Za skandale związane ze złą ochroną prywatności internautów wini się głównie dwóch technologicznych gigantów: Google’a i Facebooka. Apogeum skandalu związanego z tymi korporacjami datuje się na piątek 7 czerwca, wtedy dzienniki „The Guardian” i „The Washington Post” opublikowały artykuły dowodzące, że rząd USA ma dostęp do prywatnych e-maili, wiadomości, zdjęć, wideo i innych danych, które przechowujemy na tych serwisach.

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

O programie PRISM – czyli współpracy amerykańskich służb specjalnych z internetowymi gigantami poinformował gazety były pracownik CIA, Edward Snowden. Faktem jest, że wymienione korporacje gromadzą olbrzymią bazę informacji o prywatnych sprawach użytkowników, czyli wiedzą o nich wszystko. Warto więc poznać ich mechanizmy działania, aby lepiej chronić swoją prywatność.

Zdjęcie royalty free z Fotolia | Autorem tekstu jest Mateusz Strzałkowski

Jak Google nas śledzi?

Wyszukiwarka Google jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych i nieodłącznych elementów Internetu, który wpisuje się masowość sieci. Posługiwanie się tym narzędziem 
w celu wyszukania informacji relacyjnych do zapytań użytkownika poskutkowało powstaniem neologizmu - ,,wygooglować”. Mimo codziennego korzystania z tego narzędzia mało kto zadaje sobie pytanie o mechanizm jego działania. Rdzeniem wyszukiwarki jest indeks stron – potężna baza danych, tworzona przez roboty indeksujące. Gromadzą one informacje o witrynach, słowach kluczowych, metaopisach itp.

Zebrane dane połączone są z odpowiadającymi im linkami na serwerach Google, co tworzy potężną bazę danych. Do najistotniejszych elementów wyszukiwarki zaliczane są również PageRank, który wyznacza pozycję strony i GoogleBot – robot przechodzący za pomocą linków ze strony na stronę co umożliwia dodawanie kolejnych witryn do indeksu i aktualizację treści i słów kluczowych. Dzięki kolekcjonowaniu słów kluczowych wpisywanych do wyszukiwarki i informacji o stronach, które odwiedził użytkownik, korporacja wie niemal wszystko o jego upodobaniach.

Blogger, Gmail, Picasa..

Kolejną porcję informacji analizuje z listów archiwizowanych w Gmailu, a także listy znajomych. Jeszcze więcej danych przekazują użytkownicy dwóch znanych produktów technologicznego giganta – Bloggera i Picasa. Popularne narzędzie do przechowywania i edytowania zdjęć potrafi wykryć na zdjęciach znajomych i skojarzyć ich z adresami e-mailowymi z Gmaila. Od ingerencji Google’a w proces zbierania danych nie mogą uwolnić się nawet osoby, które nie korzystają z jego produktów. Firma może kolekcjonować dane przechowywane na kontach innych użytkowników lub udostępniać zdjęcie domu w serwisie StreetView.

Najprostszym sposobem na sprawdzenie jakie dane o naszej osobie zgromadzone są na serwerach firmy jest zalogowanie się na stronie www.google.com/dashboard. Można odnaleźć tam listę wszystkich usług technologicznego giganta, które się wykorzystywało. Przy każdej z nich znajduje się status, dotyczących danych przechowywanych w kontekście danej usługi. Google Account Activity to kolejna usługa podsumowująca naszą aktywność w sieci, mówi między innymi, z kim najczęściej korespondujemy mailowo, z jakich aplikacji korzystamy, z jakich urządzeń się logujemy oraz jakie frazy wyszukujemy. Użytkownik po zalogowaniu otrzymuje comiesięczny raport z podstawowych aktywności na email. Przy okazji otrzymania danego zestawienia pojawia się w głowie czerwone światełko dotyczące ochrony danych osobowych. Nowa usługa nic nie zmienia jednak ukazuje, że każdy nasz ruch w sieci jest śledzony.

Urządzenie mobilne pod lupą

Według niepotwierdzonych informacji Google wdraża aplikację dla Androida i iOS-a, która miałaby wgląd do wszystkich aktywności na smartfonie i tablecie. Celem tego rozwiązania jest usprawnienie algorytmów reklamowych, dzięki czemu zwiększa się szansa oferowania reklam adekwatnych do zainteresowań użytkownika. Pojawia się w tym momencie pytanie czemu ktokolwiek miałby zgodzić się na dobrowolne śledzenie? Google w zamian ma oferować dodatkowe korzyści, do tej pory nie wiadomo jakie. Aplikacja Mobile Performance Meter jest dostępna w sklepie Google’a.

Facebook społecznie nieprzyjazny?

Sytuacja ochrony danych osobowych użytkowników nie wygląda lepiej w przypadku Facebooka, popularny serwis społecznościowy ustanowił w ustawieniach domyślnych polityki prywatności zdjęcie z nazwiskiem i fragmentem listy znajomych jako tak zwany profil publiczny, który trafia do Google’a. Większość danych zamieszczanych na profilu ma charakter prywatny, jednak domyślne ustawienia prywatności sprawiają, że wiele z tych informacji jest dostępnych dla wszystkich użytkowników.

Zgodnie z polityką prywatności, którą de facto mało kto czyta, korporacja może przekazywać informacje z profilu firmom zewnętrznym, z którymi współpracuje – chodzi głównie o reklamodawców i twórców aplikacji. Model biznesowy zarówno Facebooka, jak i Google’a polega na zachęcaniu użytkowników do udostępniania, jak największej liczby informacji. Dzięki temu zyskują oni dodatkowe funkcjonalności tych narzędzi, zaś technologiczni giganci mogą przekazać reklamodawcom bogatszy produkt – profil behawioralny, który umożliwia agencjom marketingowym dopasować reklamy do zainteresowań korzystających z tych serwisów. Czy jest to sytuacja win-win?

Mateusz Strzałkowski

Fundacja Bezpieczniejwsieci.org

Pełni rolę rzecznika prasowego w Fundacji BezpieczniejwSieci.org,. Pracuje także w dziale Nowych Technologii w agencji Clue PR, gdzie realizuje projekty dla firm z sektorów IT i Industry. Prywatnie fan fotografii, piłki nożnej i nowych mediów.

Komentarze (0)