W tym wpisie chciałbym podzielić się pięcioma pozostałymi lekcjami, jakie wyciągnęliśmy z pobytu w Dolinie Krzemowej. Dowiecie się z niego dlaczego 66% przedsiębiorców, którzy odnieśli sukces za pierwszym razem, poniesie porażkę, co łączy krowę, Big Data oraz e-commerce i dlaczego „one night stand” nie działa w Dolinie Krzemowej.

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

fot. Fotolia

6. Krowa i Big Data, czyli opowiedz historię i wyróżnij się

Podczas imprezy Blackbox Connect zespoły spoza USA miały szansę zaprezentować swoje startupy. Uwagę wszystkich zwrócił reprezentant Włoch, który swoją prezentację zaczął od przytoczenia pewnej anegdoty.

W jego stronach panuje przekonanie, że zwracając się po imieniu do krowy, ta daje więcej mleka. I to właśnie robimy dla e-commerce’u: analizujemy zachowania użytkowników Facebook’a w Twoim sklepie internetowym, dzięki czemu zapewnisz im spersonalizowaną ofertę i obsługę. Nie wdawał się w więcej zbędnych szczegółów a swoją prezentację zakończył „we help you milk your cash-cows better” pokazując t-shirt z namalowaną krową.

Po tej prezentacji:

  • zapamiętałem go („to ten śmieszny gość od krowy”)
  • wiedziałem czym się zajmuje („Big Data dla e-commerce’u”)
  • wiedziałem co robi i jaką wartość dostarcza jego startup („moi klienci będą więcej kupować, bo dostaną spersonalizowaną ofertę”)
  • byłem zaciekawiony („Hej stary, jak Wy to robicie? Powiedz coś więcej”)

Każdy startup ma dostarczać wartość lub rozwiązywać problem, który mają prawdziwi ludzie z krwi i kości. Dlatego staraj się opowiedzieć nawet najprostszą historię (jeśli nie masz jej, zmyśl) i nie bój się, że zabrzmi to zbyt prosto. Barokowy styl pokroju „Nasza firma dostarcza wyspecjalizowane i w pełni zautomatyzowane rozwiązania z zakresu HW/SW pozwalające na optymalizację procesów biznesowych w sektorze e-usług” zostaw na wnioski unijne.

7. One night stand nie działa w Dolinie Krzemowej

One night stand to sytuacja, w której jednorazowy wieczór z poznaną w klubie osobą kończy się śniadaniem o poranku, bez perspektywy dalszych posiłków. Przekładając to na realia biznesowe i inwestorskie: nie da się przyjechać do Doliny Krzemowej na 2 tygodnie i pozyskać inwestora bez zbudowania wcześniej relacji.

W USA niezwykle ważne są kontakty (nie mylić z kolesiostwem i nepotyzmem) i renoma, bo inwestorzy inwestują w dużej mierze w zespół. Kevin Systrom (twórca Instagrama) otrzymał 250,000$ inwestycji, zanim cokolwiek jeszcze zbudował. Nie bez znaczenia pewnie pozostaje fakt, że Systrom pracował wcześniej w Google.

Do spotkania z kolejnym inwestorem Marc’iem Andreessenem również doszło przez znajomego, z którym Systrom znał się z czasów Google’a i który w tym czasie pracował w funduszu Andreessen Horowitz. Jeśli jesteś spoza Doliny i myślisz o pozyskaniu tamtejszego kapitału, musisz tam pobyć kilka miesięcy, dać się poznać i najlepiej mieć już naprawdę dobrą trakcję (płacących klientów w przypadku B2B lub kilka milionów użytkowników).


W tym wpisie chciałbym podzielić się pięcioma pozostałymi lekcjami, jakie wyciągnęliśmy z pobytu w Dolinie Krzemowej. Dowiecie się z niego dlaczego 66% przedsiębiorców, którzy odnieśli sukces za pierwszym razem, poniesie porażkę, co łączy krowę, Big Data oraz e-commerce i dlaczego „one night stand” nie działa w Dolinie Krzemowej.

8. Nie daj się uśpić i pokochaj hejterów

W dniu wyjazdu mieliśmy bardzo ciekawe spotkanie z programistką, która pracowała m.in. w Microsofcie, Facebooku a obecnie pracuje w jednym z funduszy inwestycyjnych. Przed każdym słowem krytyki zapewniała nas, że to „nie jest słowo krytyki, tylko obawa i obszar, nad którymi powinniśmy się skupić”. Amerykanie są niezwykle mili i uprzejmi i nigdy nie powiedzą Ci, że Twój pomysł jest głupi i bez sensu. Szczególnie w środowiskach startup’owych, gdzie każdy robi coś, co wydaje się na pierwszy rzut oka dziwne („taki mikroblog, gdzie piszesz 140 znakowe posty”). Najgorsze co możesz więc usłyszeć to „oh, that’s interesting”, które często oznacza „obojętne mi to, wymieńmy się wizytówkami i spadaj”.

Nie daj się zwieść uprzejmości i szukaj tych, którzy znajdują dziurę w całym, narzekają i szczerze mówią, że Twój pomysł można o dupę rozbić. Jeśli robi to Amerykanin, to ma ku temu pewne powody i robi to dla Twojego dobra (a nawet jeśli się myli, będziesz miał tym większą motywację by pokazać mu w jakim był błędzie).

9. Nie bój się pisać do CEO, ale zrób research

Spośród wszystkich wysłanych wiadomości na LinkedIn, najczęściej odpisywali CEO i osoby wysoko postawione. Przykładem był Damien Patton, CEO firmy Banjo, która ma ponad 4 mln użytkowników i kontrakty podpisane z Twitterem, Facebookiem, Apple i Google. Damien odpisał mi, że chętnie mi pomoże i spotka się w sobotę po południu, bo w nocy przylatuje z konferencji w Barcelonie.

Dlaczego więc nieraz te wysoko postawione osoby odpisują a szeregowi pracownicy rzadko? Powody mogą być trzy:

  • Zależy im. CEO i twórcy startup’ów zdają sobie sprawę, że osoba, która się z nimi chce spotkać może być twórcą kolejnego Google’a czy Facebook’a i za kilka lat może zaowocować to ciekawą współpracą. Szansa jeden na milion, ale zawsze.
  • Coś za coś. W Dolinie panuje kultura pay it forward tzn. „ktoś mi kiedyś pomógł, ja pomogę Tobie i poświęcę swój czas, ale w zamian za coś”. Tym czymś może być ciekawa rozmowa czy nowe spojrzenia na problem, nad którym oboje się głowicie.
    By dostać się na spotkanie z jakąkolwiek osobą, zrób bardzo dokładny research na jej temat i znajdź punkty styczne (w naszym przypadku były to aplikacje mobilne i hiperlokalność), do których się odwołasz w mailu. Twój rozmówca odczuje, że nie wysłałeś takiego maila do 100 innych osób i będzie skłonny zainwestować swój czas, o ile w zamian za to też coś otrzyma: dowie się czegoś nowego lub pozna nowy punkt widzenia (tak, w Dolinie Krzemowej ludzie są bardzo żądni wiedzy, nawet wszechwiedzący CEO).
  • Jestem z Europy. Peter Berger (Director of Strategic Development w Tagged, wcześniej CEO w Topicmarks) zauważył, że wszystkie firmy w Stanach Zjednoczonych chcą prędzej czy później wejść na rynek europejski i nieraz szukają okazji, by porozmawiać z kimś, kto dostarczy im wglądu. Wykorzystaj to.

10. Nie będziesz Jeffem Bezosem

Nie chodzi o to, że nie zrobisz dziś 100 miliardowej firmy jak Jeff Bezos. Twórca Amazona zaczął swój biznes na podstawie chłodnej analizy dotyczącej rynku (nie, nie stała za tym romantyczna historia o miłości do książek). Marvin Liao, jeden z managerów Yahoo, z którym mieliśmy okazję się spotkać, zauważył, że było to możliwe 20 lat temu, gdy rynek internetowy był praktycznie pusty. Dziś bez pasji, wiedzy na temat swojej niszy i intuicji, nie uda Ci się wiele osiągnąć.

Marvin zauważył również, że 66% tych, którym udało się za pierwszym razem, ponoszą porażkę za drugim. Dlaczego? Po pierwsze, stają się zbyt pewni siebie i nie słuchają rad. Po drugie, inwestorzy obsypują ich zbyt dużą ilością pieniędzy, która usypia. Innymi słowy, szukaj rad u ludzi, którzy albo odnieśli porażkę albo zrobili już dwie firmy. Jeden sukces jest często tylko przypadkiem.

Co jest najlepsze w Dolinie Krzemowej? To, że żadna z powyższych lekcji nie jest jakąś niepodważalną prawdą i że w ciągu jednego dnia możesz spotkać ludzi sukcesu, którzy twierdzą zupełnie inaczej. Możesz więc czytać Blanka, Riesa i biografię Jobsa, ale nie ma formuły na przedsiębiorczość i sukces. Jedyne co naprawdę warto to wziąć się do roboty, szukać rad wśród innych ludzi i wypracować własną drogę. Będziesz kroczyć tą drogą ze świadomością, że i ona nie jest najwłaściwsza ;-)

Kamil Stanuch

Współtwórca aplikacji mobilnej Nearbox, która zdobyła nagrodę publiczności na Internet Beta 2012, a obecnie wraz z zespołem bierze udział w programie akceleracyjnym ACCELERATE. Rodowity Krakus, miłośnik Power Pointa, wielbiciel Excela i SPSSa, sceptyczny wobec tytułowania się "CEO". Do robienia notatek używa kartki papieru i ołówka.

Komentarze (0)