W pierwszym tygodniu istnienia serwisu Batler.pl, zespół zrealizował siedem zamówień. Większość z nich wymagała niemałego sprytu. - Jedno z nich dotyczyło torcika czekoladowego zamówionego w Warszawie o pierwszej w nocy. Dostarczyliśmy go z Sheratonu godzinę później - mówi Kuba Lang, pomysłodawca i jeden z e-kamerdynerów Batler.

Zdjęcie royalty free z Fotolia

Wyręczyć większość Polaków 

Pięcioosobowy zespół za usługę zrealizowania zamówienia pobiera prowizję i na niej zarabia. Proces zamówienia zaczyna się od opisania, czego sobie życzymy i zaakceptowania, bądź odrzucenia propozycji kamerdynera. Postanowiłem zorientować się jak szybko zareaguje na zlecenie. Zapytałem obsługującego czat, ile czasu zajmie zredagowanie (czyt. korekta) przesłanego przeze mnie tekstu w formie zdjęcia z odręczną treścią. Batler dopytał o szczegóły i za chwilę zaproponował wycenę. Koszt korekty tekstu o długości 1800 znaków wyniósł 11.99 zł, z prowizją dla Batler.pl. 

Przyznam, że proces zorientowania się, ile będzie mnie kosztowało zlecenie zajął krótko, ale możliwe że to zasługa jeszcze małej popularności usługi. W rozmowie z twórcami projektu dowiedziałem się o ich motywach w tworzeniu tego projektu. Zapytani o to, kim jest potencjalny klient Batler przytaczają badania Instytutu Badania Opinii Homo Homini, w których wykazano, że 48% Polaków ma do dyspozycji mniej niż 2 godziny czasu wolnego dziennie, a 81% najchętniej zleciłoby komuś innemu wykonanie pewnych zadań prywatnych. Czy to wystarczy, aby zapewnić klientów?

Dokonać niemożliwego

- Pracujemy po 18 godzin dziennie, żeby wyrobić się z całym biznesem i ilością czatów, więc jakieś zainteresowanie Batler wygenerował - odpowiada Natalia Mokrzycka, współtwórczyni serwisu. Mówi też, że potencjalnymi klientami są osoby pracujące w korporacjach, sportowcy, artyści oraz ludzie młodzi, a także starsi, którzy nie mają w pełni sił lub nie są w stanie załatwić wszystkiego osobiście, a cenią sobie wygodę. Tu pojawiają się kolejne wątpliwości dotyczące tego, czy zabiegani i starsi ludzie będą mieli czas na: kontakt z Batler, czekanie na ofertę i przechodzenie do płatności poprzez specjalny link.

I choć klient dostaje link do płatności na swój adres e-mailowy bądź telefon komórkowy, nadal może sprawiać problem sama płatność. - Na chwilę obecną mamy tylko przelewy online, ale sprawdzamy opcje płacenia kartą - mówi Kuba Lang. Obawiam się też, że z usługi będzie korzystać mniej osób, niż spodziewa się zespół Batler, który już świętuje małe sukcesy. Jeden z użytkowników pochwalił się na Facebooku zrealizowanym zleceniem. “Batler dokonał niemożliwego. Na całym Dolnym Śląsku nie mogłem zdobyć Żeglarzy, dodatku do gry Osadnicy z Catanu. (...) po 24 h od zamówienia dostałem swoją ulubiona grę. Mało tego, ekipa Batler wysłała ją nad morze, do Świnauscia w którym chillujemy się z kolezkami” - pisze zadowolony klient.

Komentarze (0)