Wiem, pisałem już o tym nie raz. Ciągle jednak pewne grono osób powtarza jak mantrę, że Ci co robią biznes się nie spotykają i na konferencję nie jeżdżą. Ale może, akurat ktoś jest szczęśliwym człowiekiem i czasu liczyć nie musi?

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

fot. Fotolia | Autorem artykułu jest Konrad Latkowski

Pisałem nie raz, ale wrócę jeszcze raz z pełniejszą teorią. Po pierwsze sławne hasło „Less meetings. More doing". Zaskoczę pewnie znowu kilka osób, ale zgadzam się z tym hasłem w 100%. Owszem bywają okresy, że można odnieść wrażenie, że jestem wszędzie i ciągle. Od początku jednak w Manubii mam ten luksus, że role w firmie były znane i moją było właśnie budowanie networkingu oraz częściej sprzedaż.

Ten wałkowany ciągle temat networkingu to też ciężka sprawa. Gdzieś z tyłu głowy rozumiem argumentację, że twórcy tej czy tamtej firmy, 15 lat temu nie jeździli na konferencję, tylko zasuwali i walczyli o każdego klienta. I właśnie wychodząc z tego zrozumienia ja nalezę do tej grupy ludzi, która nie lubi błądzić gdy ktoś już jakieś ścieżki wydeptał. Jeśli ma doświadczenie i popełnił już wiele błędów, to ja chętnie z tej wiedzy i z tych odpowiednich szlaków skorzystam.

Branża startupowa czy szerzej e-biznesowa może pochwalić się całkiem zacnym portfolio wydarzeń. Czy jest sens bywać na wszystkich – nie. Na których warto bywać? Nie wiem, Każdy ma inne potrzeby i każdy swój własny cel.

Planując swoje wycieczki warto kierować się „konferencyjną inżynierią finansową”. Nazwę tę uknułem (a może zasłyszałem?) z Andrzejem Targoszem, któregoś wieczoru w Krakowie. Pod tym pojęciem zmieściliśmy krótką zasadę:

  • Zobacz kto będzie prelegentem podczas danej konferencji.
  • Popatrz kto był rok temu wśród gości.
  • Zastanów się kto będzie uczestnikiem spotkania.
  • Jak dużo będzie uczestników (od tego zależy szansa rozmowy z osobami będącymi na Twojej liście).
  • Spisz sobie pytania do osób, które mają tam być i stopień ich ważności dla Twojego biznesu (ile na tym zarobisz, co to przyśpieszy, jakie problemy może rozwiązać rozmowa).
  • Koszt konferencji to nie tylko bilet.
  • Policz ile kosztuje wejściówka, transport, nocleg w czasie imprezy (jedzenie i piwo w jej trakcie- same spotkania brzucha nie napełnią).
  • I teraz odpowiedź sobie na pytanie ile kosztowałoby jeżdżenie do tych wszystkich osób indywidualnie i czy w ogóle znalazły by dla Ciebie czas.

Rozmawiając z Andrzejem dyskutowaliśmy o tym czy można w ogóle mówić o bezpłatnych konferencjach. Stwierdziłem, że przecież nie każde spotkanie jest płatne. Jest wiele spotkań, które nie wymagają opłaty wstępnej, tu zostałem zripostowany:

Jeśli zsumujemy wszystkie w/w parametry (transport oraz logistykę) oraz dodamy czas naszej pracy (przecież w tym czasie moglibyśmy pracować nad projektem) to okaże się, że każde spotkanie jest kosztem. Jeśli masz czas i Twoim celem jest trzydniowe (tyle średnio trwają konferencje) spotkanie z kolegami przy piwie - to gratuluje jesteś szczęśliwym człowiekiem sukcesu, który czasu nie liczy - powiedział Andrzej Targosz.

I w sumie… nie oszukujmy się, że to właśnie na płatnych spotkaniach jest największe zagęszczenie ciekawych nazwisk. W Polsce wyróżnia się zdecydowanie Internet Beta i powoli, fajnie rozwija się Bitspiration oraz InfoShare. Tegoroczne GroUp Startup przyciągnęła wielkie nazwiska, ale nad organizacją jeszcze trzeba popracować (np. bez identyfikatorów ciężko się poznawać). Nie zapominam oczywiście o takich spotkaniach jak Le Web, Web Summit czy sławne SXSW.

Zwrócę jednak uwagę, że nasze krajowe konferencje w tej chwili dają jeszcze większą łatwość dobicia się do danego prelegenta, bo jednak nie są aż tak oblegane. Nie zawsze są to nazwiska porównywalne z elitą z SXSW, ale dzięki nim możemy często się do tej elity dobić. A campy? Idealnie sprawdzają się w budowaniu lokalnych społeczności i stawianiu pierwszych kroków w networkingu właśnie.

Dlatego tak jak już na MamStartup pisałem – „bywać też trzeba umieć”. W pewnym momencie prezentacje stają się powtarzalne lub są tylko dodatkiem. A bywanie na siłę, aby kogoś poznać i nie wiedzieć co dalej, sprawi, że kontakt nawiązany i nie kontynuowany przez pół roku jest bezużyteczny niczym ICQ obecnie.

Konrad ‘ksy’ Latkowski

Z internetem związany od 99 roku, z PR-em i komunikacją od 2004. Fan Scuderii Ferrari i dobrej kuchni. Niedoszły dziennikarz. Współtworzył serwis DVA.pl, obsługiwał PR-owo i wprowadzał do Polski m.in. marki: iriver, Cowon, MP3store, VEDIA. Od 2010 współtwórca Grupy Manubia w ramach, której rozwijane są Manubia.pl, Aukcjolog.pl oraz PricePanorama.com

Komentarze (0)