Tomasz Ziemba pierwszy biznes zakłada w wieku 10 lat. Wtedy to “na piękne oczy” kupuje słone paluszki, które sprzedaje przed sklepikiem szkolnym za cenę niższą niż konkurencja. Później razem z Rupertem Murdochem tworzy magazyn The Sun. Teraz działa w serwisie jakajazda.pl.

Jak zakończył się pierwszy biznes młodego przedsiębiorcy? Mimo zysków - porażką. Przez swoją przedsiębiorczość Tomasz Ziemba ląduje na dywaniku u pani dyrektor, która grozi mu obniżeniem oceny ze sprawowania. - W rozumowaniu dyrekcji uczeń miał zajmować się wkuwaniem tabliczki mnożenia, a nie podliczaniem słupków realnej sprzedaży - mówi Ziemba. - Nie miałem nawet świadomości, że przez te parę dni poważnie zachwiałem kondycją finansową szkolnego sklepiku - dodaje.

Główna grafika artykułu royalty free z Fotolia | fot. jakajazda.pl

Big Cyc, The Sun i Halo TV

Zamknięcie pierwszego biznesu nie zniechęca go jednak do kolejnych prób zarobienia pieniędzy. Jeszcze w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, w szkole średniej, tworzy i prowadzi stronę internetową zespołu Big Cyc, będącego u szczytu popularności. - Jeździłem ze swoimi idolami w trasy koncertowe, mogłem obserwować życie gwiazd od kulis - tak Tomasz Ziemba wspomina młodzieńcze czasy. Z wieloma artystami udaje mu się zaprzyjaźnić i utrzymuje z nimi prywatne kontakty do dziś.

Z show biznesu po kilku latach przeskakuje do świata mediów. Współpracuje z największymi gazetami w Polsce, aż w końcu w 2008 roku podejmuje pracę dla największego na świecie tabloidu „The Sun”, ukazującego się w Wielkiej Brytanii. - Udało się przekonać redaktorów naczelnych do wydawania ich gazety w języku polskim. Projekt nadzorował osobiście Rupert Murdoch, a wynikiem tej współpracy było sześć okolicznościowych numerów dla Polonii z okazji mistrzostw Euro 2008 - przekonuje Ziemba.

Po doświadczeniach z największej redakcji świata kolejnym krokiem mogło być już tylko własne wydawnictwo. Dzięki wsparciu inwestorów zakłada więc magazyn telewizyjny „Halo TV” ukazujący się w całej Wielkiej Brytanii. Był to tygodnik z programem dla stacji polskich i brytyjskich. Godziny emisji polskich programów publikowane były z uwzględnieniem przesunięcia dla brytyjskiej strefy czasowej. Podobno cały nakład, 50 tysięcy egzemplarzy magazynu, rozchodził się w zaledwie kilka godzin.

Powiedz szefowi jak jeżdżę

W 2010 roku Tomasz Ziemba otwiera, m.in. na potrzeby wydawania magazynu telewizyjnego, brytyjski holding One Click Online Ltd. W Wielkiej Brytanii kupuje dom i utrzymuje wiele kontaktów biznesowych. Podczas sześcioletniego pobytu na wyspie zauważa mnóstwo pojazdów, które posiadają żółto-czarne naklejki z zapytaniem “How is my driving?”. Widzi w nich potencjał, który potwierdzają statystyki. Okazuje się, że rozwiązanie to ograniczyło szkodowość aut od 20 do nawet 53%.

Mimo, że często przylatuje do Polski nigdy nie spotyka czegoś podobnego. - Czasami prywatne firmy podawały na samochodach numery komórkowe do właścicieli, ale nie były to profesjonalne programy dla biznesu. Ciężko oczekiwać, że zajęty szef będzie odbierał telefon 24 godziny na dobę - mówi Ziemba. Dodaje, że polskie drogi należą do najniebezpieczniejszych w całej Europie, a większość wypadków powodują kierowcy aut służbowych. Program „Jaka jest moja jazda?” wydawał się być strzałem w dziesiątkę.

Ziemba firmę Jaka Jazda otwiera będąc jeszcze w Wielkiej Brytanii, gdzie od 16 lat działa program bezpieczeństwa dla pojazdów firmowych, który polega na społecznym monitoringu. Z zespołem tworzy charakterystyczny projekt naklejki w jaskrawo-żółtych barwach, która zawiera numer telefonu do całodobowego centrum zgłoszeniowego. Mając projekt naklejki i wydrukowane wizytówki wraz ze wspólnikiem dobija się do gabinetów dyrektorów i menadżerów największych korporacji. Bez korzyści.

Kierowco, przestajesz być anonimowy

Słyszą wtedy żeby najpierw przetestować pomysł na mniejszych firmach i sprawdzić, czy faktycznie przyniesie oczekiwane rezultaty. - Były obawy, czy ludzie w Polsce będą chcieli dzwonić i informować nas o niebezpiecznych zdarzeniach, a także czy nie będą zgłaszali nieprawdziwych informacji dla żartów - mówi Tomasz Ziemba. Słucha rad menadżerów, wypracowuje procedury weryfikacji zgłoszeń, szkoli personel odbierający telefony, a następnie rozpoczyna półroczny test. Wyniki okazują się satysfakcjonujące.

W ocenie klientów program szybko i skutecznie studzi zapędy rajdowe kierowców, co ogranicza szkodowość pojazdów. - Kierowca wsiadający do oznakowanego przez nas auta przestaje być anonimowy. Ma pełną świadomość, że jego jazda jest oceniana i każdy może w łatwy sposób zgłosić niebezpieczne zachowanie prosto do jego szefa - przekonuje Tomasz Ziemba, twórca Jakajazda.pl. Trend ten obserwuje Link4, towarzystwo ubezpieczeniowe, które jako pierwsze w Polsce finansuje program dla swoich klientów.

Dziś program „Jaka jest moja jazda?” obejmuje około tysiąca pojazdów. W pierwszym roku działalności odebranych zostaje ponad 250 zgłoszeń o jeździe kierowców, a 10% z nich dotyczy pochwał za przepisową jazdę. Wśród klientów programu znajdują się duże floty powyżej 100 pojazdów, ale też takie, których szefowie “na próbę” wykupili abonament dla 5-7 aut i dla kierowców, którzy wcześniej mieli stłuczki. Szacowane jest, że do końca 2014 roku ilość samochodów z żółto-czarną naklejką zwiększy się do 4-5 tysięcy.

Swoje pięć minut

Spółka jeszcze w czerwcu 2014 roku chce rozszerzyć ofertę o wideorejestratory. - Razem z towarzystwami ubezpieczeniowymi doszliśmy do wniosku, że technologia ta powinna idealnie współgrać z programem „Jaka jest moja jazda?” - mówi Tomasz Ziemba. Jest też przekonany, że przysłowiowe pięć minut czeka firmę, gdy stawki za ubezpieczenia pójdą w górę. - Korporacje zaczną wtedy poszukiwać tanich i skutecznych programów prewencyjnych dla flot swoich pojazdów - dodaje.

Komentarze (0)