Mirosław Dymek dawniej zajmował się tworzeniem gier na komputery i konsole. Jedna z popularniejszych jego produkcji powstała w akademiku i nazywała się Polanie. Dziś już nie zajmuje się grami na duże ekrany, ale na te zamieszczone w urządzeniach mobilnych. Osiąga jednak nie mniejsze sukcesy.

Pierwsza gra na smartfony Mirosława Dymka, która powstała po odstąpieniu prezesury w studiu Reality Pump, została pobrana 4,6 miliona razy, na platformie Google Play. Nigdy nie była reklamowana, a mimo to osiągnęła duży sukces. W jaki sposób? Kluczem było stworzenie gry dla siebie, czyli takiej w którą sam chciałby zagrać. Dziś, z jego produkcji, korzystają mieszkańcy z całego świata. W Zombie Defense najchętniej grają mieszkańcy Stanów Zjednoczonych, Meksyku czy Rosji.

Słuchać, co mówią użytkownicy

Zombie Defense to gra której rozgrywka polega na zabiciu zombie i odzyskaniu planety z rąk ich władzy. Stworzył ją, samodzielnie, Mirosław Dymek w marcu 2014 roku. - W planach nie było dużego projektu. Pierwsza wersja powstała w 2-3 tygodnie - o początkach ZD opowiada Mirosław Dymek. Dodaje, że pierwszego dnia po premierze (kwiecień 2014) pobrało ją sześć osób. Kolejnego - dwadzieścia. Liczba pobrań gry rosła, ale na początku nie napawała optymizmem. Szybko się to zmieniło.

Na zdjęciu Mirosław Dymek, twórca Zombie Defense

Choć zainteresowanie grą, podczas pierwszy dni po premierze, nie było duże, jej twórca z zaciekawieniem czytał komentarze i pomysły na to, co w niej zmienić. Dzięki temu, wiedział co poprawić i szybko to wprowadzał. - W tym okresie gra otrzymywała updaty co 2 dni, czasem codziennie. Gracze to zauważyli i docenili - przekonuje Dymek. Uważa, że częsta aktualizacja dała użytkownikom poczucie, że mają wpływ na kształt gry. Teza potwierdziła się, bo aplikacja w dwa tygodnie przekroczyła próg 20 000 pobrań. 

Polowanie na zombie

Pierwsze uwagi użytkowników dotyczyły zwiększenia ilości misji w grze i rodzajów broni, które będą mogli w niej wykorzystać. Później pojawiło się zapytanie o inne tryby rozgrywki, dlatego dodano je i dziś nazywają się: Koszmar, Wyzwanie 3, Operator TV. Trzeci tydzień życia gry w Google Play przyniósł kolejny mały sukces, bo Zombie Defense pobrano już sto tysięcy razy. Po czterech miesiącach aplikację pobrało milion graczy na całym świecie, bo miała już inne wersje językowe. 

- Gracze z różnych stron świata wymusili różne wersje językowe - mówi autor gry. Dziś jest ich aż dziesięć, dzięki czemu gracze m.in. z Anglii, Niemiec, Włoch, Japonii czy Turcji, mogą grać w polską grę z napisami w ich rodzimym języku. Najpierw Zombie Defense przetłumaczono na język turecki, bo pod koniec pierwszego miesiąca najwięcej pobrań pochodziło właśnie z Turcji. - Potem ogromny sukces osiągnęliśmy na rynku hiszpańskojęzycznym i w Brazylii - mówi Mirosław Dymek.

Promocją zajęli się gracze

Rok po premierze, gra została pobrana 4,6 milion razy i jak mówi jej twórca, niebawem dobije do progu pięciu milionów pobrań. Mirosław Dymek sam jest nieco zdziwiony, że z malutkiego projektu rozrosła się do potężnej gry strategicznej z 43 x 4 trybami rozgrywki, 160-cioma wynalazkami i 21 postaciami do wyboru. - Nie zrobiłem nic dla promowania Zombie Defense - cały czas pracy oraz energię poświęcałem na ulepszanie gry. Promocją zajęli się sami gracze. Niewiarygodne, że gra się im tak spodobała - przekonuje. 

Zapytany dlaczego właśnie ta aplikacja wzbudziła takie zainteresowanie, wspomina też o nienachalnych reklamach. Występowały one od początku, ale było ich niewiele i nie przeszkadzały w rozgrywce. Ważne było też to, że każdy gracz mógł otrzymać możliwość wyłączenia reklam za walutę zdobytą podczas gry. - Ta opcja przysporzyła grze wielu fanów. O ile wiem, nikt inny czegoś takiego nie oferuje - mówi Dymek. Czy takie podejście do reklam sprawiło, że twórca gry zarobił mniej na swojej pracy? 

Dla gry zrezygnował z etatu

W rozmowie dla gry-online.pl twórca Zombie Defense wyjaśnia, ile da się zarobić na tego typu przedsięwzięciach. “Średni zysk z wyświetlenia 1000 reklam całoekranowych wynosi – 1$ (...). Więc jeżeli masz 100 000 graczy i pokażesz im 1 reklamę dziennie, to daje 100$ – 300 zł. Pomnóżmy przez 30 dni... 9000 zł” mówi Mirosław Dymek. Dokładnych zarobków autora nie znamy, ale wiemy, że po pół roku pracy nad grą, przychody z niej pozwoliły na rezygnację z pracy na etacie i utrzymywanie się wyłącznie z wpływów od użytkowników.

Dziś nad Zombie Defense pracują dwie osoby. Dużo czasu zespołowi zajmują przygotowania do premiery kolejnej części gry, która ma nastąpić w lecie tego roku. Zespół jeszcze nie wie, jak i czy w ogóle będzie reklamowana, ale na pewno jej zapowiedź pojawi się wewnątrz ZD. Może ona sprawi, że kolejna gra produkcji Home Net Games odniesie sukces. W końcu zaproszenie do gry może pojawić się na kilku milionach urządzeń mobilnych.

Zdjęcie główne artykułu royalty free z Fotolia

Komentarze (0)