Wejście ponad 10 lat temu na rynek mBanku, który stał się pierwszym w Polsce wirtualnym bankiem, potwierdziło to o czym specjaliści od finansów mówili od dawna. E-biznes dotknie i zmieni branżę finansową. Dziś trudno już znaleźć bank, który nie miałby  w swojej ofercie konta z dostępem on Line, a rachunki coraz częściej opłacamy nie odchodząc od komputera. Wszystko wskazuje na to, że e-biznes rozgościł się w świecie finansów na dobre oferując coraz to nowe innowacyjne produkty i usługi, które już wkrótce będą dla nas tak naturalne jak e-przelewy.

Dobrym przykładem na którym wyraźnie widać kierunki w których idą innowacje  jest giełda. Dzisiaj inwestorzy mają elektroniczny dostęp do praktycznie każdej giełdy na świecie, mogą dokonywać transakcji z dowolnego nawet najbardziej egzotycznego miejsca, jeżeli tylko jest tam dostęp do Internetu. Mogą inwestować używając komputera, ale także np. tabletów i telefonów komórkowych.

Jednak niezależnie od nowoczesnych technologii dostępu giełda nadal kojarzy się tak samo jak kiedyś z zyskiem, ryzykiem, emocjami… To właśnie te ostatnie bardzo często przedstawiane są jako największe zagrożenie i wróg dla inwestorów. Wzrośnie, czy będzie dalej spadać? Czy to tylko tąpnięcie czy początek dłuższej bessy? Zaczekać czy sprzedać? Kupić czy jeszcze się wstrzymać, i jak się wstrzymać gdy widzisz, że koledzy kupują z wypiekami na twarzy? Jednym słowem emocje, które czasem przeważają nad konsekwencją i chłodną kalkulacją. Czy możliwe jest by je wyeliminować?

Jak najbardziej – twierdzi Andrzej Endler, Prezes Zarządu M10 S.A., spółki zajmującej się tworzeniem automatycznych systemów  do handlu na rynkach finansowych. Największym problemem ludzi handlujących na rynkach są brak dyscypliny i emocje – uważa Endler - najczęściej strach i chciwość. Aby odnieść sukces na rynku trzeba mieć ściśle określone zasady inwestowania i z żelazną dyscypliną je stosować.  

Gdy mamy szczęście i zarabiamy jesteśmy w euforii, myślimy że tak będzie zawsze, podejmujemy coraz większe, często nieracjonalnie wysokie,  ryzyko. Podejmując zbyt duże ryzyko czasami tracimy w jednej transakcji to co zarobiliśmy w ciągu wielu miesięcy. Kiedy rynek odwraca się i zaczynamy tracić, pojawia się strach.  Nie boimy się tylko o same pieniądze, ale także oceny oraz przyznania się, że nie mieliśmy racji. Łamane są wtedy doskonale znane z teorii zasady ucinania strat szybko, zamykania pozycji z niewielką stratą i czekania na następną szansę – dodaje.

Za jakiś czas, kiedy na rynku pojawia się okazja trader pamiętając o stracie boi się, czeka. Tymczasem czas ucieka. Okazja niestety również. Jeżeli pojawia się zysk to zamyka jak najszybciej pozycję aby go „złapać” i nie ponieść straty. Takie zachowanie prowadzi do powstawania serii dużych strat i małych zysków. Na dłuższą metę nie prowadzi to do niczego innego jak do bankructwa – przekonuje Endler. Wszyscy znają starą zasadę „ucinaj straty szybko i pozwól zyskom rosnąć” , ale często postępują inaczej.

Alternatywą mogą stać się tzw. automaty inwestycyjne, podejmujące decyzje kupna/sprzedaży na podstawie zaprogramowanych algorytmów. Komputer nie ma emocji, nie kłóci się z żoną, nie chorują mu dzieci,  nie traci koncentracji i nie łamie zasad – wylicza zalety takiego rozwiązania Endler.

To wszystko prawda, ale trudno nie zadać w tym miejscu pytania o intuicję, to coś co nazywamy smykałką, a czego przecież nie da się zaprogramować w żadnym sofcie. Na ile zatem bezduszna, sztuczna inteligencja będzie w stanie przekonać do siebie inwestorów?

Prezes M 10 nie traci jednak optymizmu. Oprogramowanie nigdy nie zastąpi do końca człowieka,  musi być oczywiście cały czas monitorowane i aktualizowane. Algorytm, który doskonale sprawdzał się wczoraj niekoniecznie będzie miał zastosowanie jutro – przyznaje – jednakże  ciągłe udoskonalanie istniejących i  tworzenie  nowych algorytmów, w połączeniu z żelazną konsekwencją daje im przewagę.

Poza tym – przekonuje Endler – rynek sam wymusza zastosowanie takich rozwiązań z jednej prostej przyczyny; człowiek nie jest w stanie ogarnąć wszystkich dostępnych możliwości inwestycyjnych. Już dziś na nowojorskiej giełdzie notowanych jest ponad 8000  spółek, a przecież giełd są dziesiątki. Oprócz akcji są obligacje, kontrakty terminowe, opcje, a właściwie tzw. łańcuchy opcji o różnych cenach i czasach wykonania,  są waluty, kontrakty terminowe na towary czy nawet kontrakty na pogodę. Wszystkie te instrumenty dodatkowo można łączyć w pary, w koszyki, czy jeden człowiek jest w stanie ogarnąć te wszystkie możliwości – pyta retorycznie Endler.

Tymczasem komputery mogą na bieżąco monitorować tysiące instrumentów, sprawdzać korelację pomiędzy nimi, kontrolować ryzyko portfela złożonego z dziesiątek czy setek różnych instrumentów, a poza tym są tańsze niż duża grupa wysoko wykwalifikowanych traderów – puentuje Prezes M10.  W Stanach Zjednoczonych tego typu aplikacje obsługują już około 50% handlu na rynku akcji.

Czy zatem niedługo nad Wisłą obserwować będziemy podobne zjawisko? Co prawda warszawska giełda różni się od tej nowojorskiej, ale gdyby spojrzeć na stopień informatyzacji Polski jeszcze 10 lat temu to perspektywy rozwoju bankowości internetowej również trudno byłoby nazwać różowymi.

Nowe technologie wchodzą zresztą nie tylko na giełdę.  Wszędzie tam gdzie operacje finansowe można wykonać wirtualnie i bezgotówkowo zwiększa się grono zwolenników takiego rozwiązania. Dobrym przykładem może być tzw. escrow czyli swego rodzaju rachunek powierniczy dedykowany dla kupujących i sprzedających, zarówno importerów jak i eksporterów towarów i usług. Z tego rozwiązania mogą korzystać zarówno duże korporacje, jak również przysłowiowy Kowalski. Escrow pozwala na zminimalizowanie ryzyka związanego z kupnem towarów, zawieraniem umów i rozliczeniem transakcji pomiędzy kontrahentami. Sprzedający wysyła towar lub uruchamia produkcję, gdy otrzyma potwierdzenie, że kupujący zablokował należności na dedykowanym dla transakcji/klienta rachunku. Pieniądze są dostępne dla sprzedającego dopiero wtedy gdy kupujący potwierdzi otrzymanie towaru zgodnie z umową i przekazywane w ustalonych transzach i czasie. Mogą to być duże transakcje pomiędzy zagranicznymi kontrahentami, jak również mniejsze gdzie druga strona wymaga natychmiastowego potwierdzenia płatności. Escrow to nic innego jak niwelacja ryzyka związanego z nieterminową dostawą, otrzymaniem wadliwego towaru lub opóźnieniem w płatności.  Najważniejsza staje się gwarancja wypłacalności kontrahenta - przekonuje Wojciech Kuliński, Prezes Zarządu Igoria Trade S.A. W naszej ofercie Escrow będzie dodatkowo zintegrowany z elektroniczną platformą wymiany walut i dostępny w kilku wersjach językowych dla klientów na całym świecie przez 24h na dobę. To bardzo wygodne, tanie i bezpieczne rozwiązanie do obsługi transakcji wykonywanych na odległość - dodaje Kuliński.  Dawniej ludzie zastanawiali się czy prowadzenie konta on-line jest bezpieczne, dziś zadajemy sobie pytanie, czy bezpieczniej jest jechać do naszego kontrahenta na wschód z walizka wypchaną pieniędzmi czy lepiej skorzystać z usługi escrow dostępnej przez internet lub telefon komórkowy.

Podane powyżej przykłady to tylko niektóre rozwiązania, które już dziś zmieniają patrzenie na rynek finansowy. Niewątpliwie jest i będzie ich więcej. Ciekawe, czy wycisną one takie piętno, że dzisiejsza młodzież oglądając za parę lat stare filmy gangsterskie, w których panowie w kominiarkach wybiegają z banku z workami pełnymi pieniędzy, zadawać sobie będzie pytanie co oni tam w tych workach niosą? Czy dla nich pojęcie pieniądza nie stanowić już będzie głównie wirtualnego zapisu na wirtualnym koncie? Pewnie tak, ale to już zupełnie oddzielny temat.

źródło: InQbe

Komentarze (0)