... ... ...

5 rzeczy, które warto zrobić przed wykupieniem domeny internetowej

Dodane

18-07-2013

Mam Startup

Zarejestrowanie domeny jest łatwe. Znalezienie takiej, którą zapamiętają klienci – już nie. Jak zwiększyć swoje szanse na dobrą nazwę, niekoniecznie inwestując w domeny z rynku wtórnego?

Wszystkie poradniki tworzenia domen internetowych są w zasadzie dosyć podobne do siebie. Każdy z nich zaleca, by nazwa była krótka, łatwa do zapamiętania i dobrze pełniła rolę wizytówki strony w internecie.

fot. Fotolia | Autorem tekstu jest Maciej Kurek

Trudno się nie zgodzić, jednak takie ujęcie tematu przypomina przepisy kulinarne, zalecające, by wsypać „trochę mąki” albo dodać przyprawy „do smaku”. Osoba, która ma doświadczenie w gotowaniu, będzie wiedziała o co chodzi. Początkujący - nie bardzo. Bo ile to jest „trochę”? Łyżeczka, łyżka, a może pół szklanki?

Podobnie jest z domenami. Co to znaczy, że adres jest intuicyjny i łatwy do zapamiętania? Co zrobić, by domena ułatwiała, a nie utrudniała dotarcie do strony? Czas na konkretne wskazówki. Zacznijmy od tego, czego nie należy robić.

1. Zanim zapytasz innych, zarezerwuj domenę

Szczególnie wtedy, gdy szukasz porady na forum dyskusyjnym. W sieci pełno jest historii, w których początkujący e-biznesman pyta co internauci sądzą o nazwie, którą dopiero ma zamiar wykupić. Zwykle takie historie kończą się podobnie – ktoś inny rejestruje domenę, chcąc na niej zarobić lub z czystej złośliwości.

Może się również zdarzyć, że domena, która dziś jest wolna, jutro będzie zajęta. Po prostu ktoś inny wpadnie na podobny pomysł i wykupi nazwę przed nami. W pierwszym kwartale 2013 r. rejestrowano średnio 3 tys. polskich domen dziennie, więc to całkiem prawdopodobne. Czy to oznacza, że należy rejestrować każdą jedną nazwę, jaka przyjdzie nam do głowy? Na szczęście nie.

Od momentu złożenia zamówienia mamy 7 dni na opłacenie faktury za rejestrację domeny. Przez tydzień nazwa będzie zarezerwowana i nikt inny nie będzie mógł jej wykupić. W tym czasie można spokojnie podjąć decyzję i opłacić tylko te adresy, które uznamy za wartościowe. Uwaga: rezerwacja działa tylko w przypadku polskich domen. Adresy z końcówką .com lub .eu trzeba opłacić od razu.

2. Domeny zarezerwowane? Zapisz je na kartce

Najlepiej dużymi i małymi literami. W jakim celu? Nazwa, która przyjdzie nam do głowy nie zawsze dobrze wygląda zapisana jako adres internetowy. Szczególnie wtedy, gdy składa się z dwóch wyrazów. Zapisanie domeny bez rozróżniania wielkości liter, czyli tak jak w pasku adresu przeglądarki, pozwala sprawdzić czy da się ją łatwo odczytać.

Przy okazji można zobaczyć czy przypadkiem wybrana domena nie jest po prostu śmieszna w sposób, jakiego raczej wolimy uniknąć. Firma Pen Island, produkująca długopisy, zrobiła karierę w sieci nie z powodu swoich produktów, ale adresu internetowego. Ich domena penisland.net pojawia się we wszystkich zestawieniach śmiesznych domen. Chyba nie o taką popularność chodzi.

3. Zadzwoń do przyjaciela

I podyktuj mu adres przez telefon. Niech zapisze go na kartce albo wpisze w przeglądarce. Jeśli zrobi to bezbłędnie, nie pytając „jak to się pisze”, to jesteś w domu. W przeciwnym razie warto poszukać nazwy, którą łatwiej można przekazać ustnie. Dlaczego to takie ważne?

Na co dzień z domenami stykamy się klikając w linki, ewentualnie widząc je na zapisane na billboardach, ulotkach i innych nośnikach wizualnych. Jednak wbrew pozorom adresy internetowe całkiem często docierają do nas również przez słuch. Kupiłam to na zielona apteka peel – mówi kobieta do przyjaciółki. Proszę przesłać ofertę na biuro małpa betoniarki kom peel – prosi właściciel serwisu betoniarek. Włącz się do akcji, wejdź na czyste rzeki peel – zachęca reklama w radiu.

To tylko kilka przykładów. W każdym z nich adres trudniej byłoby przekazać, gdyby w domenie występowały słowa z obcych języków lub cyfry (np. betoniarki4u.com.pl) oraz myślniki (wejdź na czyste kreska rzeki peel). Chyba, że mamy do czynienia z takimi nazwami jak Pen Island. Wtedy myślnik może zrobić dużą różnicę.

4. Upewnij się, że możesz zarejestrować domenę z końcówką .pl i .com.pl

Nie możesz? To wymyśl inną nazwę. W Polsce możemy rejestrować rozszerzenia z całego świata, ale dla polskich internautów liczą się tylko dwa: .pl oraz .com.pl. Rozpoznawalne są jeszcze końcówki .com i .eu. Pozostałe można sobie darować, chyba, że ktoś planuje uruchomić stronę pod domeną będącą tzw. domain hack (np. lubie.to, religia.tv, rmf.fm).

Nad Wisłą końcówka .pl jest domyślnym rozszerzeniem. Internauci słysząc nazwę strony wpiszą ją w przeglądarce dodając właśnie .pl na końcu. Gdy słyszysz o promocji w Zielonej Aptece raczej nie będziesz sprawdzać oferty na zielonaapteka.biz.pl. Po co w takim razie ten sam adres z końcówką .com.pl do kompletu?

Ponieważ ta końcówka również jest popularna i czasami internauci nie widzą większej różnicy. Tak było w przypadku firmy komputerowej Amber Gold z Koszalina (domena ambergold.pl). Rok temu w biurze rozdzwoniły się telefony z żądaniami zwrotu pieniędzy od ludzi, którzy pomylili firmę z parabankiem Amber Gold z Gdańska (domena ambergold.com.pl). Posiadając obydwa adresy można uniknąć tego typu pomyłek. Co jednak zrobić w sytuacji, gdy jeden z adresów jest zarejestrowany i wystawiony na sprzedaż?

5. Kup domenę jak najwcześniej

Załóżmy, że chcesz założyć serwis parentingowy. Nazwa Wasze Dziecko wydaje się doskonała. Problem w tym, że adres waszedziecko.pl jest zarejestrowany i wystawiony na sprzedaż. W chwili, gdy powstaje ten tekst można go kupić na jednej z giełd domen za 40,59 zł brutto. Wersja z końcówką .com.pl pozostaje wolna. Przyjmijmy, że wolisz oszczędzić i uruchamiasz stronę pod domeną waszedziecko.com.pl.

Po roku ruch w witrynie rośnie, liczba użytkowników i komentarzy również. Pojawiają się reklamodawcy. Myślisz, że jednak przydałaby się wersja adresu z końcówką .pl. Z pewnością część potencjalnych gości trafia właśnie tam i ogląda reklamy, wyświetlane przez właściciela domeny. Jakie są szanse, że wciąż będzie chciał sprzedać adres za 40 zł?

Im wcześniej kupimy adres na rynku wtórnym, tym lepiej. Przekonali się o tym założyciele Twittera, którzy zaczynali od adresu Twttr.com. Obecna domena kosztowała ich 7 500 dol. Znacznie więcej musiał zapłacić Mark Zuckerberg. Przeprowadzka z TheFacebook.com na Facebook.com kosztowała 200 000 dol. Inwestor domenowy widząc, że jego adres jest podobny do adresu popularnej witryny, z pewnością podniesie cenę. Chcąc inwestować na rynku wtórnym, lepiej nie odkładać zakupów na później. Sukces projektu czasami może sporo kosztować.

Maciej Kurek

Specjalista ds. Public Relations, absolwent socjologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od trzech lat związany z Grupą Adweb, gdzie pracuje dla marki 2BE.PL, zajmującej się rejestracją domen internetowych oraz świadczeniem usług hostingowych. Prywatnie rowerzysta i działacz stowarzyszenia Kraków Miastem Rowerów.

Komentarze (0)