PiP, tak nazywa się startup, który ułatwia poszukiwania czworonogów. Angażuje dwie strony problemu: znalazcę zwierzęcia i osobę, która go szuka. Ten pierwszy wystarczy, że zrobi zdjęcie zgubie i wyśle je na serwer. Resztą zajmie się system rozpoznawania twarzy i administratorzy strony.

Zespół The Pet Recognition AppPiP postawił sobie za cel ułatwienie poszukiwań czworonogów. Uważa też, że specjalne tatuaże czy chipy nie są potrzebne, aby łatwo i szybko znaleźć naszego psa czy kota. Od teraz wystarczy stworzyć mu profil, uzupełnić o zdjęcie i podstawowe dane. Na czym zarabia startup?

fot. Fotolia

Na płatnej subskrypcji. Właściciele psów czy kotów, którzy chcą, aby ich zwierzątko znalazło się w bazie, muszą płacić raz na rok 18 dolarów, za utrzymanie profilu w systemie. Jak poprawnie założyć taki profil? Po pobraniu darmowej aplikacji na system iOS robimy zdjęcie twarzy naszego pieska, określamy lokalizację, płeć oraz wielkość. Jeśli mamy więcej zwierząt, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby również dodać je do systemu. Opłata nie zmieni się z tego powodu.

Dzięki aplikacji PiP możemy szybko i za pomocą jednego przycisku zgłosić zaginięcie zwierzaka. Informacja ta trafi m.in. do schronisk dla zwierząt. Jak czytamy na stronie, w tej niemiłej chwili możemy również liczyć na wsparcie konsultanta, który skontaktuje się z nami. Będziemy mogli przekazać mu informacje o tym, w jakich okolicznościach zwierzę zaginęło.

Ciekawie wygląda też zgłaszanie znalezionego zwierzaka. Gdy jeden z użytkowników znajdzie czworonoga, wystarczy, że włączy aplikację, zrobi zdjęcie twarzy np. pieska i uzupełni pozostałe dane takie jak: lokalizacja, numer telefonu oraz godzina i data znalezienia zwierzęcia. Resztą zajmie się system, który dokona analizy zgłoszenia i wyśle wiadomość do właściciela o prawdopodobieństwie znalezienia jego pieska czy kota.

Komentarze (0)