Ten wpis chciałem poświęcić konferencjom, w których uczestniczyłem. Na początku przedstawię kilka pozytywnych rzeczy dotyczących TechCruncha, a na końcu przejdę do tego jakich eventów lepiej unikać by nie tracić pieniędzy.

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

TechCrunch

Najważniejszym punktem zwrotnym całego wyjazdu okazał się TechCrunch Distrupt w SF. Wyjeżdżając zastanawiałem się czy nie zaprezentować się na miejscu wykupując swój stolik. Ceny były za wysokie więc zrezygnowałem. Za namową znajomych zdecydowałem się zaryzykować i kupić bilet standardowy. Na całe szczęście kilka osób, które poznałem współorganizowało event i przekazali mi kod zniżkowy upoważniający do zakupu biletu za 300 dolarów. W dalszym ciągu nie było to mało, ale ostatecznie było warto. Pierwsze 3 godziny spędziłem słuchając różnych prelegentów, a że nie mówili nic odkrywczego zacząłem żałować zakupu. I tutaj pojawiła się pierwsza lekcja.

Lekcja 1 - zamiast słuchać, rozmawiaj

Na takich eventach nie ma co siedzieć na sali i słuchać ludzi, niezależnie od tego jakich sukcesów nie osiągnęli. Lepiej skupić się na tworzeniu własnego success story. Prezentacje prelegentów można przejrzeć po powrocie do domu wchodząc na techcrunch.com. Poza pierwszymi 3 godzinami pozostałe 3 dni chodziłem między stolikami firm wystawiających się, rozmawiając z konkurencją, partnerami i ciągle wyszukiwałem ludzi z kluczowym słowem na plakietce "Venture", "Capital" czy "Partner". Po trzech dniach miałem 100 wizytówek, do przeróżnych funduszy inwestycyjnych. Jedni mniej zainteresowani, inni bardziej. Ze stu osób, od których wziąłem wizytówki, 10 okazało się zainteresowanych pomysłem, wśród nich 5 inwestuje na właściwym dla nas poziomie i z nimi udało mi się odbyć rozmowy telefoniczne czy zjeść lunch. Pytanie dlaczego skuteczność 5-10%? Wszystko zależy od tego kogo poznamy. Niektóre fundusze wchodzą na poziomie minimum dwóch milionów dolarów - dla nich jesteśmy stanowczo za mali, inne inwestują tylko w B2B. Kolejne mają uprzedzenie do edukacji, następne mają w swoim portfolio już wystarczająco firm tworzących gry mobilne, a jeszcze inne obecnie nie inwestują.

Lekcja 2 - nie wystawiaj się

Rozmawiając z wieloma przedstawicielami startupów, które się wystawiały, dało się odczuć, że ich twórcy byli mocno zawiedzeni. Spodziewali się czegoś więcej. Jedną z takich firm była MyWebzz.com z Poznania, z którą miałem przyjemność odrobinę rozmawiać. Jak chłopacy przyznali "Jeśli się wystawiasz, to ludzie wybierają Ciebie. Uczestnicząc w konferencji to Ty jesteś w roli wybierającego dzięki czemu możesz lepiej wykorzystać czas". Uważam, że ta zasada ma zastosowanie w przypadku większości firm, ale na pewno nie wszystkich. Firmy hardwareowe były zadowolone, ale one nie muszą pitchować swojego produktu, wystarczy go pokazać.

Lekcja 3 - nigdy nie wiesz kiedy spotkasz kogoś ważnego dla Ciebie

Choć mi samemu było ciężko cały czas z kimś rozmawiać to uważam, że jest to jedna z ważniejszych lekcji jaką osobiście wyciągnąłem. Na tego typu konferencji coś takiego jak zmęczenie i znudzenie nie może zaistnieć. W pewnym momencie po całym dniu rozmów byłem już naprawdę wyczerpany i jedyne o czym marzyłem to pójść do domu. Postanowiłem jednak, że porozmawiam z jeszcze jedną osobą.

Rozejrzałem się wokół i nagle widzę kogoś w bluzie Angry Birdsów. Pierwsza myśl jaka mnie naszła to: Może on stworzył Rovio? Druga myśl: Ale o czym mam z nim rozmawiać? Nasz projekt nie ma nic wspólnego z Rovio. Podszedłem i zacząłem rozmawiać z Peterem Vesterbackiem, który choć nie założył Rovio to jest odpowiedzialny za sukces Angry Birdsów. Rozmawialiśmy o Startup Saunie i z niewinnej rozmowy wyklarowała się 30 minutowa dyskusja na temat tego co robimy, bo Rovio też widzi ogromną szansę w edukacji. Była to najbardziej mobilizująca rozmowa ze wszystkich jakie tam odbyłem. W którymś momencie zapytałem "Dlaczego aż tak się wypytujesz? Chcesz nas kupić czy zainwestować?". Na to Peter odparł: "A co wolisz? Możemy zrobić jedno albo drugie". Oczywiście była to tylko rozmowa jakich wiele, ale umówiliśmy się na Lunch, wymieniliśmy kilkoma mailami i powoli kontynuujemy naszą przygodę z Rovio.

Inne konferencje

Niestety nie wszystkie konferencje są tak znakomite i obfitują w dużą liczbę ludzi sukcesu. Jedną z konferencji tego typu jest Life 3.0. Amerykanie zdają sobie sprawę, że co miesiąc do Doliny przyjeżdża nowa fala startupów i potrafią na nich dobrze zarobić. Wspomniana konferencja to miejsce, gdzie możemy wystawić się i mieć możliwość zaprezentowania swojego pomysłu przed inwestorami z Doliny Krzemowej. Za taką przyjemność startupowcy płacą 500 dolarów i mają możliwość porozmawiania z aż .... czteroma inwestorami. Co gorsza tylko 3 najlepsze startupy ze wszystkich, które zapłacą mają taką możliwość. Na jakiej zasadzie następuje ich wybór? Na podstawie głosów zwykłych zwiedzających takich jak ja. Czy wybrane zostały najlepsze startupy? Na pewno nie pod względem biznesowym. Wygrały te, które były w centrum sali konferencyjnej i te, które wzięły ze sobą hostessy.

Uwierzcie mi, że większość przedstawicieli startupów nie była zadowolona po konferencji. VCtaskforce, to kolejna tego typu konferencja. Za możliwość pitchowania przed czteroma inwestorami płacimy 150 dolarów. Tutaj przynajmniej mamy pewne miejsce. Gorsze jest jednak to, że kiedy zaczynasz z nimi rozmawiać okazuje się, że reprezentują fundusze, które nie mają już pieniędzy albo inwestują na dużo wyższym poziomie z czego nie skorzysta żaden ze zgromadzonych startupów. Choć imprez w Dolinie Krzemowej jest mnóstwo, to niestety duża część z nich może być dla nas bezużyteczna. Z tego względu, jeśli teraz mam zapłacić powyżej 100 dolarów za bilet na dany event, przemyślę to dwa albo trzy razy.

W następnej części opiszę czego można nauczyć się z rozmów z konkurencją. To była dla mnie jedna z najważniejszych lekcji podczas pobytu w Dolinie Krzemowej. Publikacja w środę.

Michał Karmiński, EduKoala

Młody przedsiębiorca, pełniący obecnie funkcję CEO EduKoali. Pierwszą firmę otworzył w wieku 16 lat. Prowadzi kilka firm z branży internetowej, ale poniósł też wiele porażek. Nadal tworzy startupy, a obecnie wraz z zespołem EduKoali bierze udział w akceleratorze Startup Sauna. Projekt EduKoala zgarnął większość nagród podczas Startup Weekend Warsaw.

Komentarze (0)