Navmax to wytwór myśli i wiedzy naszego zespołu wspartego siłami podwykonawców i dostawców map - tłumaczy Konrad Telakowiec, prezes spółki, która stworzyła nawigację używaną przez przeszło pół miliona użytkowników na całym świecie. W walce o pozycję lidera pomaga im Samsung.

Trzy rzeczy wyróżniają polski startup od światowych potentatów branży nawigacyjnej. Pierwsza dotyczy uniwersalności produktu. Precyzyjna nawigacja od Navmax jest dostępna offline, czyli bez połączenia z internetem. Korzystając z aplikacji z włączonym dostępem do internetu zyskujemy jednak więcej. Chociażby informacje o utrudnieniach na trasie (np. korkach) czy o pogodzie, która może wpłynąć na czas jazdy albo podpowie czy zabrać w podróż parasolkę czy okulary. Jak mówi Telakowiec, te dane trafic aktualizowane są co dwie minuty, co sprawia, że są bardzo przydatne kierowcom.

Na zdjęciu Konrad Telakowiec, prezes spółki Navmax | fot. Górajka

Kolejnym wyróżnikiem jest to, że dobrane zostają najlepsze na rynku mapy. Dzięki temu możemy jeździć na dowolnym kontynencie mając do wyboru 130 map z całego świata. Głównym czynnikiem, który wyróżnia Navmax od innych, konkurencyjnych firm, to krótko-terminowe licencje. Z polskiego produktu możemy korzystać zarówno kupując trzy miesięczną licencję, roczną jak i bezterminową. Inni ograniczają się do tej ostatniej możliwości i często pobierają opłaty za aktualizacje map w trakcie trwania abonamentu. Nawigacja Navmax dostępna jest na tablety oraz smartfony z systemami iOS, Android oraz Bada.

Szczególna mapa

Według założycieli spółki: Jerzego Łuczkiewicza, Adama Wojciechowskiego i Marcina Wykurza oraz obecnego prezesa zarządu Konrada Telakowca, na rynku wcześniej nie było profesjonalnej i łatwiej w obsłudze nawigacji w przystępnej cenie. Właściciele Navmax uważali też, że rok 2011 był zwiastunem nadchodzącej ery urządzeń mobilnych. Dlatego, bazując na wieloletnim doświadczeniu oraz analizując rynek i jego trendy, stworzyli nawigację czytelną i, jak mówią, z dopracowanym w najdrobniejszym szczególe widokiem mapy. Z czym zespół miał największy problem pracując nad aplikacją?

Nawigacja offline to aplikacja bardzo skomplikowana - tłumaczy Konrad Telakowiec. Do tego mnogość platform, aktualizacje systemów, sklepów takich jak Samsung Apps, AppStore, Google Play oraz ulepszane możliwości urządzeń mobilnych - pociągają za sobą poważne inwestycje - dodaje Telakowiec. Wspomina również o obróbce ogromu danych. Zarządzanie bazą milionów miejscowości w połączeniu z ogromną bazą punktów szczególnego znaczenia od wielu dostawców, stanowi nie lada wyzwanie. Wysiłek ten opłacił się, bo z nawigacji skorzystało już przeszło 500 tysięcy użytkowników.

Lokalizacja znajomego

Ciężka praca, doświadczenie zespołu i prywatny kapitał nie zwróciłyby się, gdyby nie użytkownicy korzystający z nawigacji Navmax. To oni, dzięki rekomendowaniu programu innym, pomagają w jego rozwoju. Wskazują co powinno być zmienione, a co jeszcze dodane. Dla nich zespół Navmax planuje w następnym roku udostępnić nowe widgety czy wdrożyć nowe serwisy i usługi przydatne podczas podróży. Aby budować społeczność, Navmax pozwala im na lokalizowanie znajomego czy członka rodziny i spotkanie się z nim w precyzyjnie wskazanym miejscu, a nawet rozmawianie na czacie.

Warszawska spółka Navmax z nawigacją GPS dla urządzeń mobilnych (tabletów i smartfonów) osiągnęła już próg rentowności. Dzisiaj walka z gigantami światowymi jest nierówna, ale doświadczenie oraz przychylne oko naszych partnerów (m.in. Samsunga) robi swoje, więc radzimy sobie świetnie - mówi Konrad Telakowiec, prezes Navmax. Do spełnienia zakładanego celu, którym jest znalezienie się w pierwszej trójce najlepszych nawigacji na świecie, potrzebne są jednak pieniądze. Kurs został ustawiony, a część trasy została już przebyta. Podobno do punktu szczególnego znaczenia już niedaleko.

Komentarze (0)