Nie wszystko da się sfilmować czy nagrać, lub ująć w obrazie. - Dlatego wydaje mi się, że umiejętne łączenie mediów daje najlepsze efekty, szczególnie, gdy opowiadamy o podróżach i innych kulturach - mówi Jarek Sępek, współautor magazynu TamTam. Łączy w nim świat reportażu, multimediów i aplikacji.

fot. Mediorama | Zmieścić świat w jednej aplikacji - TamTam

Jarek Sępek, reporter magazynu TamTam podróżował od dziecka. Najpierw z rodzicami, a później samodzielnie. Tysiące kilometrów pokonał pociągami, autobusami, a także ciężarówkami pełnymi krów, małymi motocyklami czy amerykańskimi krążownikami. - Tak po prostu było zawsze, tak wyglądało moje życie - przekonuje. Zawsze podczas podróży robił notatki, ale dopiero założenie bloga dało mu szansę rozwinięcia umiejętności pisania i dzielenia się opowieściami z gronem ludzi. Tak zostało do dziś, ale teraz w profesjonalnej formie.

Podróżnik nie siedzi w jednym miejscu

Reporter Magazynu TamTam lata dorosłości spędził w Londynie. Tam swoją pasję przekładał na etacie redaktora Cooltury, największego polsko-języcznego magazynu na Wyspach. Podczas pobytu nie mógł uwierzyć, że wokół ma przedstawicieli całego świata i dziwił się, że ludzie tak mało interesują się ich kulturą, kuchnią, zwyczajami i stylami życia. Wpadł na pomysł podróży po Londynie, która miała udowodnić, że cały świat może zmieścić się w jednym mieście i możemy go zwiedzić nie ruszając się z miejsca.

Na ten temat napisał cykl reportaży, które zauważyło wydawnictwo Cartablanca i wydało jako książkę pt. “W 80 dni dookoła świata (nie wyjeżdżając z Londynu)”. Wspomina, że praca w stacjonarnej redakcji była świetną, ale musiała być krótką przygodą. - Podróżnik nie może za długo siedzieć w jednym miejscu - mówi. Szukał więc nowego miejsca, które mógłby opisać. Przez lata pracy w redakcji poznał wielu ciekawych Nowozelandczyków, więc wybór padł właśnie na ich kraj. Bez dłuższego zastanowienia, postanowił go odwiedzić.

fot. Jarek Sępek | Zmieścić świat w jednej aplikacji - TamTam

Gotowi rzucić wszystko, by opowiadać

- Zawsze tak robiłem. Przeważnie wystarczało na lot w jedną stronę. A potem jakoś to było - komentuje. Nie zawsze oszczędności wystarczało na dalsze wojaże. Sępek z powodów finansowych nawet stanął za barem, aby zarobić na dalszą wędrówkę. Czas ten wspomina jako “podwójną korzyść”. - (...) trochę się zarabia, ale też poznaje ludzi, którzy gotowi są pięknie o swoim kraju opowiedzieć - mówi. Bez nich nie mógłby realizować swojej życiowej pasji. Nie zapomina o internautach, którzy wspierali w ciężkich dla reportera chwilach, a było ich kilka.

Kiedy jechał motocyklem wokół Australii i opisywał ją w internecie, zebrała się całkiem spora grupa ludzi, których zaciekawiły relacje Sępka. Czytali i kibicowali. - Nie pozwolili mi się poddać i dzięki temu dojechałem po trzech miesiącach do mety. Tak to się zaczęło - mówi. Potem były podróże po Afryce, Europie, a wcześniej dookoła Stanów Zjednoczonych. W trakcie wojaży Jarek Sępek zarabiał na reportażach publikowanych w internecie, prasie i radiu. Otatnio publikuje je we własnym tabletowym podróżniczym magazynie.

Ująć najbardziej radosny uśmiech

Zamieszcza w nim teksty i zdjęcia ludzi, takich jak on. - Gotowych rzucić wszystko, by tylko gdzieś pojechać i potem coś o tym opowiedzieć innym - dodaje. Jako pierwsza ukazała się książka multimedialna, która była reportażem z dziewięciomiesięcznej podróży po Nowej Zelandii. To opowieść o spotkaniach z ludźmi z drugiego końca świata, którzy sami na siebie mówią “Kiwi”. W tej aplikacji przeplata tekst, zdjęcia i filmy. Właśnie taka forma wydała mu się najlepsza, by opowiedzieć o Nowozelandczykach. Dlaczego?

fot. Jarek Sępek | Zmieścić świat w jednej aplikacji - TamTam

- Czasem lepiej pewne rzeczy pokazać niż opisywać, na przykład najbardziej radosny uśmiech, jaki widziałem w życiu, w wykonaniu maoryskiego rzeźbiarza - opowiada Jarek Sępek, reporter z wieloletnim doświadczeniem. Do książki, którą współtworzył wraz z Piotrem Trybalskim i Kasią Żarnowską, zbierał materiały filmując postrzygaczy owiec, poobijanych rugbystów i szalonych podstarzałych surferów. Swoje prace pokazali mu też jubilerzy “Władcy Pierścieni”.

Pasja, na której trudno zarobić

Po publikacji “Kiwi. Zupełnie Nowa Zelandia” reporterzy zapragnęli więcej. Chcieli dalej rozwijać swoje multimedia i opowiadane w ten sposób historie o świecie. Po to powstała Mediorama, czyli firma, która zajmuje się produkcją szeroko pojętych multimediów, głównie książek i magazynów na tablety, jak National Geographic Odkrywca, dostępny na platformach iOS i Android. Tworzy też Magazyn Podróżników TamTam, który jak się okazuje nie jest przedsięwzięciem komercyjnym.

- Można go ściągnąć bezpłatnie, dlatego też niestety nie jesteśmy w stanie płacić autorom za publikację ich tekstów i zdjęć - mówi Sępek. Oznacza to tyle, że na  koszt stworzenia magazynu składa się praca redaktorów i opłaty związane z hostingiem i kontami deweloperskimi. W zamian za współpracę, redakcja oferuje reporterom promocję blogów, stron internetowych, pomysłów i projektów. - Dajemy szansę pokazania się w ciekawym gronie innych podróżników, których łączy pasja opowiadania o świecie - przekonuje. Niestety trudno z niej wyżyć.

Reporter to stan umysłu

Sępek zapytany o wyzwania reportera-podróżnika wskazuje głównie na te technologicznie. - Dobrze byłoby gdyby, oprócz pisania, [reporter - przyp.red.] umiał też robić zdjęcia, filmować i montować. Taki jest w mediach trend i trudno z tym walczyć - przekonuje. Trudno te czynności wykonywać jednocześnie, ale czasem po prostu trzeba. Najtrudniej reporterowi zarobić na pracy. Nie zatrzymuje to prawdziwego podróżnika. Sępek planuje poznać Czechy, które jak mówi “nie są krajem, tylko stanem umysłu”. Podobnie jak reporter podróżujący tu i tam.

Komentarze (0)