Czy na kopiowaniu potentata w branży da się zarobić? Zdecydowanie tak. Zjawisko to znane jest od setek lat i jak widać przynosi korzyści. Działając prawie identycznie jak główny konkurent można odnieść sukces, czego dowodem są poniższe przykłady.

Główna grafika artykułu RyanMcGuire

Na pierwszy ogień idzie Ozon.ru, czyli jak mówi sama pomysłodawczyni startupu Maelle Gavet Amazon of Russia. Startup działa od 1998 roku i dzięki niemu możemy kupić takie przedmioty jak: książki, filmy, albumy muzyczne, oprogramowanie, elektronikę itp. Od momentu istnienia ta platforma e-commerce została wsparta finansowo kwotą 121 milionów dolarów. Co ciekawe rozrasta się w podobnym tempie do Amazonu. W lutym 2012 roku twórcy startupu kupili sklep Sapato, zwany Zappos of Rusia. W tym miejscu należy przypomnieć, że trzy lata wcześniej podobny ruch wykonał Amazon, kupując Zappos za prawie 900 milionów dolarów. Zgodnie z ideologią ekspansji Ozon.ru, powstały też pokrewne serwisy w grupie, takie jak: O-Courier.ru oraz Ozon.travel.

Dochody z tego biznesu są godne podziwu. Jak podaje TechCrunch w kwartale od maja do sierpnia 2012 roku, dochód ze sprzedaży wyniósł 12,8 miliarda dolarów. Statystyki wykazują również, że w tej kopii Amazona jest zarejestrowanych aż 11,1 miliona użytkowników. Co ciekawe we wrześniu 2011 roku, kiedy pierwszy raz wspomnieliśmy o tym startupie, w Ozon.ru zarejestrowanych było tylko 600 tysięcy użytkowników. Jak widać Ozon rośnie w siłę i nie straszna mu konkurencja.


Czy na kopiowaniu potentata w branży da się zarobić? Zdecydowanie tak. Zjawisko to znane jest od setek lat i jak widać przynosi korzyści. Działając prawie identycznie jak główny konkurent można odnieść sukces, czego dowodem są poniższe przykłady.

Kolejnym biznesem w naszym zestawieniu jest niemiecki startup Wimdu, dzięki któremu możemy wynająć pokój w dowolnej miejscowości na świecie. Wimdu jest prawie identyczną kopią pierwowzoru, czyli popularnego Airbnb. W startup z Berlina dwa lata temu zainwestowano 90 milionów dolarów. Według udostępnionych informacji w serwisie zarejestrowanych jest 100 tysięcy użytkowników, którzy mogą skorzystać z 150 tysięcy oferowanych kwater.

Przyciągać użytkowników może bezpłatne, oferowane przez Wimdu ubezpieczenie wynajmowanych kwater w wysokości 500 tysięcy euro. Dla porównania pierwowzór startupu ubezpiecza wynajmowane mieszkania na kwotę 50 tysięcy dolarów. Idąc dalej statystykami o kilkadziesiąt długości Airbnb wygrywa z europejskim konkurentem na zasięg. Dzięki serwisowi z San Francisco zarezerwowano ponad 10 milionów noclegów, dodano ponad 300 tysięcy ofert w aż 192 krajach. Ponadto Airbnb odwiedziło podobno 600 milionów użytkowników. Oba serwisy mają polsko języczną wersję, ale ta z Wimdu jest słabo przetłumaczona.

Warto zaznaczyć, że mimo znacznie mniejszego zasięgu ostatnimi czasy wzrósł miesięczny dochód Wimdu z wynajmu pokoi. Jak czytamy na stronie startupu, w marcu 2012 roku wyniósł aż 5 milionów euro.


Czy na kopiowaniu potentata w branży da się zarobić? Zdecydowanie tak. Zjawisko to znane jest od setek lat i jak widać przynosi korzyści. Działając prawie identycznie jak główny konkurent, można odnieść sukces, czego dowodem są poniższe przykłady.

Nadal pozostajemy w Niemczech. Tym razem pod lupę bierzemy GLOSSYBOX, czyli startup subskrypcyjny, który kojarzony jest z Birchboxem. W historii powstania GLOSSYBOXu i we wcześniej wspomnianym Wimdu występuje niemiecki inkubator startupów Rocket Internet.

W startup od początku istnienia zainwestowano 72,3 milionów dolarów. Na początku 2012 roku w celu łatwiejszego zdobycia zasięgu, pomysłodawcy kupili francuską platformę działającą na podobnych zasadach, MonCoffretBeaute. Twórcy chwalą się, że z ich biznesu skorzystało ponad 200 tysięcy użytkowników. Pod koniec ubiegłego roku ogłosili też, że wysłali dwumilionową paczkę z próbkami produktów. Z GLOSSYBOXa korzystać mogą mieszkańcy 16 państw.

Przewagą pierwowzoru niemieckiego startupu są oferowane produkty. Dzisiaj możemy zamówić zarówno subksrypcję z produktami dla płci pięknej jak i dla mężczyzn, czego nie oferuje GLOSSYBOX. Birchbox przegrywa jednak o kilkanaście długości zasięgiem. Zamówić subskrypcję z tego startupu mogą wyłącznie mieszkańcy USA.

Ciekawie zapowiada się walka pomiędzy tymi konkurentami. Startup z Niemiec ma znacznie większe wsparcie finansowe (przypominam, otrzymał dotychczas 72,3 miliona dolarów dofinansowanie). Birchbox został wsparty "tylko" 11,9 milionami dolarów. Czy pieniądze to wszystko?

Osobiście nie mam nic przeciwko kopiowaniu biznesów, choć słyszałem głosy, że to nieetyczne. Męczy mnie jednak jedna (chyba jeszcze nie pisana) zasada, która może zaważyć o losach takich startupów. Jak nie widać różnicy, to po co... tu wracać.

Komentarze (0)