Podobno elektrody zamieszczone w masce Neuro:On nie są w stanie mierzyć snu i nie ma ona możliwości wpływania na rytmy biologiczne człowieka. Tak twierdzą krytycy. W odpowiedzi na hejt, szef firmy, Kamil Adamczyk, zapowiada sprawdzenie przydatności opaski przez badania kliniczne w szpitalu Henry’ego Forda w Detroit, które mają udowodnić, kto ma rację.

Zdjęcie royalty free z Fotolia

- Wydaje mi się, że najlepszym komentarzem do tych zarzutów będą niezależne prace badawcze przeprowadzone na najlepszych uniwersytetach w USA - mówi Adamczyk i przesyła linki do wyników dwóch badań. Pierwszy to komentarz do ilości oraz rodzaju stosowanych przez NeuroOn elektrod, które zdaniem komentujących nie są zdolne ocenić architektury snu użytkownika.

Badania zaprzeczyły opinię krytyków i potwierdziły przydatność takich elektrod i ich zdolności do oceny architektury snu. Na próbie dwudziestu dziewięciu "zdrowych dorosłych", w dwóch etapach sprawdzono, czy rzeczywiście elektrody są zdolne dokładnie oszacować czas, wydajność i latencję snu. Wyniki1 potwierdzają przydatność elektrod stosowanych w masce i pozytywnie oceniają jej użycie do oceny architektury snu pacjenta.

Specyficzne dawki światła

Krytycy maski twórcom zarzucali również, że ich produkt nie jest zdolny wpływać na rytmy dobowe (czyli na tzw. zegar biologiczny). Badania potwierdziły jednak, że wysyłanie światła o odpowiednim natężeniu wywołuje zapowiadane efekty, czyli sen. Dalej czytamy2, że specyficzne dawki światła “mogą hamować melatoninę i przesunięcie fazowe DLMO i mogą być stosowane do leczenia zaburzeń okołodobowego snu”.

Obydwa niezależne badania zostały jednak przeprowadzone kilka lat temu. Pierwszy raz metodę stosowaną w opasce Neuro:On zbadano w 2012 roku, a drugi rok później. Dlatego zespół podjął się kolejnych testów. Nie zapomniał też o rozwoju elektroniki oraz algorytmów urządzenia, które są sprawdzane w firmowym laboratorium snu oraz w Klinice Snu przy Szpitalu w Warszawie, gdzie powstała pierwsza w Polsce klinika snu.

Pielęgniarki i lekarze testerami

- Nawiązaliśmy także współpracę z zagranicznymi naukowcami - opowiada Adamczyk i dodaje, że rozwój projektu konsultuje z szefem National Sleep Foundation, Dr. Christopherem Drak’em. Kontynuując wątek zagranicznej współpracy zapowiada też, że na przełomie stycznia i lutego w szpitalu Henry’ego Forda w Detroit planuje rozpoczęcie badań klinicznych nt. przydatności maski.

Będzie ono miało na celu potwierdzenie hipotezy, iż sygnały generowane przez maskę wpływają na poziom hormonu snu. - Pacjentami będą pracownicy zmianowi, u których występują wahania poziomu melatoniny - mówi Adamczyk. U kuracjuszy maska ma być wykorzystywana do leczenia zaburzeń rytmów dobowych oraz przystosowania do zmian nocnych i dziennych. Badanie obejmie ok. 50 osób z czego 25 będzie grupą kontrolną.

Nie-biżuteria wpływająca na życie ludzi

Oprócz problemów związanych z krytyką, zespół sporo czasu poświęcił na szukanie odpowiedniego designu maski. Od początku chciał przecież stworzyć urządzenie, które będzie funkcjonalne i ładne. Dlaczego to takie ważne? - Jeżeli nasza maska będzie niewygodna - nikt jej nie będzie używać. Jeżeli będzie niedokładna - to stanie się zwykłą biżuterią, zamiast narzędziem wpływającym na życie ludzi - komentuje Kamil Adamczyk.

Najpierw o projekt maski poproszono polskich projektantów. Nie spełnili oczekiwań, więc zwrócono się do “renomowanych firm na świecie”. Tak rozpoczęła się współpraca ze studiem z Nowego Jorku - Smart Design. Niestety i ono nie podołało wyzwaniu. - Po tym wydarzeniu postanowiliśmy rozpocząć współpracę z równie doświadczonym studiem, tym razem jednak z Polski, a konkretnie z Ergo Design z Krakowa - mówi Adamczyk.

Zmniejszyć efekty jet lagu

Ostatecznie to firma z Krakowa zaprojektowała maskę Neuro:On, która już zachwyciła internautów z całego świata. Dla tych, co nie pamiętają, kampania crowdfundingowa polskich studentów zakończyła się sukcesem. Zebrano ponad cztery razy więcej pieniędzy (dokładnie 438 573 dolarów) niż oczekiwano. Po blisko roku pracy nad spełnianiem obietnicy, zespół nawiązał też współpracę ze znanymi markami na całym świecie.

Opaska zainteresowała wiele linii lotnicznych, którym zaproponowano współpracę nad zmniejszeniem efektu jet lagu wśród pasażerów, czyli zespołu nagłej zmiany strefy czasowej, która powoduje zaburzenia snu. Funkcja ta ma być testowana na początku przyszłego roku w samolotach Lufthansy, Virgin Atlantic, Qantas Australia czy ANA Japonia klasy biznesowej. Po próbkę działania systemu, Adamczyk odsyła na stronę produktu.

Przez opóźnienia, wysyłka w przyszłym roku

Przez prawie rok od odniesienia sukcesu kampanii na Kickstarterze, wiele zmieniło się również w wewnętrznej strukturze firmy. Zwiększyła się m.in. liczba pracowników. - Z czteroosobowego zespołu pracującego na strychu w kamienicy na warszawskiej Ochocie, zmieniliśmy się ponad 25- osobowy team pracujący jednocześnie w Warszawie i San Francisco, zespół pełen pasji i wiary w produkt, który tworzy - mówi szef Intelclinic.

Niestety przez miesiące poszukiwań “idealnego design partnera” opóźniła się premiera produktu, którego oczekuje cały świat. Adamczyk szacuje jednak, że wysyłka pre-orderowych zamówień pozyskanych dzięki wspomnianej wcześniej kampanii, nastąpi w pierwszym kwartale przyszłego roku. Zapewnia, że “termin ten jest jak najbardziej realny” i nie widzi jego zagrożenia.

Komentarze (0)