Business Insider za pośrednictwem serwisu BI Intelligence obliczył, że za niespełna cztery lata w Stanach Zjednoczonych będzie funkcjonowało 4,5 miliona beaconów1. Niestety ostatnie rozporządzenie burmistrza Nowego Jorku może zagrozić popularności tych urządzeń. Z najludniejszego miasta w Stanach Zjednoczonych zniknęło 500 beaconów zainstalowanych w budkach telefonicznych kilka godzin wcześniej.

Zdjęcie royalty free z Fotolia 

Burmistrz nie uwierzył

Natychmiastowa reakcja władz miasta spowodowana była obawami dotyczącymi tego, że beacony mogą ingerować w prywatność mieszkańców. Mimo wcześniej uzyskanego pozwolenia od amerykańskiego Departamentu Technologii Informacyjnych i Telekomunikacji (DoITT), firma Titan, która zajmuje się reklamą zewnętrzną, musiała usunąć małe sensorki z pięciuset budek telefonicznych. Jak pisze WirtualneMedia, rzecznik tej instytucji oświadczył, że urządzenia zostały zamontowane jedynie w celach badawczych.

Burmistrzowi Nowego Jorku (którym jest Bill de Blasio) nie wystarczyły też zapewnienia, że beacony nie zostaną wykorzystane do użytku komercyjnego i mają jedynie charakter testu, który ma sprawdzić ich przydatność do rozmaitych celów komunikacyjnych. Obawy władz Nowego Jorku pozostały. Nadal uważają, że urządzenia mogły wysyłać reklamy do wszystkich przechodniów oraz gromadzić informacje na ich temat. Agencja Titan, jak i firma Gimbal, która produkuje sensorki, zaprzeczyła takiemu zastosowaniu ich urządzeń.

Potrzebna zgoda użytkownika

Przypominamy, że beacony mogłyby, zgodnie z obawami burmistrza, wysyłać reklamy do przechodniów, czy gromadzić informacje na ich temat, ale wyłącznie za ich zgodą. Aby poprawnie funkcjonowały, na urządzeniu mieszkańca miasta musi zostać zainstalowana dedykowana aplikacja i zaakceptowana zgoda na wysyłanie takich komunikatów. Takie wykorzystanie sensorków rekomenduje szef Ifinity, warszawskiej spółki mającej zrealizować projekt Virtualna Warszawa, o której pisaliśmy tutaj.

Mówi, że beacony same z siebie nie mogą śledzić ludzi lub zbierać o nich informacji. To proste urządzenia wysyłające sygnał, który może zostać odebrany przez użytkownika smartfona z zainstalowaną odpowiednią aplikacją. "Nie ma więc tutaj mowy o zamachu na prywatność użytkownika. Mieszkańcy miast nie mają problemu z daleko bardziej inwazyjnymi systemami miejskimi, chociażby takimi jak systemy miejskiego monitoringu wizyjnego. Beacony są w tym wypadku bezpieczną technologią" mówi Adam Jesionkiewicz2.

Virtualna Warszawa zagrożona?

Jesteśmy ciekawi rozwoju sytuacji. Mamy nadzieję, że Burmistrz Nowego Jorku zrozumie zalety wykorzystywania beaconów w przestrzeni miejskiej. Wierzymy też, że zaistniała sytuacja miała miejsce tylko przez problemy komunikacyjne między władzami miasta a agencją Titan, która zainstalowała pięćset beaconów na budkach telefonicznych Nowego Jorku. Pamiętajmy, że podobne sensorki mają zostać rozmieszczone w Warszawie, aby mogły pomóc osobom z dysfunkcjami wzroku w poruszaniu się po mieście.

Komentarze (0)