... ... ...

Sprzedał startup za 200 mln dolarów, a teraz wypożycza maszyny do produkcji waty cukrowej. Przegląd dnia

Dodane

24-10-2016

Adam Łopusiewicz
Twórca Klouta otwiera nowy startup, Singapur zachwycił się dźwiękową alternatywą dla technologii NFC, a pracownicy okularami Meta, które zastąpiły im monitory komputerów. To tylko kilka z ciekawych informacji, o których przeczytacie w naszym przeglądzie prasy. Poznajcie pięć newsów wartych uwagi.

1. Twórca Klouta otwiera nowy startup. Wypożyczy maszynę do produkcji waty cukrowej 

Joe Fernandez, założyciel Klouta - portalu społecznościowego sprzedanego za 200 mln dolarów, postanowił zmienić branżę. Już nie chce tworzyć kolejnego biznesu związanego z mediami społecznościowymi. Teraz stawia na Joymode, czyli startup, dzięki któremu możemy wypożyczyć dowolny sprzęt. Zamiast kupować np. maszynę do produkcji waty cukrowej, której użyjemy np. na urodzinach dziecka, wystarczy ją wypożyczyć.

Zdjęcie pochodzi z twitter.com/joymode 

Joymode działa na rynku rok, a sprzęt, który udostępnia do wypożyczenia kosztował nie więcej niż 100 tys. dolarów. Startup powstał ze środków prywatnych założycieli (Joe Fernandez, Waynn Lue i Keith Walker), ale i wsparcia inwestorów. Ci przekazali na rozwój tej spółki 3 miliony dolarów. Zespół Joymode planuje ekspansję zagraniczną, choć na razie działa wyłącznie na terenie Los Angeles.

Więcej na ten temat przeczytasz ze źródła: Recode

2. Aimazing pozwoli Ci robić przelewy za pomocą dźwięku

– Telefony stworzono po to, by przekazywały dźwięki. Wykorzystując dźwięki teraz każdy będzie mógł korzystać z mobilnych płatności – mówi Yar Hong Chiong, współzałożyciel Aimazing. Startup ma być alternatywą dla technologii NFC i choć jest jeszcze młodą inicjatywą już zbiera uznanie w Singapurze. Sposób w jaki ma działać co najmniej zadziwia.

Aby zapłacić za zakup w sklepie przy wykorzystaniu Aimazing wystarczy, że ze smartfona płatnika zostanie włączony "szyfrowany dźwięk" do smartfona sprzedawcy. Do przeprowadzenia tego procesu, jak zapewniają twórcy technologii, wystarczy więc głośnik i mikrofon. Ci uważają, że to lepsza technologia niż NFC, ponieważ nie wymaga ingerencji w sprzęt (np. montowania chipów do odbioru danych).

Więcej na ten temat przeczytasz ze źródła: Techinasia

3. W tym startupie pracownicy nie maja monitorów, a polecenia wykonują za pomocą tych okularów

Meron Gribetz, założyciel i CEO Meta, chciał, aby jego współpracownicy mieli puste biurka i zamiast wpatrywać się w monitory, pisali mejle czy wykonywali inne zadania za pomocą okularów wykorzystujących rozszerzoną rzeczywistość. Na potrzeby tego eksperymentu stworzył specjalne okulary, pozyskał 73 miliony dolarów inwestycji i udostępnił produkt do sprzedaży.

Okulary mają za zadanie przede wszystkim zwiększenie efektywności pracowników. Dzięki temu, że widzą tylko to co przedstawiają soczewki, nie rozpraszają się innymi rzeczami, a swoje zadania wykonują dłońmi wskazując, jakie polecenie ma wykonać system. – Po kilku miesiącach testowania zauważyliśmy znaczny wzrost produktywności – zapewnia Meron Gribetz. Jego okulary kosztują 949 dolarów za sztukę.

Więcej na ten temat przeczytasz ze źródła: Technologyreview

4. Dzięki Pokémon Go chodzisz o 25% częściej

Nowe badanie Uniwersytetu Stanford i Microsoftu dowiodły, że gracze Pokémon Go szukając Pokemonów do złapania chodzili o 25% więcej, niż przed pobraniem gry. Dzięki temu w ciągu miesiąca wykonano o 144 miliardy kroków więcej. Jak widać gra na smartfony może mieć realny wpływ na nasze zdrowie. Choć nie zmierzono jeszcze, czy przez Pokémon Go nie psujemy sobie wzroku i nie zniekształcamy kręgów szyjnych.

Zdjęcie pochodzi z serwisu Pixabay

Badanie przeprowadzono na 32 tysiącach graczy (mieszkańcach Stanów Zjednoczonych), którzy do szukania Pokemonów korzystali z opaski do mierzenia aktywności (np. liczby spalonych kalorii) od Microsoftu. Wyniki zaskoczyły badaczy, bo okazało się, że najbardziej aktywni gracze Pokémon Go wykonali o 25% więcej kroków, niż przed pobraniem aplikacji. 

Więcej na ten temat przeczytasz ze źródła: Recode

5. Uber ma swoją kartę debetową. Ma zachęcić do korzystania z aplikacji

Mieszkańcy Meksyku mogą skorzystać z nowej propozycji od Ubera: wyprodukował on kartę debetową, dzięki której płacenie za przejazdy będzie jeszcze łatwiejsze. Co więcej, karta debetowa może służyć użytkownikom do tych samych celów, co zwykłe karty debetowe. Mieszkańcy Meksyku mogą więc płacić nimi za zakupy w sklepach i za usługi.

Zdjęcie pochodzi z serwisu Pexels

Karta debetowa "Uber Bankaool" powstała przy współpracy z Mastercard i Bankiem Bankaool. – Tym partnerstwem udowadniamy nasze zaangażowanie w Meksyku, które ma usprawnić transport w mieście – mówił Francisco Sordo, General Manager Ubera w Meksyku. "Uber Bankaool" ma być testem, który ma za zadanie sprawdzić, czy Meksykanie są zainteresowani podwózkami od Ubera.

Więcej na ten temat przeczytasz ze źródła: Mashable

-

A Wy? Co dzisiaj ciekawego przeczytaliście? Dajcie znać w komentarzach.

Komentarze (0)