Filipiny, Wielka Brytania i Turcja, to tylko kilka krajów, w których działa polska firma stojąca za Cloud Your Car. Wrocławscy przedsiębiorcy stworzyli urządzenie wtykane do miejsca na zapalniczkę w samochodzie, by sprawdzać jego stan, ilość przejechanych kilometrów, czy spalonego paliwa. Narzędziem chcą podbić świat i potrzebują do tego championów. Kim są?

fot. materiały prasowe

Ostatnia informacja o ilości sprzedanych urządzeń polskiej firmy dotyczy dwustu sztuk, które zostały wysłane do odbiorców w ciągu dwóch miesięcy po oficjalnej premierze produktu. Dziś, spółka IOT nie udostępnia ani informacji o liczbie sprzedanych urządzeń, ani wyników finansowych. Wiemy jednak trochę na temat rynku zbytu Cloud Your Car i sposobie na “podbicie świata”.

Resellerzy i championi

Kluczową funkcją urządzenia jest rozliczanie kilometrówek, czyli podliczenie długości trasy i generowanie raportów dla urządów podatkowych. Śledzi też przebieg podróży, by dostarczyć informacje o miejscach, przez które powstają dodatkowe koszty użytkowania floty. Jak to robi? Wykrywając takie zdarzenia, jak agresywna jazda, nadłożone kilometry czy długotrwały postój na włączonym silniku. Zainteresowanie produktem jest duże.

Firma nie zajmuje się jednak sprzedażą bezpośrednią, ale korzysta ze współpracy z resellerami, bądź ”championami”. Ci pierwsi nie są zobowiązani żadnymi skomplikowanymi umowami. Muszą tylko kupić 10 sztuk urządzenia i sprzedać je dalej. Jeśli będą zainteresowani współpracą, mogą aspirować do miana championów. Wtedy na nich spada obowiązek reklamowania produktu i logistyka przedsięwzięcia w danym kraju.

Milion euro w trzy miesiące

Jak się okazuje, model biznesowy wrocławskiej spółki, zainteresował piętnastu partnerów z całego świata, a najlepiej radzą sobie mieszkańcy Filipin. Zanim dojdzie do szerszej współpracy, dyrektorzy regionu muszą ”zatowarować się” na zakup urządzeń za co najmniej piętnaście tysięcy euro i spełnić szereg innych wymagań. - Zapewnić first level support, czy tłumaczenie produktu na lokalny język - wymienia Patryk Szymczak, CEO firmy.

Czasem potrzebna jest jeszcze inwestycja w certyfikację elektroniki, bo w niektórych krajach obowiązuje nadal coś w rodzaju homologacji na aparaty telefoniczne. - Natomiast żeby zostać championem (tak ich nazywamy) na konkretny region, musisz przejść przez nasz screening - przekonuje Szymczak. Wtedy kandydat dostaje trzy-miesięczny okres próbny i musi stworzyć plan na przyniesienie przychodu na poziomie miliona euro. 

fot. Cloud Your Car | Na zdjęciu (od lewej): Patryk Szymczyk, Anna Szymczyk, Marcin Kokott

Klienci z Facebooka

Głównym kanałem promowania Cloud Your Car jest Facebook, na którym targetowane na poszczególne kraje kampanie, przynoszą oczekiwane efekty. - Ktoś kiedyś powiedział, że to najtańsza reklama, którą kiedykolwiek będziemy mogli mieć. Coś w tym jest - dodaje szef Cloud Your Car. Cieszy się, że opracowana konstrukcja lejka sprzedaży sprawia, że klient który kupił jedną sztukę docelowo kupuje kolejne pięć subskrypcji.

Zauważa jeszcze jedną właściwość. Klient, który kupił pięć sztuk urządzenia, zazwyczaj posiada dużą firmę z potencjałem na poziomie kilkuset subskrypcji. Ci, którzy kupują z góry dwadzieścia rocznych subskrypcji, później okazują się dystrybutorami w kraju X. Nie w każdym państwie są jednak chętni na współpracę z wrocławską spółką. IOT nadal szuka partnerów w Polsce, Niemczech, Meksyku i Brazylii.

Dalsza ekspansja

Firma jest rentowna i wszystkie zyski inwestuje w rozwój kanałów sprzedaży. W przyszłym roku chce pozyskać drugą rundę finansowania od fabryki elektroniki Fideltronik i funduszy inwestycyjnych. Chce też zainteresować partnerów z kolejnych krajów i wokół każdego “rozszerzać się o kolejne segmenty”. - Mamy też w planach szereg testów z przeróżnymi kanałami, które przychodzą nam do głowy - dodaje Szymczak.

Komentarze (0)