Ambulance drone to bezzałogowy samolot, za pomocą którego będziemy mogli uratować życie rannemu. Twórca, Alec Momont, mówi że wynalazek potrafi skrócić czas pojawienia się na miejscu zdarzenia sprzętu do udzielenia pierwszej pomocy z dziesięciu do jednej minuty. Prototyp został stworzony na potrzeby pracy zaliczeniowej, ale nie został jeszcze sprawdzony w "prawdziwej" sytuacji.

fot. facebook.com/alec.momont

"Zostałem inżynierem1" przedwczoraj napisał Alec Momont na portalu społecznościowym i pochwalił się znajomym, że jest czwartą osobą, która zdobyła dyplom z najwyższą oceną, w 45-cio letniej historii uczelni. Egzaminatorom przedstawił projekt drona, którego będą mogły używać pogotowia ratunkowe, aby zgłaszający mógł udzielić pomoc przedmedycznej. Jak? Czy osobę ranną będzie potrafił uratować przeciętny człowiek?

Podręczny dron

Tegoroczny absolwent Wydziału Wzornictwa Przemysłowego Inżynierii TU Delft, podczas studiów zaprojektował bezzałogowy, autonomiczny nawigacyjny samolot, który ułatwi ratowanie życia. Na filmie prezentującym prototyp "Ambulance drone" widzimy scenę sytuacyjną, w której córka zgłasza prawdopodobny zawał swojego ojca. Przebywa w galerii handlowej i dzwoni po pomoc. Nie może ocucić rodzica i informuje o tym dyżurnego.

Ten spokojnym tonem prosi zgłaszającą o wykonywanie poleceń. Ma rozpiąć koszulę tacie, aby ułatwić dostęp do defibrylatora, a następnie wyjść przed budynek i zabrać pod rękę drona. W dalszej części filmu instruktażowego widzimy, jak młoda dziewczyna ratuje swego ojca przykładając defibrylator do jego klatki piersiowej. Tak może wyglądać przyszłość pogotowia ratunkowego, jeśli tylko projekt zostanie zrealizowany. 

Szansa razy dziesięć

Pojawienie się drona na miejscu zdarzenia nie gwarantuje uratowania życia poszkodowanego, ale zwiększa na to szansę. Jak mówi absolwent uczelni, śmierć mózgu może nastąpić w ciągu czterech do sześciu minut po zawale, dlatego tak ważna jest szybka reakcja. Jego urządzenie potrafi dotrzeć na miejsce wypadku oddalonego o 12 km szybciej niż pogotowie. Dzięki temu szansę na przeżycie poszkodowanego wzrastają z 8% do 80%. 

Atutem urządzenia jest to, że ma zainstalowaną kamerkę, dzięki czemu dyżurny ma podgląd na to, co się dzieje z poszkodowanym. Może też mówić do świadków zdarzenia i instruować ratownika-amatora. Warto przypomnieć, że omawiany wynalazek jest tylko prototypem i dopiero planowana jest jego produkcja na większą skalę. Jak czytamy na stronie uniwersytetu TU Delft, koszt jednego urządzenia wyniesie około 15 tysięcy euro. 

fot. facebook.com/TUDelft

Prawo nie nadąża za dronem

Nadal istnieją jednak pewne przeszkody na drodze do dalszego rozwoju Ambulance drone, a jedną z nich jest prawo. Drone jest bezzałogowym samolotem i jego sterowanie na przestrzeni miejskiej jest zabronione. Wiemy już, że w Holandii prawo dotyczące wykorzystania dronów ma zostać zmienione w przyszłym roku. Mamy nadzieję, że będzie to bodziec do wykorzystania w praktyce dzieła Aleca Momonta.

Komentarze (0)