W 2013 roku rynek powie „sprawdzam” wielu biznesom spod znaku „startup”. Nie zabraknie jednak szans w postaci lepszych narzędzi weryfikacji pomysłów na wstępnym etapie przygotowań, czy dodatkowych źródeł finansowania, które pozwolą niektórym wybić się na arenie międzynarodowej. Takie wnioski płyną z analizy wypowiedzi ekspertów m.in. Krzysztofa Kowalczyka z HardGamma, Michała Brańskiego z O2, Wiktora Schmidta z Netguru, Mateusza Tułeckiego z Grupy Satus Venture, Marka Przystasia z DuckieDeck , zebranych przez Get More Social.

– Młodzi przedsiębiorcy nadal mają problem z koncentracją na realizowaniu celów biznesowych i tracą czas na barcamsy i lansy. Nic się nie zmieni w 2013, jeżeli nie wezmą się ostro do pracy przy budowaniu zdrowych biznesów zorientowanych globalnie – mówi Michał Białek założyciel Pixers.pl, sklepu z fototapetami, który działa w kilkunastu krajach na całym świecie.

Te obawy rozwiewają jednak pozostali eksperci, którzy przewidują że polska scena startupowa dojrzeje właśnie w tym roku. – To będzie rok weryfikacji i sprawdzania się – mówi Michał Olszewski z LMS Invest. – Już teraz obserwuję spory postęp wśród twórców projektów i rozwijających je ludzi. Falę euforii i hurra optymizmu mamy za sobą. Uczymy się, również na błędach – dodaje Mateusz Tułecki z Grupy Satus Venture. Nauka i dojrzewanie będzie postępować. – Więcej startupów zacznie się porządnie mierzyć i to nie za pomocą miesięcznych wizyt czy ilości odsłon, ale parametrów jakościowych, czyli lejków konwersji i retencji – przewiduje Marek Przystaś z DuckieDeck.

Wejście w dorosłość ma ułatwić coraz większa dostępność narzędzi pozwalających na szybką weryfikację pomysłów.

– Rok 2013 to moment, w którym wiele technologii i trendów splata się w ekosystem narzędzi pozwalających budować i szybko walidować rynkowo hipotezy – mówi Michał Brański z Grupy O2. – Końcówka roku nastroiła mnie bardzo pozytywnie jeśli chodzi o startupy. Jeszcze niedawno pisałem, że mam dość barku skuteczności biznesowej i robienia wokół tego wielkiego medialnego szumu. Teraz zauważam, że znacznie rośnie ilość inicjatyw, które mają pomóc zweryfikować pomysł. W przyszłym roku więcej projektów upadnie bardzo wcześnie, a te które ujrzą światło dzienne będą lepiej przemyślane – uważa Paweł Lipiec ekspert branży e-commerce, autor bloga Zerozerosiedem.pl.

– Wygrają te startupy, które zawsze będą pod ręką. A zawsze pod ręką są smartfony. Jeśli budujesz produkt zasięgowy, socialowy, contentowy, użytkowy i nie ma Cię na mobile’u - nie przebijesz się do świadomości – podsumowuje Marcin Zaremba z LoveMobile.

Money, money, money

Jak wiadomo okres dojrzewania najczęściej przebiega dość burzliwie. W przypadku branży startup objawiać się to będzie eliminacją słabych projektów. – Kończący się strumień finansowania UE oraz gorsza koniunktura pozwolą zrozumieć, kto naprawdę robi biznes – mówi Krzysztof Kowalczyk z funduszu HardGamma.

Choć brak unijnych grantów zostanie przynajmniej częściowo zrekompensowany pojawieniem się Krajowego Funduszu Kapitałowego, czyli pierwszego polskiego funduszu funduszy venture capital/private eqiuty, to jednak polskie startupy w poszukiwaniu finansowania będą musiały zwrócić się do podmiotów zagranicznych.

– Startupy coraz częściej stają przed koniecznością zebrania kolejnych rund finansowania, na pewno wiele z nich spróbuje zrobić to za granicą gdzie zetkną się z zupełnie innymi realiami niż te, do których są przyzwyczajone w Polsce. Z kolei polscy inwestorzy (zwłaszcza fundusze KFK) będą mieć sporo okazji do pochwalenia się umiejętnościami sensownego inwestowania – podsumowuje Michał Olszewski z LMS Invest.

Świat to za mało

Konieczność pozyskania funduszy za granicą oraz stopniowe dojrzewania rodzimych startupów powinno zaowocować dalszymi sukcesami międzynarodowymi. – Już w 2012 zaobserwować można było pomniejszenie kompleksów pomiędzy Polską a Doliną Krzemową. Zaowocowało to zaistnieniem polskich startupów na arenie międzynarodowej. Przykładami mogą być m.in. nominacja Sotrendera do nagrody TechCrunch, czy sukces DuckieDeck – mówi Agnieszka Oleszczuk-Widawska z Founder Institute.

– W mijającym roku już kilka polskich startupów podjęło trud przetarcia szlaków w Dolinie Krzemowej. Uważam, że zapoczątkowały one trend, który nasili się w 2013 roku i w ciągu najbliższych miesięcy coraz więcej z nich będzie także szukało wiedzy, inspiracji oraz szczęścia w tej startupowej mekce – potwierdza Krzysztof Gontarek z Dziennika Internautów. – Mam wrażenie, że 2013 to będzie dobry rok dla polskiej sceny startupowej. Powoli dojrzewamy, odrabiamy lekcje. Wiele projektów jest dobrze przygotowanych do wejścia z powodzeniem na międzynarodowe rynki. I niekoniecznie muszą to być Stany – dodaje Mateusz Tułecki z Grupy Satus Venture.

Polski Skype?

Różna jest jednak ocena tempa zmian. – Powstanie co najmniej klika projektów, które zdobędą finansowanie z zagranicznych źródeł i będą silnym globalnym graczem w swojej niszy. Nie spodziewam się jeszcze "skypów", ale będą to solidne firmy – mówi Wiktor Schmidt z Netguru. – W 2013 r. pojawi się więcej inwestycji za oceanem, ale nie będzie to jeszcze rok polskiego Skypa. Musimy poczekać – dodaje Marek Przystaś z DuckieDeck.

Inne nastawienie prezentuje Krzysztof Kowalczyk z HardGamma – Buduje się grupa polskich startupów atakujących rynek międzynarodowy - w 2012 co najmniej jeden z nich osiągnie naprawdę duży sukces! – podsumowuje.

Kto ma rację? Zobaczymy za rok.

źródło: informacja prasowa

Komentarze (0)