci nawet sprzedaż, jeśli popełnisz błąd przy wyborze prawnika i księgowej.

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

Dobra, dobra - przesadzam. Robię to specjalnie, bo wierzę, że tego jednego błędu możecie nie popełnić, czytając ten artykuł. Na rynku nie brakuje usług księgowych ani prawniczych. Biur, kancelarii, pojedynczych specjalistów jest od zatrzęsienia. Omijaj jednak tych, którzy nie mają solidnego doświadczenia w firmach technologicznych.

Z własnego doświadczenia wiem, że kłopoty związane z papierologią (do tego jednego worka wrzucam oba zagadnienia) są chyba najbardziej upierdliwą ścianą jaka czeka na młodego przedsiębiorcę. Wyposażony w wiedzę na temat marketingu, IT, sprzedaży czuje się zupełnie bezradny w starciu z niuansami buchalterii i kodeksów. Perspektywa spędzenia czasu na analizowaniu PIT-ów, VAT-ów siódmych czy innych ustępów, działa na mnie paraliżująco.

Ot choćby temat praw autorskich. Księgowa, mądra, ale starsza już kobieta, przez parę miesięcy przyswajała wiedzę "czym jest projekt internetowy, widget, baner, CMS, szablon XHTML/CSS". To nie deska w magazynie, którą można policzyć i zaprotokołować. My tutaj handlujemy wartościami niematerialnymi i prawnymi. Zamieszania było z tym co niemiara.

Potem przyszedł czas na cuda typu PayPal, SMSy premium, wpłaty zagraniczne, świadczenia wzajemne, powierzchnia reklamowa. Wyplątywaliśmy się z tego tygodniami. Przez chwilę nawet analizowaliśmy sposób oddania pieniędzy z płatnych SMSów… Szaleństwo! Człowiek kombinuje jak tu zarobić, ściągnąć użytkowników, zwiększyć konwersję, a na koniec dnia okazuje się, że nabrał pieniędzy, których nijak nie idzie zaksięgować.

Podobnie z prawnikami. Nie żartuję mówiąc, że obecna umowa to siedemnasta wersja zasad współpracy z naszymi klientami. Uczyliśmy się ich równocześnie z naszą kancelarią. Straciliśmy niestety masę czasu i pieniędzy, popełniając kolejne małe błędy. Uczenie się na własnych wpadkach jest kosztowne.

Do współpracy wybrałem te, a nie inne firmy, bo były tanie. Tak przynajmniej myślałem parę lat temu. Okazało się jednak, że prócz rzeczywiście niskich kosztów miesięcznych mam dodatkowe straty. Można było ich uniknąć inwestując nieco więcej na samym początku.

PS Jeśli macie księgowych lub prawników, którzy wiedzą o co chodzi w e-biznesie, to pomóżcie koleżankom i kolegom, dzieląc się namiarami w komentarzach. Trzeba sobie pomagać, nie?

Michał Samojlik

Od 2003 roku związany z branżą internetową. Rozpoczynał jako grafik i projektant interfejsów webowych. Następnie założył agencję interaktywną Autentika, którą prowadzi po dziś dzień. Przez ostatnie kilka lat zaangażowany w wiele internetowych startupów, m.in.: Goldenline, Jak Elvis, Szukajauto, Myguidie.com, Hotprice.pl. Pomysłodawca i właściciel serwisów MamStartup.pl (przedsiębiorczość internetowa) oraz NowyMarketing (marketing internetowy).

Komentarze (0)