- Bohaterowie serialu Przyjaciele w kawiarni czuli się jak u siebie w domu i jest to pewien rodzaj doświadczenia, którego nie sposób kupić za pieniądze, a które buduje prawdziwe przywiązanie do miejsca - przekonuje Adam Pachucki z Everytap. Wraz z zespołem chcą umilić zbieranie punktów lojalnościowych.

Starają się przekonać, że model “lojalnościówek” polegający na zbieraniu punktów wymienianych np. na porcję frytek, nie sprawdzał się. - Najprościej byłoby stwierdzić, że wyczerpała się formuła, ale kryje się pod tym parę przemyśleń - mówi Pachucki i wymienia. - Po pierwsze, istniejące do tej pory programy lojalnościowe wymagały sporo uwagi ze strony ich uczestników. Mówiąc prościej, klienci musieli pamiętać, by nabijać punkty - dodaje. Gdy o tym zapominali, nie czuli potrzeby powrotu. Dlatego Everytap wykorzystuje beacony, które wyręczą klientów w zbieraniu punktów.

Na zdjęciu (od lewej): Adam Pachucki, Kamil Łukasiewicz, Radosław Sadurski

Kolejnym problemem starego systemu były mało emocjonujące nagrody. Społeczeństwo staje się coraz bogatsze i przestaje gonić za tym, co małym kosztem może kupić samemu, ot tak. Przecież zbieranie pieczątek na darmowe przekąski nie jest niczym atrakcyjnym. Na ratunek tym wszystkim pozostałościom po “starym modelu” przychodzi iBeacon, który sam nalicza punkty, wybiera nagrodę zgodną z rozpoznanym kontekstem i dostarcza mu tylko użytecznych informacji. W ten sposób zespół chce utrzymać aktywnych użytkowników, a nie konieczne starać się o napływ nowych.

Naturalne interakcje z klientami

- Może dziwić, że chcemy tworzyć aplikację, której idea polega na niekorzystaniu z niej, ale tak właśnie jest - opowiada Adam Pachucki, odpowiedzialny za ideę i rozwój aplikacji. Przekonuje, że ludzie mają dobrze się bawić i nie przejmować skanowaniem kodów i podawaniem nazwy użytkownika. Widzi też kolejne zalety wykorzystania beaconów. - Ze strony biznesowej dużą naszą przewagą jest mierzalność działań. Na podstawie zbieranych danych jesteśmy w stanie odpowiednio targetować akcje promocyjne, śledząc ich efekty w real-time - przekonuje.

Dzięki temu właściciele lokali mogą tworzyć profile klientów danych miejsc i marek, co ma dać im informacje zwrotne w jakim kierunku powinni zmierzać. Podobno interakcje, w które w naturalny i nienachalny sposób wciągają użytkowników, zbliżają ich do zadomowienia się w ulubionych miejscach. Na tę chwilę lojalnych klientów aplikacji Everytap jest 2,5 tysiąca w samym Trójmieście. - Na początku stycznia wystartowaliśmy z androidową wersją aplikacji oraz pilotażem Everytap w Gwatemali, więc spodziewamy się gwałtownego wzrostu userów - przekonuje współtwórca aplikacji.

Misje dla wybranych

Jakie zespół ma plany na przyszłość? Chce uczynić Everytap znaną i fajnie postrzeganą marką oraz oferować użytkownikom możliwie najciekawsze doświadczenia, których nie znajdą. - Dlatego pracujemy nad nową sekcją w aplikacji, która umożliwi dodatkowe formy angażowania się w zabawę. Będzie tam można odblokowywać atrakcje pokroju lekcji parzenia kawy w ulubionej kawiarni, zaproszenia na koncerty z wyprzedzeniem i tym podobne, czyli wszystko, co wywołuje pozytywne emocje - zachęca Adam Pachucki, współtwórca Everytap.

fot. picjumbo.com

By stało się to realne muszą nawiązać współpracę nie tylko z właścicielami miejsc związanymi z gastronomią, ale też kinami, organizatorami festiwali i przede wszystkim brandami, które wpisują się w profil grupy docelowej. Zespół pracuje też nad wprowadzeniem płatności mobilnych w ulubionych miejscach. - Idealnym scenariuszem byłoby, gdyby stali klienci knajpy mogli się tam po prostu pojawiać, zamawiać piwo i nie wyciągać ani gotówki, karty czy telefonu, by uregulować rachunek - mówi Pachucki i zapewnia, że pracę nad tą częścią projektu trwają.

W przyszłości Meksyk, Brazylia i USA

Twórcy aplikacji z Trójmiasta trzy miesiące po publikacji dodali do niej kolejne wersje językowe. Od początku było dla nich jasne, że nie będą działać wyłącznie w Polsce. - Wyjście na świat jest wpisane w DNA naszego rozumienia biznesu - mówi Pachucki. Wersja hiszpańska była niezbędna przy wyjściu z aplikacją na rynek zagraniczny, a dokładnie do Gwatemali. W tym celu nawiązali współpracę z Eduardo Moralesem, który zajmuje się promocją aplikacji w tym kraju. Podobno tamtejsi użytkownicy aplikacji są otwarci na nowe technologie.

Interesująca wydaje się też lokalizacja tego kraju, który leży niedaleko ogromnych rynków jak Meksyk, Brazylia i Stany Zjednoczone. Kolejna wersja językowa została przygotowana na rynek angielski, bo w drugim kwartale roku, w Dublinie, ma być przygotowana premiera Everytap. Kolejnych rynków, na których miałaby pojawić się aplikacja Pachucki jeszcze nie zdradza. W ekspansji na pewno pomogą udziałowcy, czyli fundusz inwestycyjny Black Pearls i Michał Jaskólski, którzy zaufali i postanowili wesprzeć finansowo i merytorycznie ten projekt.

Komentarze (0)