Facebook po odrzuceniu propozycji przez Snapchat kupuje jego konkurenta - WhatsApp. Jak informuje Wall Street Journal ostateczna decyzja o podjęciu współpracy została podjęta wczoraj. 19 miliardów dolarów miał zapłacić zespół Marka Zuckerberga za kupno spółki WhatsApp.

W połowie listopada ubiegłego roku informowaliśmy o tym, że Snapchat odrzucił propozycję kupna przez Facebooka. Wtedy Mark Zuckerberg po raz kolejny wyszedł z propozycją przejęcia i ona również została odrzucona. Według pozyskanych informacji pierwsza oferta najmłodszego miliardera świata miała dotyczyć miliarda dolarów. Kolejna została potrojona. Mimo tego nie przekonała twórców Snapchata, którzy "zbyt mocno wierzą w swój projekt, aby go sprzedawać".

Zdjęcie royalty free z Fotolia

Skoro twórcy jednej aplikacji do chatowania odrzucili propozycję przejęcia, to trzeba zwrócić się do drugiej - zapewne pomyśleli członkowie zespołu zarządzającego Facebookiem. Tak też się stało i od niedawna do portfolio tego portalu możemy zaliczyć kolejną popularną aplikację. Według WSJ 55-cio osobowa spółka (WhatsApp) dzięki swoim działaniom podwoiła ostatnio zainteresowanie produktem. Podobno aż 450 milionów użytkowników miesięcznie korzysta z aplikacji WhatsApp. Wzbudziła więc większe zainteresowanie od Twittera.

Zainteresowanie aplikacją potwierdzają również kolejne statystyki. Według WSJ użytkownicy wysyłają blisko 50 miliardów wiadomości dziennie, dzielą się 600 milionami zdjęć i 100 milionami filmów. WhatsApp oprócz prostoty działania zaciekawia modelem biznesowym przedsięwzięcia. Aplikacja jest bezpłatna i nie wyświetla reklam podczas użytkowania. Twórcy zarabiają na pobieraniu rocznej opłaty w wysokości 99 centów po roku darmowego użytkowania aplikacji. Spółka niestety nie ujawnia wyników finansowych, więc nie wiemy ile na niej zarabia.

Startup powstał w 2009 roku, a jego pomysłodawcami są Jan Koum i Brian Acton. Jedynym funduszem inwestycyjnym, które zainwestował w projekt był Sequoia Capital. W 2011 roku przeznaczył na rozwój projektu osiem milionów dolarów.

Komentarze (0)