Wszyscy robimy błędy, robię i ja. Sztuką jest tych błędów nie powtarzać. Postanowiłem więc spisać pięć najczęściej spotykanych. Przeczytaj je i zacznij się ich wystrzegać. Wyjdzie Ci to na dobre.

fot. Fotolia | Poznaj też 7 rzeczy, które zrobiłeś źle projektując swoją aplikację

1. Zbyt późne testy

To częsty błąd, popełniany zarówno przez startupy jak i przez producentów oprogramowania o szanowanej pozycji na rynku. A przecież projekty internetowe charakteryzują się tym, że nawet przed opracowaniem pierwszego layoutu - można sprawdzić, czy będą wygodne w użyciu. Nie potrzeba do tego ani dużego budżetu, ani drogiego oprogramowania, ani wyspecjalizowanej metodologii.

Wystarczy w zupełności komplet markerów w różnych kolorach, papier, nożyczki i taśma klejąca, które pozwolą zbudować papierowy prototyp strony bądź aplikacji, a później dwie lub trzy osoby na każdą iterację testów. Prototyp nie będzie w pełni funkcjonalny, ale pozwoli przecież na sprawdzenie, czy dobrze nazwaliśmy zakładki w menu, i czy poruszając się po takiej „stronie” wiedzą, gdzie „kliknąć” aby przejść dalej.

2. Za dużo funkcji

W internecie pełno jest – często bezpłatnych - narzędzi do automatycznej, szybkiej oceny jakości technicznej stron, takich jak walidatory kodu, automaty testujące obciążenie serwera czy skrypty pozwalające na automatyczne testowanie funkcjonalności.

Zachęceni łatwością dodawania i uruchamiania kolejnych funkcji, często rozbudowujemy zatem interfejsy o dodatkowe możliwości, tylko dlatego, że jest to możliwe. Pomijamy przy tym fakt, że użytkownik ucząc się używać systemu informatycznego, musi utworzyć w myślach pewien model mentalny tego interfejsu zanim zacznie z niego korzystać. Każda funkcjonalność, którą tak łatwo było dopisać, powoduje zatem obciążenie niezbyt pojemnej „pamięci roboczej” naszego mózgu. Może przez to powodować dezorientację i utrudniać podejmowanie pozornie prostych wyborów jak np. gdzie mam kliknąć, aby przejść dalej? Dobre projektowanie jest trudną sztuką, w której warto redukować każdy niepotrzebny wybór i każdy szum, utrudniający dialog z komputerem.

3. Nie wiesz jak strona wygląda na innych urządzeniach

Jak często słyszycie od programistów front-endu i projektantów grafiki, że na ich komputerze lub monitorze jest OK, i że nie ma co poprawiać? Często?

Jeżeli tworzycie serwis dla masowej widowni, sięgnijcie po dane ilościowe, w których widać z jakich urządzeń, systemów, rozdzielczości i przeglądarek naprawdę korzystają internauci. Następnie sprawdźcie jak Wasza witryna się na nich prezentuje. Nie tylko za pomocą witryn czy trybów przeglądarki emulujących urządzenia, gdyż te nie zawsze działają perfekcyjnie. W miarę możliwości warto testować ją na tabletach, telefonach i komputerach. Na początek nie musicie kupić połowy sklepu elektronicznego, wystarczy skorzystać z urządzeń rodziny i znajomych.

Obejrzyjcie wygląd nie tylko na świetnej jakości wyświetlaczu z nowoczesnego tabletu lub high-endowego monitora do projektowania grafiki, ale także na zwykłym biurowym laptopie jakiego używa w korporacji przeciętny pracownik. Dlaczego? Może się okazać, że subtelne szare gradienty świetnie widoczne na dobrej matrycy, lub szare teksty na białym tle są na nim po prostu niewidoczne.

Możecie także skorzystać z narzędzia do badania kontrastów, które podpowie czy wybrany zestaw kolorów zapewnia wystarczającą czytelność menu, np. badając kontrast pomiędzy barwą tła a położonym na nich etykiet tekstowych w menu.

4. Złe pierwsze wrażenie

Ponieważ blisko 40% wizyt dużej części stron internetowych trwa poniżej 10 sekund, łatwo o wniosek, że pierwsze wrażenie decyduje o zatrzymaniu użytkownika na dłużej.

Aktualny model poszukiwania informacji w internecie zakłada otwarcie okna wyszukiwarki w jednej zakładce przeglądarki, a następnie równocześnie kilku linków do najbardziej obiecujących wyników wyszukiwania. Z tego względu nasza strona jest wystawiona na natychmiastową ocenę przez użytkownika w kontekście bezpośredniej konkurencję, która czeka „zakładkę obok”.

Aby przekonać się na ile zrozumiała jest propozycja wartości, którą składa strona główna, warto wykorzystać prosty test. W tym celu bierzemy layout wydrukowany na papierze i wychodzimy na korytarz biurowca lub w jakieś ruchliwe miejsce, i pytamy się przypadkowych przechodniów, jak sądzą, do czego służy ta strona. Jeżeli w odpowiedziach usłyszymy wahanie lub będą one nieprecyzyjne – przekaz na głównej stronie wymaga dopracowania.

5. Nie optymalizujesz swojego dzieła

Praca nad doskonaleniem użyteczności strony internetowej to w praktyce ciągłe zastosowanie metody małych kroków. Robimy zmianę, testujemy jakie przyniosła efekty, robimy następną zmianę, testujemy i tak w kółko. Dopiero pojawienie się rewolucyjnej zmiany w technologii (np. nowy typ urządzeń, dużo szybsze łącza) wymusza naniesienie zasadniczych zmian (redesign).

Projekt strony internetowej nie zostaje zatem nigdy „ukończony”. Można mówić o kolejnych wersjach. Znakomita większość właścicieli stron nie definiuje jednak twardych miar, za pomocą których będą odróżniać efektywność poszczególnych wersji.

Jak możemy ocenić, która wersja jest lepsza, czy zachować zmianę, i czy ją odrzucić? Z pomocą przychodzą systemy statystyczne i analiza wskaźników opartych o dane ilościowe – tzw. Key Performance Indicators (KPI) dla strony.

Wśród często wybieranych KPI pojawiają się miary takie jak:

  • Wyższa sprzedaż w ujęciu przychodów, ilości, wartości średniej transakcji,
  • Wyższa sprzedaż w kontekście wyników danej grupy asortymentowej,
  • Przyrost ilości użytkowników w skali miesiąca,
  • Przyrost ilości zarejestrowanych kont użytkowników,
  • Wydłużenie czasu trwania odwiedzin lub pogłębienie wizyt, prowadzące do zwiększenia ilości odsłon przypadających na wizytę.

Równocześnie, dobrze zdefiniowane KPI dla startupów internetowych mogą być wskaźnikami stopnia realizacji założeń biznes planu.

Jacek Popko

Absolwent wydziału Zarządzania i Informatyki na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Na drugim roku studiów, w 1999 r., założył agencję interaktywną KKVLAB. Brał udział w kilkuset projektach interaktywnych, w tym kilkudziesięciu z zakresu badania użyteczności stron i sklepów internetowych, oraz urządzeń mobilnych i aplikacji. W 2011 r. w związku ze specjalistycznym rozwojem kompetencji, rozwinął w agencji dział badawczy skoncentrowany na użyteczności (HCI, UX), funkcjonujący pod marką UsabilityLAB.

Komentarze (0)