Właścicielowi firmy stacjonującej w Poznaniu może grozić grzywna od tysiąca do nawet trzydziestu tysięcy złotych. W ogłoszeniach o pracę szukał odważnych na zmiany, a sam miał nie wypłacać wynagrodzenia pracownikom. Ci powiadomili Państwową Inspekcję Pracy, która wykryła nieprawidłowości w firmie.

"Prezes starał się sprawiać wrażenie przedsiębiorczego i uczciwego biznesmena, który przyjechał robić jakieś ciekawe rzeczy w Poznaniu" mówił Głosowi Wielkopolskiemu1 Marek Lis, były pracownik jednego z poznańskich startupów. Jego zdaniem ówczesny szef wprowadzał w błąd pracowników przekonując, że wynagrodzenia zostały już wysłane, gdy w rzeczywistości środki nie wypływały z aktywów firmy. Zdaniem Marka Lisa, właściciel "inkubatora przedsiębiorczości z własnym kapitałem" nie płacił współpracownikom za ostatnie tygodnie ich pracy.

Proceder ten powtarzał się często, zawsze jednak dotyczył ostatnich tygodni pracy. Oburzeni takim traktowaniem pracownicy postanowili zgłosić problem do Państwowej Inspekcji Pracy, a ta przeprowadziła kontrolę w spółce. Wykazała ona, że w firmie miało dochodzić do wielu nieprawidłowości. "I tak na przykład od września do grudnia 2014 roku łącznie 15 osób miało nie dostać części swojego wynagrodzenia" - pisze Głos Wielkopolski.

W rozmowie z gazetą, Jacek Strzyżewski, rzecznik prasowy Okręgowego Inspektoratu Pracy w Poznaniu, wyjaśnia, że zaległości względem wypłat pracowników sięgają od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Oprócz braku wypłat wynagrodzeń, Prezes inkubatora miał nie przestrzegać innych przepisów z kodeksu pracy. Według relacji, miał też nie wypłacać środków za urlop wypoczynkowy, sprawiać problem z wydaniem świadectwa pracy, ale też dopuszczać do pracy bez odpowiedniego przeszkolenia BHB. "Lista naszych zarzutów jest jednak o wiele dłuższa" podkreśla Jacek Strzyżewski. 

Przedsiębiorca nie chciał odpowiedzieć gazecie na stawiane mu zarzuty. Zamiast wypowiedzi do mediów, postanowił jednak podzielić się ogólnymi wnioskami na temat współpracy z poznańskimi przedsiębiorcami. Na swoim blogu porównuje Poznań do wsi, w której wszyscy razem świętują, ale nikt się nie lubi. "Jeśli wierzyć słowom pracowników, to w Poznaniu nikt nie wypłaca wynagrodzenia. Nikt nie jest fair. Nikt nie traktuje pracownika po ludzku, nikt nie dotrzymuje ustalonych reguł" - pisze prezes poznańskiego inkubatora przedsiębiorczości.

Jedna z osób mocno zaangażowanych w rozwój poznańskiej społeczności startupowej powiedziała nam, że o niepoprawnych zachowaniach wspomnianego przedsiębiorcy wiedziała już od roku. Już wtedy, w gronie swoich znajomych i uczestników otwartej grupy na Facebooku jeden z członków ogłosił, że powinni uważać na prezesa tego inkubatora. Autor wpisu, niemiecki przedsiębiorca, powiadomił, że osoba ta miała wcześniej dopuszczać się wymienionych przewinień, przez co miała kłopoty z niemieckim prawem.

Oskarżany przez byłych pracowników o niewypłacanie wynagrodzeń i nie przestrzeganie przepisów kodeksu pracy przedsiębiorca, pogłoski określa pomówieniami. Na swoim profilu na Facebooku ogłasza (łamaną polszczyzną): "podzywiam kto wszystko kamieniamy rzuca, chociaz sam siedzy w Domu ze szkla. (Niemieckie powiedzenie)"

Grafika główna artykułu gratisography.com

Komentarze (0)