- Nasz sklep jest platformą, gdzie najlepsi polscy projektanci mogą prezentować swoje produkty - mówi Nina Szymajda, jedna z założycielek Mamabu. Dodaje, że już teraz zespół współpracuje z 60-cioma polskimi producentami. Ich produkty sprzedawane są tylko w Polsce, ale niebawem ma się to zmienić.

Mamabu to sklep internetowy z polskim dizajnem dla dzieci. Produkty sprzedawane poprzez tę platformę są produkowane wyłącznie na terenie polski. Pomysł na Mamabu.pl zrodził się podczas prowadzenia bloga o produktach dla dzieci. - Przez ten czas wędrówki po “dziecięcej dżungli” zdałyśmy sobie sprawę, jak wiele polscy projektanci mają do zaoferowania - mówi Nina Szymajda. Otwarcie sklepu z produktami dla dzieci od polskich projektantów był naturalnym krokiem dla zespołu. Jak powstał blog?

Na zdjęciu: Nina Szymajda i Dominika Reńska | fot. Agata Vera Schiller

Podróż życia

Nina Szymajda i Dominika Reńska poznały się sześć lat temu w redakcji magazynu podróżniczego, gdzie razem pracowały w zespole marketingowym. - Od początku było jasne, że świetnie się uzupełniamy i najzwyczajniej w świecie bardzo lubimy - opowiada Nina Szymajda, jedna z założycielek Mamabu. Po blisko trzech latach wspólnej pracy w magazynie, przyjaciółki poczuły zmęczenie i chęć przejścia na swoje. Zaczęły więc szukać ciekawych projektów, które mogłyby zainspirować je do otwarcia swojego biznesu. Inspiracją okazała się jednak ciąża Niny Szymajdy, która wzbudziła zainteresowanie tematyką dziecięcą. I tak powstał blog prezentujący “wyjątkowe produkty dla dzieci dostępne na polskim rynku”.

- Prowadząc bloga gromadziłyśmy też wiedzę, kontakty i dopracowywałyśmy pomysły na „następny krok” - mówi Dominika Reńska, współtwórczyni Mamabu. Dalej dwuosobowy zespół budował “widownię” i każdego dnia odkrywał nowe, malutkie pracownie, które produkowały zachwycające rzeczy. - Z tego wszystkiego wykiełkował pomysł otworzenia sklepu z pięknymi, wyjątkowymi produktami dla dzieci, który prezentowałby tylko polskich, niszowych projektantów - dodaje Dominika Reńska. Celem projektu była autorska selekcja, która miała pomóc zabieganym rodzicom ograniczyć godziny spędzone w sieci, w celu poszukiwania ciekawych rzeczy dla ich dzieci.

Berliński komis

Inwestycja w projekt była niewielka. Gdy Mamabu było blogiem Dominika Reńska przeprowadziła się do Berlina. Stwierdziła, że w nowym otoczeniu samochód nie będzie jej już potrzebny, więc go sprzedała, a pieniądze zainwestowała w powstanie sklepu Mamabu.pl. Nina Szymajda dołożyła swoje oszczędności i na bazie tej inwestycji zaczęły realizować swój projekt. W pomoc w tworzeniu tego przedsięwzięcia zaangażowali się również partnerzy życiowi obu założycielek. - Tak zwane “szare eminencje” Mamabu to Darrell Stephenson (soundcloud.com), który zajął się techniczną stroną bloga i naszego sklepu, i Jarek Szymajda (ims.fm), który służy nam nieocenionym wsparciem logistyczno - organizacyjnym - przekonuje Nina Szymajda.

Duże możliwości w prowadzeniu sklepu przynosi sam model sprzedaży. - Z większością producentów współpracujemy na zasadzie komisu, co nie wymaga od nas wykładania pieniędzy na towar - mówi Dominika Reńska, współtwórczyni Mamabu. - Rozliczamy się po sprzedaży danych produktów - dodaje Reńska. Dzięki temu założycielki mogą inwestować więcej w reklamę, co, jak mówią, “ma ogromny wpływ na sprzedaż i po wszystkim przynosi dla obu stron lepszy efekt”. Przyznają też, że najtrudniej było zacząć. Musiały zorientować się w narzędziach sklepowych, dojść do porozumienia z producentami, wybrać formę płatności, sposób dostawy i wiele innych rzeczy.

Miesiąc sukcesów

Ciekawym doświadczeniem było też testowanie kampanii reklamowych. Rozmówczynie próbowały wiele internetowych kanałów dotarcia do klienta. - Czasami okazywało się, że najbardziej obiecujące reklamy zawodziły na całe linii, a inne, mniej oczywiste, były zaskakującym sukcesem - mówi Nina Szymajda, współtwórczyni Mamabu. Przekonuje także, że po pięciu miesiącach działania sklepu strategia marketingowa nabrała tempa. Mimo, że sklep był rentowny od pierwszego miesiąca działania, to zespół potrzebuje dofinansowania m.in. na otwarcie sklepu na rynku niemieckim i ruszenie tam z kampanią reklamową. - Teraz jesteśmy na etapie przygotowywania materiałów do aplikacji o dofinansowanie z UE - dodaje Nina Szymajda.

Dlaczego sklep ma otwierzyć się właśnie na rynek niemiecki? Głównym powodem jest to, że jedna z twórczyń Mamabu mieszka na stałe w Berlinie. To pomogło w obserwacji tamtejszego rynku i rozpoznaniu potencjału polskich produktów. - Poza tym, położenie geograficzne ułatwia zorganizowanie tanich przesyłek, co jest ważne w starciu z naszą niemiecką konkurencją - przekonuje Dominika Reńska. Wskazuje też, że nie można zapomnieć o tym, że Niemcy to drugi kraj w rankingu na najbardziej rozwinięte rynki handlu internetowego w Europie. Rozmowy z firmami przewozowymi i prace nad przygotowaniem niemieckiej wersji sklepu już zostały rozpoczęte. Zespół skupia się teraz na zdobyciu dofinansowania.

Komentarze (0)