Dolina Krzemowa jest oddalona od nas mniej więcej o 14 godzin podróży samolotem. To tyle samo co dla turystów z Gdańska przejażdżka pociągiem super klasy do Zakopanego. Wliczyłem w to serie opóźnień na trasie i co najmniej jedną awarię składu. Czy warto jednak pokonać tą drogę?

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

fot. Fotolia

Prawdziwa zabawa dopiero się zaczyna jak wysiądziemy z samolotu i przejdziemy kontrole graniczną. Dopiero później możemy sobie powiedzieć: Jestem w SF Bay Area, jestem w Dolinie.

Po co przyjechałem do Doliny Krzemowej?

  1. Pozwiedzać, zobaczyć jak żyją ludzie, pochodzić po parkach i stąpać po piasku spoglądając na ocean… Jeśli w to uwierzyłeś, to w tym miejscu możesz skończyć czytać ten artykuł i przenieść się na TravelAdvisor
  2. Poznać ludzi, zobaczyć jak pracują, zdobyć relacje z mentorami, inwestorami oraz prawnikami. Gratulacje, wstępna rekrutacja zakończyła się pomyślnie i z chęcią zapraszam do dalszej części materiału.

Na podróż do Doliny wybraliśmy się w składzie: Krzysztof Kowalczyk (HardGamma), Magda Kowska (GammaRebels), Arek Kwoska (KnowledgeHives) i Marcin Zabielski (Hedgehog). Chcieliśmy sprawdzić chyba tylko to czy rzeczywiście warto tu przyjeżdżać i czy Dolina Krzemowa jest w stanie pomóc firmie we wzroście.

Rozpoznanie rynku i pracownicy

Stany Zjednoczone to ogromny rynek. Na tyle duży, że inwestorom nie przeszkadza to, że chcemy być nastawieni na rynek lokalny. Dlaczego? Ponieważ tu lokalny oznacza obejmujący 300 milionów ludzi. Ta lokalność też nie ułatwia nam życia. USA to nie Polska, rynek inny, kultura inna, zasady funkcjonowania tak jakby też inne.

Kiedy o tym myślę, to mam w głowie jeden przykład, który słyszę codziennie od kilku dni od Marcina Zabielskiego z funduszu Hedgehog : “Monster kiedy wchodził do polski wydał zyliony dolarów na bycie lepszym od Pracuj.pl – i kto dziś rządzi na rynku w naszym kraju?”

Nie ma co daleko szukać. Ebay miał ten sam problem z Allegro. Kluczowe jest więc trafienie na odpowiedni rynek i ludzi, którzy go rozumieją – tutaj warto pokusić się o zatrudnienie kogoś z lokalnego rynku i skorzystać z konsultacji.

Dotychczas poznałem jedną organizację, która świadczy usługi związane z badaniem rynku USA dla firm zainteresowanych wejściem swojego produktu. Jest nią US Mac. Przy tej instytucji działa również Polish Valley Acceleration Center reprezentowane przez Beatę Adamczyk, która organizuje przedsięwzięcia skupiające firmy z naszego kraju szukające informacji o Stanach Zjednoczonych. Organizowane są również spotkania i programy szkoleniowe. Najbliższy nosi nazwę “10 dni na start” – polecam poszukać organizacji na Facebooku.

Przestrzeń do pracy

Nie jesteśmy pierwszym narodem napływowym do Doliny. Ktoś już wcześniej wpadł na pomysł, że jest to przestrzeń, którą należy zagospodarować. Znajdziemy więc w okolicy wiele miejsc, gdzie możemy w kreatywnym środowisku popracować i poznać nowe osoby, w tym potencjalnych inwestorów. Ja odwiedziłem takie huby jak:

Hacker Dojo

Plug and Play

Yetizen

Runway

Spotkania

Przyjechałeś tu i nie znasz nikogo? To może zmienić się zaledwie w ciągu kilku godzin! Wystarczy wejść na MeetUp czy na EventBrite i poszukać wydarzeń w okolicy San Francisco. Warto zaznaczyć imprezy w promilu 50 mil, tak by objąć Palo Alto i Mountain View. W tych miastach dzieje się tak dużo każdego dnia, że nie sposób wybrać jednego wydarzenia. Największe firmy organizują wykłady i hackathony. Inwestorzy zapraszają projekty do konkursów pitchowania. Wiele osób niezależnie tworzy spotkania tematyczne. Tak wygląda właśnie magia Doliny Krzemowej i środowiska stworzonego wokół niej.


Dolina Krzemowa jest oddalona od nas mniej więcej o 14 godzin podróży samolotem. To tyle samo co dla turystów z Gdańska przejażdżka pociągiem super klasy do Zakopanego. Wliczyłem w to serie opóźnień na trasie i co najmniej jedną awarię składu. Czy warto jednak pokonać tą drogę?

Każdą lukę w kalendarzu zapełniamy spotkaniami z inwestorami, mentorami i prawnikami. Czasem niestety wymaga to głębszego wytłumaczenia gdzie leży Polska i dlaczego nie wyglądamy jak Azjaci skoro nasz kraj leży w Azji. Nie jest to jednak przeszkoda, której nie da się przeskoczyć i nie ma osoby, której nie da się przekonać, że jesteśmy najlepsi.

Nie tylko na spotkaniach i wydarzeniach startupowych dzieje się dużo. Wszędzie czyha na nas szansa na poznanie kogoś interesującego. W kawiarniach, w okolicy znajdziesz na pewno wiele startupów i inwestorów. Warto więc wejść i porozglądać się. Może akurat uda się z kimś porozmawiać.

W przypadku takich wypraw jedyne przykazanie to otwartość. Amerykanie nie mają problemów z podejściem do Ciebie i rozpoczęciem rozmowy, a Ty? No cóż, sława i sukces ma swoją cenę, czasem trzeba się przemóc i czegoś nauczyć.

Działasz asekuracyjnie – znaczy tutaj, że nie działasz w ogóle

Każde spotkanie kończymy tzw. follow-upem, czyli odnalezieniem w portalu LinkedIn osoby, z którą właśnie rozmawialiśmy. To podstawa do budowania relacji i kontaktowania się w przyszłości z nowym znajomym.

Pracownicy

Rynek rośnie, doświadczeni ludzie się przemieszczają i często nie mieszkają w naszej okolicy, ale dalej są w stanie dla nas pracować. Do łączenia takich osób z firmami powstał serwis oDesk. Podczas wyjazdu mieliśmy okazję spotkać się z przedstawicielami tej firmy, którzy wprowadzili nas w ten ogromny rynek rekrutacji niezorientowanej geograficznie. Polecam wypróbować oDesk szczególnie firmom, które działają w ramach BizSpark – otrzymacie wtedy $100 do wykorzystania na dowolną pracę dla dowolnej osoby za darmo.

Jakbym miał podsumować całą wyprawę, to zrobiłbym to tak jak na poniższym zdjęciu.

I pamiętajcie, tu ciągle ktoś upada i ciągle powstaje coś nowego. Decyzja czy podejmujecie się wyzwania należy wyłącznie do Was. Jesteś Sprite czy pragnienie?

Marcin Borecki

Przedsiębiorca, Konsultant, Trener i programista. Cztery lata pracował jako architekt oprogramowania w wiodących projektach dla firm ubezpieczeniowych z całego świata, lecz wszystko porzucił dla pasji do tworzenia innowacyjnych rozwiązań mobilnych. Twórca platformy PlaceChallenge, służącej do budowania rozgrywek gier terenowych. Zwycięzca Warsaw Startup Weekend – Kategoria Publicznosć, New Europe Venture Contest, przedstawiciel Polski na konkursach w Słowenii i Wielkiej Brytanii jako jeden z 20 najlepiej rokujących projektów internetowych w Europie.

Komentarze (0)